Kategoria: Praca w Kanadzie

Jak pracować w Kanadzie?
to kategoria, gdzie znajdziecie posty opisujące nasze osobiste doświadczenia jako pracowników mniej lub bardziej wykwalifikowanych, którzy próbują się odnaleźć na kanadyjskim rynku pracy. Napisaliśmy trochę informacji praktycznych o tym, jak pracy szukać, jak się przygotować do rozmowy kwalifikacyjnej i czy to w ogóle ma sens.

Zacznij od tej strony: https://kanadasienada.pl/poradnik-praca-kanadzie/

  • Jak napisać kanadyjskie CV…. wróć. Kanadyjskie resume znaczy się. I je wybielić.

    O raju, żebym wiedziała, że czytanie o pracy w Kanadzie cieszy się taką popularnością, zrobiłabym kurs doradcy zawodowego i coach’a kariery, zamiast raporty w Excelu obrabiać [żarcik].

    Prosiliście o wpis o kanadyjskim CV. No więc jest.

    Poniższe informacje pochodzą ze moich spotkań i warsztatów kariery. Takich w Vancouver nie brakuje, na pewno się na jakieś załapiesz. Nie wiesz, gdzie ich szukać? Warszaty organizowane są na przykład w bibliotece publicznej (i za to ją uwielbiam! Choć biblioteka ma też mnóstwo innych zalet, o których przeczytasz pod tym linkiem)

    Zupełne podstawy czyli resume. Czyli polskie CV

    Pewnie choć raz w życiu pisałeś CV, czyli życiorys. Taki dokument to obok rozprawki trzeba w szkole napisać. Może sobie prychniesz pod nosem, hę, w takim razie, co to za problem napisać CV pod wymagania kanadyjskie.

    Ale jeśli jeszcze nie pisałeś CV, to krótkie przypomnienie. CV (curriculum vitae) to dokument opisujący Twoją edukację, kwalifikacje i doświadczenie zawodowe

    Najpierw o tym, gdzie będziesz potrzebował resume.

    • program emigracyjny, np. International Experience Canada – podczas aplikacji potrzebujesz załączyć resume, ale wstarczy wersja podstawowa. Wyjątkowość resume na tym etapie nie ma większeg znaczenia;
    • aplikacja o pracę – i tutaj w większości przypadków konieczne jest przygotwanie tzw. tailored resume, czyli dokumentu “szytego na miarę”. Przygotujesz je pod konkretnego pracodawcę i ofertę. Pod tym linkiem sprawdzisz, jak ja przygotowywałam swoje resume, żeby pokonać 300 innych osób do agencji interatkywnej w Vancouver;

    Zwykle mamy max 30 sekund, żeby czytającego nasze resume do siebie przekonać. W ciągu tego czasu zapada decyzja: zostawić czy do śmietnika.

    Dobre resume jest krótkie i treściwe. Ma być konkretne, czytelne, skromne, bez kłamstw. Owszem, ma być naszą reklamą jako potencjalnego pracownika, ale to taka trochę bardziej rozbudowana wizytówka. Mocno profesjonalna.

    Opowiadanie o sobie zostawimy na interview, tam przydadzą się umiejętności miękkie. W resume interesują nas (ich) twarde fakty !

    Różne typy kanadyjskiego resume:

    1. Chronologiczny, czyli robisz to, co robisz od zarania dziejów i historia twojej pracy jest solidna oraz  bogata. Lubisz i chcesz robić to dalej.
    2. Funkcjonalny, czyli popracowałeś trochę tu, trochę tam, a jeszcze gdzieś był rok przerwy na włóczęgę po Indiach. Ciągłość pracy zaburzona, ale za to masz masę innych doświadczeń, którymi nie omieszkasz się pochwalić. Lubisz robić coś i chcesz pokazać to pracodawcy.
    3. Mieszany, moim zdaniem typ najlepszy, bo z obu powyższych wzorów wyciągasz, co potrzebne i pod konkretne stanowisko przygotowujesz. Najbardziej pracochłonne, ale też pokazujące, że ci zależy. Bo przecież ci zależy, prawda?

    To teraz mała graficzka, poszalałam sobie 😉

    resume_Kanada_CV_ Kanada się nda

    Jak zbudowane jest kanadyjskie resume?

    Poniżej znajdziesz przygotowaną przeze mnie małą grafikę. Żeby odwzorować ten układ wystarczy, że wejdziesz na swoje konto Google ( a pewnie masz takie, bo kiedyś założyłeś pocztę na Gmailu, c’nie?).

    Na koncie Google, pod linkiem: https://docs.google.com/document/u/0/ wpisujesz Resume i już Ci się wyświetlają w pełni darmowe i edytowalne szablony dokumentów.

    Wchodzisz w dokument, dodajesz swoje dane według mojej ściągawki poniżej i zapiujesz w dwóch formatach: .doc i .pdf

    Łatwe? Tak. Ale czasochłonne!

    kanadyjskie resume

    Zdjęcia moich autentycznych resume, których używałam podczas szukania pracy znajdziesz w poście z 2018 roku.

