Strona główna » Przeprowadzka do Polski czyli czy Kanada się nie jednak nada? – powody i emocje

Przeprowadzka do Polski czyli czy Kanada się nie jednak nada? – powody i emocje

O(h) Canada. Ogromny kraj, którego część – miasto Vancouver było naszym domem przez ostatnie 6 lat. Na tym blogu przeczytasz naszą love-hate relację z miastem, emigracją, ludźmi do nas podobnymi i zupełnie różnymi.

Skoro tak, to skąd ta przeprowadzka do Polski z Kanady w tytule?

Poważny update o naszej rodzinie (2+2 lub 3+1, zależy jak patrzeć) jest taki:

Od lipca 2020 jesteśmy w Polsce. Tym razem na nieco dłużej niż dotychczasowe, wakacyjne, kilkutygodniowe odwiedziny. Postanowiliśmy przeprowadzić się do Polski na najbliższe kilkanaście miesięcy.

A w tym wpisie dowiesz się, skąd taka decyzja i co dalej. Nie znajdziesz w nim konkretnych kroków i naszego harmonogramu, a raczej przemyślenia o naszym wyborze. Dlaczego właśnie teraz i właśnie tak.

Wiem, że konkrety są ważne, i będę pisać, jak ogarnąć szkołę dzieci na dwa kraje, albo jak rozmawialiśmy z naszymi kanadyjskimi pracodawcami o możliwościach pracy zdalnej (remote work) z Europy. Ale to nie temat na dziś.

Czym przeprowadzka do Polski nie jest?

Czasami spotykam się z podejrzeniem, że przeprowadzka do Polski właśnie z Kanady to coś niedobrego. Ktoś obcy jest specjalistą od (Twojej) emigracji i koniecznie musi Ci o tym powiedzieć.

Bardzo łatwo jest zafiksować się na jednym spojrzeniu. Wyjeżdżają do Polski, czyli to oznacza, że w Kanadzie się im nie udało.

Zdziwi Was może, że kiedy powiedziałam, że przeprowadzamy się do Polski, dostałam kilka wiadomości prywatnych, sugerujących właśnie takie przekonania.

Padały pytania:

  • wyjeżdżacie, bo macie dość Vancouver?
  • znudziła Wam się Kanada? (Kanada się jednak nie nada?)
  • nie wytrzymaliście w Kanadzie?

Rozumiesz, prawda?

Bardzo łatwo stać się zakładnikiem jednoznacznego podejścia. Myśleć, że przyczynami decyzji o wyjeździe było (głównie lub wyłącznie) niepowodzenie w Kanadzie.

Powyższy powód wyjazdu jest dobry jak każdy inny, i jeśli działa w Twoim przypadku, to nic mi do tego.

Chciałabym jednak, żebyśmy z automatu nie zakładali, że jak ktoś podejmuje decyzję o opuszczeniu Kanady, to dlatego, że poniósł porażkę w tym kraju.

Nie zakładajmy, nie zgadujmy czyichś motywów, nie sugerujmy się własnymi odczuciami. Analizując czyjąś decyzję nie skupiajmy się przede wszystkim na negatywach.

Użyjmy słów neutralnych, albo po prostu poczekajmy, aż osoba, którą pytamy, nam odpowie.

I wszystkim będzie milej.

Dlaczego takie porównanie jest szkodliwe?

Może znajdzie się osoba, która przeczyta taki „życzliwy” komentarz i pomyśli, jezu, nie udało mi się, nie zaliczony sprawdzian z emigracji.

Jeśli w dodatku masz skłonności do perfekcjonizmu, być może poczujesz winę, że nie spełniłaś swoich (a a przy okazji też cudzych) wysokich standardów. Wymagań, które kryją się w równaniu pod nazwą Kanada = dużo lepsze życie niż gdzie indziej.

Już pewnie czujesz, że wyjeżdżamy z Kanady nie dlatego, że nam się nie udało. Poniżej znajdziesz szczegóły.

Dlaczego przeprowadzamy się do Polski

Nasze życie w Kanadzie w roku 2020 uważam za udane i nie wyjechaliśmy dlatego, że mamy go dość.

