Strona główna » Lepszy, lepsiejszy, najlepsiejszy (i/e)migrant czyli ja się znam na Kanadzie, a ty nie!

Lepszy, lepsiejszy, najlepsiejszy (i/e)migrant czyli ja się znam na Kanadzie, a ty nie!

Ta jest, trzy lata w Kanadzie! Stuknęło, huknęło, przeleciało.

Wymądrzam się i piszę wciąż, chociaż tego pierwszego posta blogowego już nie ma (ale nie żałuj, to były trzy zdania w stylu: juhuuu, ja tutaj piszę i paczę, czy działa).

Ten tekt też poprawiałam wielokrotnie, żeby Ci się lepiej czytało i łatwiej szukało informacji on tym, czy warto wyjechać do Kanady.

To lecimy z rocznicowym postem, ok?

Trzy lata później chodzi za mną pytanie: „Kto się zna na Kanadzie?” i odpowiedź:  „Ja?!”

Tak sobie zaglądam na Facebook, dobra, często zaglądam, nie będę udawać, że nie, że ja cię proszę wcale nie jestem jakaś uzależniona. Feed skroluję (omg) i czytam, i widzę, i się cieszę.

Widzę na Facebooku ( i na Instagramie), że jest coraz więcej ciekawych treści o Kanadzie, o życiu w różnych kanadyjskich miastach, o polskich doświadczeniach i spostrzeżeniach. [Ok, wiem, że to ten niecny algorytm Facebooka mi tak podsuwa te właśnie teksty, ale zgodzicie się chyba, że coraz więcej osób pisze o Kanadzie.]

I dobrze!

Ja na każdym Polskim Babskim Spotkaniu się zastanawiam, czemu te wszystkie super dziewczyny, wy wszystkie nie piszecie bloga. Wiem, nie każdy chce być blogerem, ale serio szkoda, że wiele kanadyjskich historii słyszy się tylko w wąskim gronie.

Dlatego zawsze zachęcam – mieszkasz w Kanadzie, myślisz o Kanadzie, wyjechałeś już, ale w środku słowa zostały – pisz o tym!

Dziel się swoimi doświadczeniami!

Nawet jeśli publikujesz nieregularnie (to o mnie), bez własnej blogowej domeny i profesjonalnych zdjęć,  to przynajmniej w grupach na facebooku daj znać, że coś wiesz, a ktoś ci za to podziękuje.

Ktoś Ci podziękuje za Twoje treści… halo, stop! No właśnie, czy podziękuje?

Ja Cię tutaj zachęcam, do pisania namawiam, a tymczasem ty wcale nie chcesz się ujawniać, bo w internecie zawsze znajdzie się ktoś, kto się lepiej niż ty zna i skomentuje Twoje doświadczenia.

Zapytasz o coś, albo doradzić, a ktoś inny akurat wie lepiej. I często nieprzyjemnie to zakomunikuje.

Ciągle rośnie grono osób komentujących w mediach społecznościowych. I każdy z nich ma jakieś doświadczenia kanadyjskie.

Dlatego może uważa, że to właśnie doświadczenie jest najlepsze, najważniejsze, jedyne prawdziwe.

Tylko on się zna aa Kanadzie, prawo imigracyjne zna, ba, ten ktoś się zwykle wie lepiej, jak ty się czujesz w Kanadzie.

A jak się czujesz inaczej, no cóż, ty się nie znasz, a on(a) jest lepsiejszym (e/i)migrantem.

Dlaczego niektórzy myślą, że są lepszymi emigrantami od Ciebie?

Bo na przykład są starsi. Albo starsi stażem emigracyjnym. I chociaż już dawno świat wie, że mądrość nie zawsze przychodzi z wiekiem, to te starsze pokolenia emigrantów wiedzą lepiej. Nawet jeśli nie znają angielskiego tak jak Ty, i cały czas obracają się w gronie Polaków- innych emigrantów, to czasami oczekują, że dla nowoprzybyłych będą wyrocznią.

To tak nie działa, moi drodzy.

To co zrobić, żeby być dobrym emigrantem?

Piszę z przymrużeniem oka, oczywiście. Bo ja nie mam wątpliwości, że jeśli Twoje życie emigracyjne Ci odpowiada, to na bank jesteś dobrym emigrantem. I nikomu nic do tego.

Poczytałam wypowiedzi w internecie i już wiem, że zdaniem wielu innych emigrantów, żeby móc się o Kanadzie wypowiadać, musisz:

  1. uwielbiać Kanadę zawsze i wszędzie, a jak się zdarzy gorszy dzień (bo się zdarzy, to pewne), zacisnąć zęby, spiąć poślady i dalej jechać z tym koksem;

  2. nienawidzić Kanady, bo to nie jest ten sam kraj, co kilkadziesiąt lat temu, a w Polsce to zawsze świeci słońce i ludzie są mili;

  3. wiedzieć o Kanadzie wszystko, zanim się przyjechało. Na wyrywki znać, jaka jest pogoda w każdej prowincji i że na pewno ci będzie zimno oraz tam to zawsze pada (uwaga, nie zawsze!);

  4. wiedzieć, ile czasu potrzeba, żeby czuć, że Kanada jest dla ciebie miejscem, bo po tygodniu nie wiesz nic, po miesiącu to ty jesteś w imigracyjnym żłobku, no może po roku masz prawo cichutko się wypowiedzieć. A i to nie zawsze, bo patrz punkt 1.;

  5. swoje przeżyć, odstać, odrobić, żeby się dorobić, zaczynać od początku, bo inaczej się nie da, a jak myślisz, że z twoim zawodem masz jakieś szanse, to się chłopie/dziewczyno grubo mylisz i nie tylko nie zostaniesz najlepsiejszym imigrantem, ale w ogóle zapomnij o Kanadzie;

  6. mieć źle na początku emigracji, a później tylko trochę lepiej. Polakom na drugie imię męczennicy, i w Polsce, i w Kanadzie.

  7. i w ogóle przez jakieś 20 do 35 lat nie zabierać głosu, bo jest się gówniarzem w ogóle, a nie tylko w szczególe, i za tamtych czasów to były czasy, a teraz wiadomo, poprzewracało się mileniasom w głowach i wszyscy chcą do Kanady.

Taaaa.

Emigrant / imigrant jak narzeka źle, jak chwali to też źle. Ironia be, żarty be, powaga i patos bebebe.

Nie będę pisać, że to tylko Polacy, bo byłabym niesprawiedliwa. Ani, że tylko mieszkający poza krajem urodzenia.

Wszyscy dzisiaj, mam wrażenie, że wszyscy, chcąc nie chcąc żyją w stanie never enough.

Sam stan niewystarczenia zły nie jest. Problem pojawia się wtedy, kiedy przeszkadza tobie. Albo innym przeszkadza, o czym oczywiście nie zapomną ci powiedzieć.

Nie dla ciebie odznaka super emigranta i honorowego przedstawiciela Polonii w Kanadzie.

Nikt nie jest wystarczająco dobry.

No chyba, że ty jednak jesteś. To wtedy koniecznie napisz w komentarzu. W końcu ja się nie znam 😉

Ale poza tym dobrze.

A u Ciebie jak?