    A teraz o co chodzi z tym wybielaniem z tytułu artykułu?

    Ale cicho sza, bo to niepoprawne politycznie jest.

    Jedna z pierwszych rad, jakie usłyszałam tutaj w temacie poszukiwania pracy? – Katarzyna? Katarzyna ?! Nie da się łatwo wymówić, zmień sobie !

    Ano tak. Smutna prawda. Do kanadyjskiego resume nie dodaje się zdjęć, nie załącza się informacji, które mogą cię zidentyfikować, jako człowieka o określonej rasie, matkę, starca, etc. No ale imię to zazwyczaj zostawiamy w papierach.

    I niestety mimo że nikt się nie przyzna (grozi pozwem), to nasze imię często decyduje, czy pracodawca kanadyjski (amerykański) zadzwoni. Bo co, jeśli nie chce się wysilać mówiąc “Katarzyna” [chlip, chlip]? Albo “Kaszia”?

    Badania pokazują, że problem występuje także w firmach, które chlubią się różnorodnością wśród pracowników (diversity). Nawet one nie są wolne od uprzedzeń rasowych, a osoby o obco brzmiących imionach/nazwiskach są zapraszane na rozmowę 2 – 2,5 raza rzadziej niż ci ze swojskim imieniem.

    Problem dotyczy zwłaszcza Azjatów, stąd sporo z nich zangielszcza/zmienia swoje imiona na bardziej lokalnie brzmiące. Wybiela się tym sposobem. Stąd pojęcie: wybielanie resume.

    A ja, chociaż Azjatką nie jestem, w swoim kanadyjskim resume występuję jako Kate. Na Linkedin mam wprawdzie Katarzyna, ale w linku do profilu jestem Kate.

    Chcesz zobaczyć mój profil na LinkedIn? Kliknij tutaj

    Przyznam się wam, że Kate ułatwia mi życie nie tylko podczas poszukiwania pracy. Ale to już temat na osobny post…

    Więcej informacji o pracy w Kanadzie, a w Vancouver w szczególności znajdziesz w tych wpisach:

    1. Jakie agencje-pośrednicy pracy pomogły mi w pierwszych latach emigracji?
    2. Czy brak wykształcenia kanadyjskiego oznacza brak szans na znalezienie pracy?
    3. Jak wolontariat może pomoc w zdobyciu pierwszego kanadyjskiego doświadczenia i networkingu?
  • Brak kanadyjskiego wykształcenia równa się brak pracy w Kanadzie? A wcale że nie !!!

    Brak kanadyjskiego wykształcenia równa się brak pracy w Kanadzie? A wcale że nie !!!

    To kolejny post, który piszę w odpowiedzi na wasze pytania mailowe o pracę w Kanadzie. Temat pracy jest jak rzeka, jak już wejdziesz, musisz płynąć 😉

    Wśród pytań często przewija się prośba, żebyśmy odnieśli do powyższego stwierdzenia, czyli w sumie potwierdzili, że brak kanadyjskiego wykształcenia oznacza niemożność dostania pierwszej pracy w Kanadzie.

    Jeszcze niedawno sama tak myślałam, ale teraz już wiem, że to nie takie oczywiste.

    Żadne z nas nie ma wykształcenia kanadyjskiego, a jednak dostaliśmy pracę w Kanadzie.

    Program IEC nie miałby racji bytu, bo większość ludzi, która z niego korzysta, przylatuje do Kanady  z wykształceniem zdobytym w innym kraju i bez ofert pracy na miejscu. A jednak pracują i dobrze się mają.

    Oczywiście musisz zweryfikować swoje oczekiwania względem nowej pracy w nowym kraju.

    Jeśli w Polsce pracowałeś na niższym stanowisku, to nikt w Kanadzie nie zrobi z ciebie od razu menadżera. A jeśli byłeś w Polsce menadżerem, a przyjeżdżasz bez zagwarantowanej pracy, to licz się z tym, że mogą ci zaproponować niższe stanowisko na początku.

    Taka sytuacja dotyczy większość imigrantów o zawodach mało wyspecjalizowanych ( to ja ) i nie ma w tym nic zdrożnego.

    Z czasem wyrobisz sobie i doświadczenie, i swoją markę na rynku kanadyjskim. A wykształcenie zawsze możesz nadgonić.

    Dotychczasowe doświadczenie zawodowe a brak kanadyjskiego wykształcenia

    A czy w Polsce każdy pracuje zgodnie ze swoim wykształceniem? No pewnie, że nie.

    Ja z wykształcenia jestem filologiem węgierskim, a pracowałam w Warszawie w outsourcingu księgowym. Ale idąc tutaj na rozmowę o pracę przypomniałam sobie skrupulatnie wszystkich Kanadyjczyków, z którymi miałam okazję pracować z Polski (niewielu) i jak tylko nadarzyła się okazja podczas rozmowy z przyszłą szefową, to o tej współpracy powiedziałam. Zdanie zaledwie powiedziałam: że kiedy dzwoniłam do kontrahentów do Montrealu, to oni zawsze pytali o pogodę w Polsce.