Na początku stycznia 2020 spotkałam się z niewidzianą od 8 lat przyjaciółką. Poleciałyśmy na weekend do Nowego Jorku, gdzie było bardzo zimno, słonecznie i gęsto od rozmów.

W lutym Kuba i nasi synowie, po 6 latach mieszkania w Vancouver, odebrali kanadyjskie obywatelstwo (i paszporty).

Następnie przyszła informacja, że nasz starszy syn, Krzyś, lat 13, zakwalifikował się do programu mini-school w szkole średniej, jednej z dwóch w Vancouver, które realizują program IB i przygotowują do matury międzynarodowej.

Ja wczesną wiosną dostałam w pracy awans i przestałam być koordynatorem, a zostałam menadżerem.

Brzmi całkiem fajnie, prawda? Jeszcze daleko nam do Tygrysów Europy, ale nie byliśmy już tylko małymi płotkami w kanadyjskim jeziorze.

A jak staliśmy finansowo? Przez te kilka lat w Kanadzie spłaciliśmy kredyt w Polsce i wynajmowaliśmy na atrakcyjnych warunkach nieatrakcyjne mieszkanie w Vancouver. Gdybyśmy zechcieli, dostalibyśmy też kredyt na kanadyjski dom. Niekoniecznie starczyłoby na nieruchomość w Vancouver, ale już dom w Lower Mainland byłby w zasięgu naszych możliwości. (Jeśli interesują Cię finanse, to więcej przeczytasz w poście o naszych wydatkach z 2018 roku)

Kanada wydaje się być przez nas osowojona. Z boku wygląda jak sukces. Albo chociaż sukcesik.

Czy można odnieść sukces i jednocześnie czuć się źle w Kanadzie?

No właśnie problem polega na tym, że tego sukcesu nie czuliśmy. Nie dlatego, że mamy nie wiadomo jakie wymagania. Życie niejednokrotnie nauczyło nas pokory.

Początek 2020 był dobry. A w połowie marca 2020 WHO ogłosiło stan pandemii z powodu Covid-19. Zamknęła się Europa, zamknęła Ameryka.

Straciłam pracę na 6 tygodni z powodu temporary lay off (tymczasowe zwolnienie, na którym przysługiwał mi zasiłek dla bezrobotnych). Zostałam do pracy przywrócona, ale w biurze daleko było do stanu sprzed pandemii. Nowa normalność wcale nie była normalna.

Kanada przestała nam wystarczać.

Dlatego podjęliśmy decyzję, że w lipcu 2020 przeprowadzamy się na jakiś czas do Polski.

Kiedy wyjechać z Kanady?

Wiem od wielu z Was, że rozważacie wyjazd lub żałujecie, że już na niego za późno (hint: nie, nigdy nie jest za późno. Może być dużo trudniej, to prawda).

Dlatego kilka myśli o szukaniu (dobrego) czasu na wyjazd.

Wybór czasu na wyjazd z kanady- ogólne uwagi

Po pierwsze, nie ma magicznego, uniwersalnego momentu wyjazdu. Nie musi minąć 30 lat na emigracji, żeby można było wyjechać z Kanady. Nie musisz mieć konkretnej kwoty pieniędzy na koncie, żeby już było można się pakować.

Nie musi nastąpić jakieś wyraźne wydarzenie, tragiczne, zmieniające bieg życia, czy takie, po którym już nigdy nie jesteś tą samą osobą. Oczywiście takie wydarzenie może nastąpić. Ale nie musi.

Naszym zdaniem, czas na wyjazd jest wtedy, kiedy czujesz, że coś Cię w Kanadzie uwiera, że nie styka, że musisz się zatrzymać i wyrzucić ten kamień z buta, bo dalej nie da się już iść.

Samo uczucie niewygody to dla wielu za mało, żeby życie do góry nogami wywracać. Dla nas wystarczyło, żeby myśl o zmianie zakiełkowała nam w głowie.

Podejmując taką decyzję trzeba wziąć pod uwagę własne życie i plany wobec niego. My lubimy zastanawiać się dziś, jak będzie wyglądało nasze życie za kilka lat. I wstępnie je planować.

Najpierw pojawiła się myśl coś uwiera, ta wskazana wyżej. A potem ten plan.