    To wystarczyło, żeby pojawiła się malutka nić wiążąca mnie z Kanadą na gruncie biznesowym. Da się? Da się!

    Więc mała rada: może kiedyś w życiu spotkałeś się z kimś z Kanady, coś dla niego zrobiłeś? Przypomnij sobie i spróbuj o tym powiedzieć kilka słów na rozmowie.

    Nie musisz mieć wykształcenia ani doświadczenia kanadyjskiego, żeby znaleźć pierwszą pracę.

    Musisz za to ciągle się rozwijać, dokształcać, starać się, żeby znaleźć lepszą kanadyjską pracę. Taka sama reguła działa wszędzie.

    Warto mieć ze sobą swoje dyplomy, zaświadczenia, przetłumaczone na angielski, żeby w razie czego poprzeć się papierami. Nawet jeśli nie są one kanadyjskie, to powinny być po angielsku. Tak, żeby Kanadyjczyk zrozumiał.

    Brak kanadyjskiego wykształcenia, a co za tym idzie doświadczenia z Kanady, możesz zrekompensować umiejętnościami miękkimi. A nawet musisz !

    Na jednym z wielu spotkań w naszym domu sąsiedzkim miałam przyjemność rozmawiać z wielce inspirującą osobą: Rodrigo.

    Od niego dowiedziałam się, że powszechne stwierdzenie No Canadian experience = No Canadian job w rzeczywistości oznacza:

    Czyli to nie brak papierka z kanadyjską pieczątką uniemożliwia znalezienie pracy, ale ograniczają nas umiejętności nasze, inne niż techniczne, zdobyte wraz z wykształceniem.

    A jakie to są te pożądane w Kanadzie umiejętności miękkie? Ano takie:

    • Communication Skills
    • Local Language
    • Presentation Skills
    • Small Talk
    • Leadership and Initiative
    • Conflict Resolution and Negotiation
    • Accepting Constructive Criticism
    • Flexibility
    • Business Etiquette

    Najważniejsze soft skills potrzebne przy szukaniu pracy w Kanadzie to przede wszystkim umiejętności komunikacyjne!

    Rozmawianie, prezentowanie, angielski ( francuski w innych prowincjach) i oczywiście small talk.

    Warto poćwiczyć bycie liderem, najlepiej takim z inicjatywą, oraz rozwiązywanie konfliktów (tutaj doświadczenie z poligonu domowego dwójki synów mam ogromne).

    Kolejna umiejętność czyli akceptowanie konstruktywnej krytyki – to myślę taki obszar, nad którym całą Polska powinna popracować, c’nie? Zwłaszcza politycy.

    Poza tym musisz być elastyczny (wysportowany też, ale akurat nie o to chodzi tutaj), i oczywiście profesjonalny w zachowaniach biznesowych.

    Jeśli swobodnie działasz w tych obszarach, nie masz się co obawiać. Tego właśnie oczekują od imigrantów kanadyjscy pracodawcy.

    Poniższa tabelka na potwierdzenie.

    What Immigrants HaveWhat Employers Want
    soft skills10%60%
    technical skills90%90%

    Do Kanady zjeżdżają imigranci wyszkoleni, wyedukowani, z wiedzą szeroką, ale z niepasującymi do rynku kanadyjskiego umiejętnościami miękkimi. I to właśnie to niedopasowanie jest przyczyną początkowych porażek w poszukiwaniu pracy.

    To co? Polski dyplom zanieś do tłumacza, a przed lustrem poćwicz elevator speach.

    Szukasz więcej informacji o pracy? Zajrzyj pod te linki:

     
  • Wolontariat w Kanadzie czyli pomóż innym i sobie

    Czy wiesz, co charakteryzuje wolontariat w Kanadzie? Bo chyba czym jest wolontariat, nie trzeba wyjaśniać…

    Praca społeczna na rzecz społeczności (twojej po sąsiedzku i tej bardziej rozległej), kościoła czy instytucji charytatywnej jest w Kanadzie normą.

    Społecznie pracują Kanadyjczycy niezależnie od wieku, od nastolatków po emerytów. Specjalnie używam tutaj sformułowania społecznie pracują, właśnie po to, żeby słowo pracować nie kojarzyło się tylko z zarabianiem pieniędzy. Wolontariat to jest forma pracy, nieodpłatnej w przeważającej większości, ale wcale nie traktowanej gorzej. Pracy, którą w Kanadzie się ceni i w którą warto się angażować.

    Wolontariat jako praca na rzecz twojej społeczności. Nowej społeczności.