Wyjazd do Polski latem 2020 to wynik naszego podejścia do życia. I decyzji, że chcemy mieszkać i żyć w dwóch krajach.

Kiedy wyjechać z dziećmi?

Wielokrotnie słyszę, że ktoś nie decyduje się na wyjazd ze względu na dzieci. Ciekawe, że zwykle taki powód działa odwrotnie, kiedy mówimy o przyjeździe do Kanady. Pada wtedy stwierdzenie, że ludzie emigrują tutaj z powodu dzieci.

Rodziny wyjeżdżają z Polski właśnie po to: żeby było lepiej, żeby życie coś znaczyło. Albo znaczyło bardziej. Dla dzieci.

Ale już „przyjazd do Polski” dla niektórych brzmi dużo trudniej, bo są dzieci.

Kiedy więc będziesz myślał o konkretnej dacie wyjazdu, weź pod uwagę:

  • Zakończenie i rozpoczęcie roku szkolnego. Lub jakiegoś etapu edukacji szkolnej. Poczucie zamykania za sobą pewnych spraw i rozpoczynania nowych rozdziałów pomaga i dzieciom, i dorosłym połączyć kropki emigracyjne. Jeśli się da, unikaj zmiany kraju w trakcie roku szkolnego. My wybraliśmy lato 2020, bo Krzysiek skończył szkołę podstawową w Vancouver;
  • Jeśli możesz, przeprowadź się do miejsca, które dzieci znają. Nawet jeśli nie pamiętają, bo wyjechały dawno temu, albo znają to miasto tylko z krótkich wakacyjnych wyjazdów. Opowiadanie historii i wspomnienia z tego miejsca sprawia, że dzieci czują się bezpieczniejsze. My tak mamy z Warszawą, Łodzią i Zamostowem (lubuskie). To są miejsca mniej (Łódź) lub bardziej (Ziemia Lubuska) znane naszym synom z Polski.

Z dziećmi wyjeżdża się trudniej. Ale nie jest to niemożliwe. To doświadczenie bardzo scaliło naszą rodzinę i mogę dziś śmiało powiedzieć, że życie na dwa kraje przysłużyło się naszej rodzinie.

Trzymam kciuki, żeby i Twojej Rodzinie się udało!

Okej, to wiesz już, dlaczego właśnie w 2020 zmieniliśmy Kanadę na Polskę.

Był jeszcze jeden powód, myśl, pragnienie, które wpłynęło na naszą decyzję.

Mała emerytura w Polsce – o co nam chodzi?

W naszym obecnym wyjeździe nie chodzi tylko z zmianę jednego kraju na drugi,

Na początku 2018 roku przeczytałam książkę Tima Ferrisa „Czterogodzinny tydzień pracy”. Mocno poruszyła mnie jedna rzecz.

Tim zaproponował zrobienie sobie w życiu tak zwanej małej emerytury. Pisał, że czekanie na odpoczynek i cieszenie się życiem, aż będziemy staruszkami, jest złym pomysłem.

Pamiętam, że kiedy to przeczytałam, pomyślałam sobie: oraju, tak, tak, tak, zgadzam się z tym mocno. Tylko jak to zrobić?

Etat 9-17 i praca dla kogoś rzadko umożliwiają przerwę w życiu zawodowym. Wymagania wizy pracowniczej czy kanadyjskiego stałego pobytu nie pozwalają na totalną wolność, mają czasowe ograniczenia. Dochód pasywny też nie jest taki łatwy, jak go reklamują amerykańscy guru marketingu.

Wiedziałam wtedy, że choćby nie wiem co, muszę być w IT, bo ta branża dawała największe nadzieje na elastyczną karierę pracując dla kogoś lub też na swoim. Wiedzieliśmy też, że choćby nie wiem co, chcemy zdobyć kanadyjskie paszporty, żeby mieć wybór teraz, za 10 lat i po 60tce też.

W Wielkanoc 2018 postanowiliśmy, że za jakiś czas chcemy zamieszkać blisko naszej rodziny, w lasach Ziemi Lubuskiej. Nie planowaliśmy, że będzie to rok 2020.

Chcieliśmy być z bliskim. I odpocząć.