    Jak jest się na etapie wylądowałem w Kanadzie i co dalej, to przemyślany wolontariat może okazać się przepustką do nowego emigracyjnego życia. Bo dla Kanadyjczyków ( i Amerykanów też, żeby nie było) wolontariat jest ważnym świadectwem tego, jakim jesteś człowiekiem. Kanada to przede wszystkim społeczeństwo, i jeśli chcesz do niego dołączyć, chcesz, żeby ktoś zrobił coś dla ciebie, najpierw ty zrób coś dla niego (tego społeczeństwa).

    Wolontariat to przede wszystkim giving back to the community.

    Tak rozumiany wolontariat, czyli służenie innym przybiera często formę zbiórek charytatywnych (więcej pisałam o tym tutaj), przygotowania i dystrybucji żywności dla potrzebujących, prac fizycznych czy nauczania. Popularny jest mentoring, czyli regularne spotkania z drugą osobą, celem wsparcia w różnych problemach i doświadczeniach. Mentoring nie ma w Vancouver tylko korporacyjnego znaczenia – tutaj możesz zostać mentorem w wieku lat nastu dla młodszego o kilka lat kolegi i na przykład pomagać mu w relacjach z rówieśnikami. Czasami wolontariat jest wręcz wymagany jako element edukacji social studies w szkole (ale szczegółów nie znam, bo Krzysiek jeszcze nie jest na tym etapie)

    Większość udziela się wolontaryjnie w sposób nieformalny. Możliwości są nieograniczone i nie ma miejsca użyteczności publicznej, które by nie organizowało takich programów. Najlepszym źródłem informacji jest tablica ogłoszeń czy też strona govolunteer.ca oraz oczywiście networking czyli wieść się niesie wśród bliższych i dalszych znajomych.

    Trzy przykłady mojego kanadyjskiego wolontariatu.

    Ludzie angażują się w wolontariat z różnych powodów. U mnie była to chęć pobycia wśród ludzi i nawiązania przyjaźni zaraz po przeprowadzce do Vancouver. Potrzebowałam (i nadal potrzebuję) poszerzyć grono znajomych, a nie pracując miałam ograniczone możliwości, za to sporo wolnego czasu, który mogłam z pożytkiem wykorzystać.

    Zaproponowałam nauczycielce Krzysia, że przyjdę i przeczytam dzieciom w klasie bajkę o Smoku Wawelskim oraz opowiem trochę o Polsce. Przygotowanie się i przeprowadzenia takiej lekcji zajęło mi może ze 4 godziny (korzystałam z tej książki ). Radość dzieciaków i duma w oczach syna – bezcenne 🙂

    Podobnie, bo również w szkole, zgłosiłam się do pomagania przy targach książki. Codziennie przez tydzień, około 40 minut dziennie. Niewielkim nakładem sił i czasu mogłam poobserwować, jak funkcjonuje biblioteka szkolna, jakie wydawnictwa i książki czytają dzieci kanadyjski, pogawędzić z bibliotekarką i rodzicami, którzy wraz z dziećmi odwiedzali targi. Ciekawe doświadczenie.

    Typowym giving back to community było poświęcenie pewnej soboty i przyjście na spotkanie dla imigrantów, żeby opowiedzieć im, jak znalazłam pierwszą pracę w Vancouver. Czułam się zaszczycona, że mogę w ten sposób spłacić swój dług w stosunku do tych, którzy mi pomogli, kiedy to ja szukałam pracy.

    Jak widzicie, te przykłady to tylko kilka godzin, góra cały dzień, który spędziłam próbując być pomocną dla innych. Kilkakrotnie rozmawiałam z osobami, które słysząc słowo wolontariat odrzucały ten pomysł na wejściu, wymawiając się brakiem czasu. Ok, rozumiem, ale, jak pokazuję to na swoim przykładzie, bycie wolontariuszem nie musi oznaczać pracy na cały etat za darmo. Nie w Kanadzie.

    Często od wolontariatu się zaczyna. Wolontariat może być pierwszym krokiem zawodowym, pozwolić na poznanie ludzi w branży i w końcu zdobycie pracy.

    Mamy tutaj do czynienia z drugim znaczeniem słowa wolontariat, rozumianym bardziej jako bezpłatna praktyka czy staż.

    Ale, ale, powtórzę to z pełną mocą – tak rozumiany wolontariat nadal powinien być przede wszystkim działaniem na rzecz innych, a nie tylko kolejnym punktem do odhaczenia na drodze do pracy. Uwierzcie mi, Kanadyjczycy to zaraz wyczują.

    Znam osoby, które swoją karierę zawodową rozpoczęły od wolontariatu, jednak znowu wypływał on przede wszystkim z chęci służenia innym. Takie podejście zostało docenione przez organizacje i rozwinęło się w konkretne propozycje etatu. Głównie w branży social services, na przykład ktoś za darmo prowadził stronę fundacji, i jego zaangażowanie tak się spodobało, że został wybrany jako social media coordinator, bez rekrutacji ogłaszanej na to stanowisko.

    Inna historia: dziewczyna zorganizowała na UBC pierwszy klub samotnej matki i po kilku latach rozwinęła go w prężnie działający program, finansowany ze środków uczelni. Ja wyciągnęłam z tych historii następujący wniosek o wolontariacie: pomysł na swój rozwój zawodowy (czy też startowanie od zera w nowym miejscu) za pomocą wolontariatu musi wypływać z pasji, chęci zrobienia czegoś dobrego dla innych, chęci zaproponowania innym nowych rozwiązań, ulepszeń, daniu innym czegoś z siebie. Dopiero na drugim miejscu jestem ja jako potencjalny pracownik. Pracodawcy kanadyjscy nie szukają niewolników do pracy za darmo, oni chcą kogoś autentycznie zaangażowanego, będącego częścią zespołu. Kiedy poczują, że jesteś dla nich kimś ważnym, być może zaproponują pracę, a na pewno rekomendacje. I zawsze będziesz o te doświadczenia bogatszy.

    Szukanie wolontariatu w Vancouver tak samo jak szukanie pracy warto zacząć wielowątkowo.

    Masz pomysł, gdzie ewentualnie chciałbyś pracować czy być wolontariuszem ale akurat nie mają żadnych ofert? Brak mi doświadczenia w pytaniu się o wolontariat czy też bezpłatne praktyki, tam, gdzie nie są one ogłaszane, ale nie ma powodu, dla którego nie można by było wejść do takich miejsc i zapytać.

    To co możesz zrobić od razu.

    Wypisz wszystkie miejsca w Vancouver, jakie znajdziesz i o których myślisz, że mógłbyś być dla nich cennym pracownikiem. Polub ich na Facebooku, Instagramie, Twitterze i zacznij komentować, przeznacz chociaż chwilkę dziennie. Żeby zostawić swój ślad u kogoś innego, żeby pokazać, że ci zależy. Każdy biznes ma swój profil w mediach społecznościowych, a jak nie ma, to tym bardziej się do nich zgłoś i zaproponuj, że powinni mieć i że masz pomysł, jak go poprowadzić. Pokaż, że chcesz pracować dla kogoś, a nie u kogoś (czujesz różnicę?). To w sumie dość banalne uwagi, ale mają znaczenie i warto o tym pamiętać.

    A potem trzeba działać osobiście. Pukać do drzwi i wracać oknem. Vancouver jest miastem bardzo przyjaznym dla energicznych.

    Nawet jeśli od razu nie będzie to dream job, tylko surviving job, to nic. Ważne, żeby zacząć.

    I do przodu !

  • o szukaniu pracy w Vancouver Bez Kanadyjskiego DoŚwiadczenia

    Ten wpis powstał na początku 2016, w drugim roku naszego pobytu w Kanadzie. Napisałam go na podstawie własnych perypetii z szukaniem pracy w Vancouver i w odpowiedzi, czy da się znaleźć pracę bez doświadczenia kanadyjskiego, czy znajdę pracę.

    Od 2016 roku wpisów o pracy w Kanadzie i w Vancouver było więcej. Najpopularniejsze znajdziesz w kategorii Praca w Kanadzie.

    Kiedy jest najlepszy czas na szukanie ofert pracy w Kanadzie, czyli to co hest ten peak hiring season?

    Początek roku w wielu północo-amerykańskich firmach okres, kiedy zwiększają się szanse, że cię zatrudnią.

    W ciągu roku takich momentów, które są peak hiring period  jest kilka, oczywiście wiele zależy od branży czy też sezonowości pracy.

    Ale jeśli twoim celem na nowy rok jest mieć (lepszą) pracę, to czas, kiedy zatrudniają sporo nowych ludzi, właśnie trwa.

    Firmy zabudżetowały nowe stanowiska, zaczynają rekrutacje, a zadaniem działu HR jest znalezienie nowego pracownika. Będą się chcieli wyrobić przed końcem pierwszego kwartału (przed pierwszą ewaluacją performance planu hehehe)

    Poniżej spisałam kilka punktów, popartych moimi doświadczeniami w szukaniu pracy w Vancouver.

    Której to pracy szukałam już po wylądowaniu w Kanadzie, mając przyznane otwarte pozwolenie na prace.

    Myślę, że przynajmniej część tych zasad jest uniwersalna, więc śmiało używaj, ile wlezie.

    Co powinieneś zrobić podczas peak hiring period, żeby znaleźć pracę ?

    1. Odśwież resume, albo najlepiej napisz je od nowa.

    I nie w Wordzie (no chyba, że wymagają).

    Możesz skorzystać z gotowych szablonów, ładnych, minimalistycznych, darmowych, jakich w sieci pełno.

    Żadnych zdjęć, stanu cywilnego, wieku oraz wyciągu z konta nie należy dołączać. No chyba że chcesz mieć gwarancję, żeby twoje resume wylądowało koszu. Wtedy śmiało dołączaj.