Niekoniecznie rezygnując całkowicie z pracy zawodowej, ale przynajmniej mieć kogoś do pomocy przy chłopakach.

Zaczęliśmy odkładać pieniądze, tak, żeby przez rok móc mieszkać w Polsce. Zakładaliśmy scenariusz, że ani moja firma, ani Kuby pracodawca nie będą chcieli z nami pracować, kiedy im powiemy, że dziękujemy za etat w Vancouver, że teraz przenosimy się do Polski na co najmniej kilka(naście) miesięcy, na małą emeryturę.

To, że obie firmy poszły nam na rękę i oferują zdalne zatrudnienie z Polski było zaskoczeniem. I nieco zepsuło nam plany, co do pełnego korzystania z małej emerytury😉 ale narzekać nie będziemy.

Na początku 2020 nie mieliśmy biletów z wyznaczoną datą przylotu do Polski.

I, sądząc po tym, jak udanie zaczął nam się rok 2020, wcale nie było oczywiste, że właśnie teraz się przeprowadzimy.

Ale koronawirus i Covid-19 zmienił świat i skłonił nas do wielu przemyśleń. Dlatego na przełomie kwietnia i maja 2020 wizja przeprowadzki stała się konkretnym planem.

Dlaczego mówię o „PRZEPROWADZCE do Polski z Kanady”, a nie „POWROCIE do Polski”.

Słowa kształtują rzeczywistość, więc bardzo mi zależy, żebyśmy się tutaj dobrze zrozumieli.

Przeprowadzamy się do Polski, tak, jak w 2014 roku podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do Kanady. Nie myśleliśmy, że to na zawsze, na stałe i że już nigdy nie obejrzymy się na miejsce, z którego wyjechaliśmy (wtedy była to Warszawa).

Podobnie jest teraz. Przeprowadzamy się na co najmniej rok do Polski, ale nie zamykamy życia w Kanadzie, w Vancouver.

Ja jestem przeciwnikiem stawiania granic słowami: nigdy i na zawsze,

Mam nadzieję, że Ci to wyjaśniłam.

I na koniec ostatnie pytanie:

Czy płakałam, jak wyjeżdżaliśmy z Kanady?

To pytanie dostałam na Instagramie.
Nie, nie płakałam, choć oczywiście nie pozostałam obojętna.

Rozmawialiśmy we czworo (mąż i synowie, lat 13 i 8) o tym, dlaczego wyjeżdżamy, co się teraz zmieni. Opowiadaliśmy sobie o swoich lękach. A strachom często towarzyszy rwący się głos i załzawione spojrzenie.

Wiem, z jakich etapów składa się emigracja (i re-emigracja do Polski), więc tak, zakładałam, że łzy się pojawią, jak skończy się czas miesiąc miodowego w Polsce, a zacznie życie (czytaj: polska szkoła stacjonarna i ponura listopadowa jesień).

Nie płakaliśmy, zamykając po raz ostatni mieszkanie w Mount Pleasant. Nie płakaliśmy również wyjeżdżając z Warszawy w 2014. Obie decyzje podjęliśmy świadomie, bierzemy za nie odpowiedzialność. I nikt nas nie zmuszał, żeby porzucić kraj, więc nie było łez z powodu żalu, że musimy wyjechać.

Te wyjazdy są częścią naszego życia, doświadczeniem jak wszystkie inne.
Jesteśmy szczęściarzami – emigrantami, bo wielu ludzi do wyjazdu zmusza konieczność.
Wtedy rzeczywiście jest powód do płaczu.

Mam na koncie nie tylko Kanadę – mieszkałam prawie 2 lata w Budapeszcie, w 2002 roku porzuciłam Poznań na rzecz Warszawy, a dom rodzinny opuściłam mając 15 lat.

Płaczę, owszem, ale nie dlatego, że wyjeżdżam.
Płaczę, żeby dać ujście emocjom złości, strachu i rozczarowania.

A jeśli nadejdzie taki czas, że zacznę płakać z tęsknoty za Kanadą, to spakuję walizkę i polecę.

Zaplanowaliśmy życie na dwa kraje i wierzymy, że się uda.

Teraz czas na Polskę.