    Obszerny wpis o resume znajdziesz tutaj. A tutaj jest tekst o tym, jak przygotowałam resume i pokonałam 300 osób na moje stanowisko.

    2. Zajrzyj na Linkedin, napisz maila “Hej co tam, pamiętasz mnie ?” do kolegów z pracy, których masz w znajomych.

    Napisz też do tych nowych, co na LinkedIn są twoim trzecim kręgiem znajomych – może twój manager z Polski ma zakumlowanego kolegę z Kanady?

    Przecież grzeczne zaczepienie w sieci jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Najwyżej cię zlekceważą. Ale może nie. 

    A może chcesz dołączyć do moich znajomych na LinkedInie?

    3. Znajdź agencję pracy tymczasowej.

    Od czegoś trzeba zacząć. Ale przyjdź do nich przygotowanym, z papierami (przynajmniej z resume) i z uśmiechem.

    Może będzie coś od razu?

    Więcej informacji zebrałam w tym artykule: Praca z kanadyjskiej agencji

    4. Idź do najbliższego community centre, neighbourhoud house czy biblioteki, podejdź do tablicy informacyjnej albo jeszcze lepiej do żywego człowieka i zapytaj, czy w temacie pracy, coś się będzie działo.

    Na 100 % coś się tam dzieje, albo za chwilę się zacznie.

    Warsztat, sesja informacyjna, grupa wsparcia. Pomogą odświeżyć resume, potrenują z tobą rozmowę. A może kogoś znają i ten ktoś będzie ciebie potrzebował?

    5. Szukanie pracy …. na Ulicy

    Być może jest ci niezręcznie, ale spytaj się męża sąsiadki , koleżankę, panią na ulicy.

    Nie żeby tak prosto z mostu walić z pytaniem do nieznajomych, ale wyczuj moment. Najlepiej najpierw zapytaj o pogodę. Potem płynnie przejdź na życie zawodowe tej osoby, i jak już się rozwinie w odpowiedzi, gwarantowane, że ta osoba będzie chciała usłyszeć, jak to wygląda u ciebie.

    Jeśli szukasz pracy w gastronomi, sklepoie, usługach typu beaty, to warto pochodzić po ulicach handlowych i zobaczyć ogłoszenia wywieszane na szybach.

    W Vancouver takie uliece to np 4th West w rejonie Kitsilano, Howie street w Downtown, czy West Broadway przy skrzyżowaniu z Cambie. I wiele innych. Nie pracujesz? To idź na spacer, a nuż coś znajdziesz

    6. Szukanie pracy w internecie, szukaj Vancouver job fair, job events, itp.

    Takie wydarzenia, targi pracy organizowane są bardzo często i często są za darmo.

    Inne portale pomocne w poszukiwaniu pracy to Indeed , Glassdoor, Workpolis no i oczywiście LinkedIn.

    Ja szukałam głównie na craiglist oraz w zakładce jobs na Linkedinie. Bardziej specjalistyczne od kątem IT:  techvibes.

    Szukaj też na Facebooku. Zarejestruj się do różnych lokalnych grup (tak, są także polskie grupy ludzi z Vancouver i okolic) i pytaj o pracę, najlepiej podając jak najwięcej szczegółów.

    7. Nie bój się.

    Znalazłeś ogłoszenie i chcesz aplikować, ale nie masz kanadyjskiego dyplomu?

    Ja też nie mam. Ale mam umiejętności, które są wszędzie przydatne, niezależnie od kraju i wykształcenia.

    To się nazywa transferable skills.

    Prowadziłeś spotkania, robiłeś raporty, jesteś dobry w słuchaniu i odpowiadaniu na potrzeby ludzi, umiesz mówić do publiczności? To najpierw napisz o tym w liście motywacyjnym, a potem powiedz rekruterowi. Może ten dyplom nie będzie najważniejszy.

    8. Pisz prosto do pracodawców w twojej branży

    W Google wpisz miasto + nazwę twojego zawodu po angielsku, wyszukujesz konkretne firmy, zaglądasz na ich zakładki „careers”. Jak spełniasz jakieś 60% wymagań z ogłoszenia, śmiało aplikuj. Jak nic nie ma akurat pasującego, to piszesz uprzejmego emaila z pytaniem, czy coś może mają.

    Więcej nietuzinkowych taktych na szukanie pracy w Kanadzie zawarłam we wpisie: Jak pokonałam 300 osób i dostałam pracę w Kanadzie.

    9. I przypomnij sobie, co dobrego zrobiłeś kiedyś, dla kogoś za free.

    Wolontariat, nawet minimalny, ma znaczenie. Poćwicz, czy umiesz powiedzieć choćby dwa zdania o tym.

    10. I nie myśl, że się nie uda. Myśl, że się uda 🙂

    Powodzenia!

  • Fundraising czyli jak w Kanadzie zbiera się pieniądze dla potrzebujących

    Już niedługo w Polsce zacznie znowu grać WOŚP. Będzie głośno, wesoło, szlachetnie.

    Całe mnóstwo czerwonych serduszek, ciekawych akcji i aukcji, uśmiechu na twarzy i otwartych portfeli.

    I chociaż co roku kontrowersje wzbudza (zazdroszczą, ot co), to i tak Orkiestra będzie grała do końca świata i o jeden dzień dłużej.

    Moja przygoda ze zbiórką pieniędzy zaczęła się własnie od Orkiestry.

    Zbiórka pieniędzy na cel dowolny, fundraising, zrzutka dobrowolna, co łaska panie. O tym będzie ten post.

    Wspomnienie Wielkiej Orkiestry: wczesna podstawówka, dwie przyjaciółki i brat (zgłosić się, czy pamiętacie) i plakat wymalowany na prześcieradle. Coś o rock & rollu, pieniądzach i miłości.

    Pamiętam mroźny styczniowy wiatr na twarzy, kiedy machałyśmy tym transparentem zatrzymując samochody.

    Pamiętam też uczucie niesamowitej dumy, kiedy udało się coś uzbierać. I później dorzucić do wspólnego koszyczka.

    Oprócz Orkiestry niewiele mam innych doświadczeń w proszeniu o pieniądze. To raczej mnie prosili, np. o składki na komitet rodzicielski.

    Odkąd przyjechaliśmy do Kanady z ciekawością przyglądam się, jak ludzie tutaj zbierają pieniądze.

    Akcji dla potrzebujących jest sporo, cały czas się coś dzieje.

    Znając już trochę mentalność Kanadyjczyków i ich podejście do wolontariatu i pomagania innym, nie dziwię się wcale, że zbiórki pieniędzy są na porządku dziennym.

    Kwestować każdy może, zarówno dorosły, jak i dziecko.

    W szkole Krzyśka nie ma składki miesięcznej na komitet rodzicielski.

    Skąd więc PAC (Parent Advisory Council) bierze pieniądze np. na wycieczki szkolne czy dofinansowanie stołówki? No właśnie poprzez kwestowanie czyli fundraising.

    Ale, ale, zbierają pieniądze nie prosząc o nie bezpośrednio! Czyli co robią, zapytacie.

    Często organizowane jest kino szkolne, czyli Movie Night Out.

    Na sali gimnastycznej, na ekranie wyświetlana kreskówka. Wstęp co łaska.

    Można na miejscu kupić pizzę i popcorn. Żeby było zabawniej, można przyjść w pidżamie (nie wiem w sumie dlaczego, no ale cóż szkodzi ).

    Wszystkie zebrane pieniądze idą na potrzeby szkoły. A pizzę i popcorn zwykle dostarcza najbliższy supermarket, który współpracuje ze szkołą nie tylko przy takich okazjach. 

    Takie wieczorne oglądanie to także okazja to poznania sąsiadów, innych rodziców, wszystkich tych, którzy potem budują twoją społeczność (community). Zawsze sala wyładowana jest po brzegi !

    Inną formą zbierania pieniędzy (nie tylko) dla szkoły są targi.

    Na targach kupisz zarówno rzeczy używane, jak i wyroby rąk własnych. Przynosisz to, co już niepotrzebne, sprzedajesz, a kwota idzie na fundusz potrzebujących.

    A co to wyroby własne zapytacie (nie wiem dlaczego to słowo mi się jakoś z wędlinami kojarzy)? To nie tylko rękodzieło. To również wypieki czy dania przygotowane przez rodziców/nauczycieli/uczniów sprzedawane na targach. Można popróbować ciasteczek mamy kolegi z klasy. I swoim chlebkiem bananowym się pochwalić. A przy okazji za te smakołyki pobrać niewielkie pieniądze, żeby pomóc.

    Targom często towarzyszy loteria charytatywna.

    Można kupić jeden los, można dwa, a można i kilkanaście (tyle, ile wynosi długość łokcia). Potem takie losy uczestniczą w loterii 50/50, czyli wygrany bierze połowę uzbieranych pieniędzy. Raffle to także okazja, żeby oddać nieużywane rzeczy, które nam już nie posłużą, ale mogą dostać drugie życie u kogoś innego. A przy okazji przechodzenia z rąk do rąk, kilka toonie (2 CAD) czy loonie (1 CAD) wyląduje w skarbonce dla potrzebujących.

    Wyścigi i zawody sportowe w szkole to również świetna okazja, żeby zebrać pieniądze.

    Chociaż kontrowersją powiało, kiedy Krzysiek powiedział o ostatnim pomyśle na zbiórkę w biegu Terrego Foxa.

    Otóż żeby dzieciaki zmotywować do kwestowania, nauczyciele zapowiedzieli, że za każde 500 CAD zebrane w klasie będzie możliwość rzucenia ciastem w wychowawcę !

    Albo w dyrektorkę. Nie wiem, czy Krzyś pamięta, na co wtedy zbierali, ale na pewno pamięta, komu z nauczycieli w śmietanie z ciasta było najbardziej do twarzy (sic!).

    I jeszcze 3 pomysły tym razem z mojej pracy. Firma niejednokrotnie włączała się w akcje charytatywne.

    To norma, że kanadyjskie biznesy, i to wcale nie tylko to największe, kwestują, jak mogą i do pomocy zachęcają.

    • Quarter toss- czyli rzucanie ćwierćdolarówkami w stronę butelki wina. Czyja moneta jest najbliżej, ten wygrywa butelkę, a reszta monet idzie do potrzebujących. Dla niepijących (tak, tak, niematotamto) przygotowywana jest butelka dobrej wody gazowanej.
    • Bad tie day – płacisz dolara/dwa wpisowego, przychodzisz w baaaardzooo brzydkim krawacie, a w losowaniu możesz wygrywać połowę z pieniędzy za wpisowe. Wersja dla panien: Funny hut day, czyli kapelusik zamiast krawata.
    • Jeans day – płacisz dolara/dwa, żeby móc przyjść w dżinsach do pracy. Przydatne zwłaszcza jeśli dress code w firmie jest bardzo oficjalny. Uwaga: szorty raczej nie przejdą!

    A Wy macie jakieś patenty na kwestowanie? Ciekawe doświadczenia w temacie? Ręką do góry a komentarz do okienka !

  • Pogadajmy o pieniądzach – za ile $/h da się przeżyć czyli płaca minimalna w Vancouver

    Ten post napisałam jesienią 2015 roku, ale zaglądam do niego regularnie i odświeżam, bo o pieniądze pytacie najczęściej.

    Jakie jest jedno z takich pytań od kogoś, kto rozważa przyjęcie oferty pracy w firmie w Vancouver:

    Nie jest łatwo odpowiedzieć na takie pytanie, bo każdy indywidualnie ustala sobie poziom życia i ile pieniędzy na niego potrzebuje.

    Pytania, na które Ty powinieneś znać odpowiedź to:

    • Jakie są Twoje cele finansowe (czy chcesz kupić nieruchomość w Kanadzie, odłożyć na naukę dla dzieci, czy na emeryturę)
    • Nie wiem, ile wydajesz (bo jadasz na mieście, a nie gotujesz, a jak gotujesz to tylko organic)
    • A ile oszczędzasz?
    • Czy lubisz ryzyko finansowe czy święty spokój? (inwestujesz na giełdzie, korzystasz z odliczeń)
    • Ile to dla Ciebie “dość” pieniędzy?

    Dzięki pieniądzom można wiele, ale jednak nie wszystko.

    Przez wiele lat mieszkania w Kanadzie wielokrotnie mówiłam i pisałam, że nam, rodzinie polskiej z dwójką dzieci szkolnych, lepiej się wiodło ekonomicznie w Warszawie.

    Pytacie, że skoro w Polsce zarabialiśmy więcej, to czemu nie wracamy do tego polskiego Eldorado.

    Na nasze życie w Kanadzie i decyzję, że staramy się o obywatelstwo ma wpływ bardzo wiele czynników, a pieniądze są tylko jednym z nich.

    My znamy pytanie, czy wystarczy nam na życie w Vancouver.

    Mam nadzieję, że pomogę Ci poszukać odpowiedzi, czy Ciebie będzie stać na Kanadę.

    Porozmawiajmy, jaka jest płaca minimalna w Vancouver. I czym się różni od stawki na życie.

    A zanim przejdziemy do Vancouver, to jeszcze słówko, a właściwie dwa, o innych miastach.

    • Płaca minimalna zależy od prowincji Jeśli czytasz ten post po 2020 to po pierwsze pozdrawiam Cię z przeszłości, a po drugiej zerknij na zaktualizowane stawki tutaj;
    • Płaca minimalna zależy też od branży w jakiej się pracuje. Bo np barmani dostają mniej od pracodwacy, za to więcej od klientów (napiwków);
    • Płaca minimalna zależy różnież od Twojego wieku.

    Czy w Kanadzie często rozmawia się ze znajomymi o pieniądzach.

    Nie wiem, czy ludzie rozmawiają o pieniądzach częściej niż w Polsce.

    Mamona to zawsze ekscytujący temat, ale to wcale nie oznacza, że śmiało dzielimy się informacjami finansowymi.

    Kiedy pisałam ten post, przeczytałam w lokalnej gazecie, że kobiety wciąż zarabiają mniej od mężczyzn właśnie dlatego, że za mało rozmawiają ze sobą o pieniądzach.

    Do kanadyjskich znajomych jakoś wciąż nie mam śmiałości uderzyć z pytankiem: no, a przy okazji, to ile zarabiasz? (No dobra, wiem, ile jedna moja koleżanka zarabia, ale z nią już chyba z pięć kaw wypiłam i mamy najdłuższy staż znajomościowy).

    W obecnej ofercie pracy mam zapis, że nie mogę rozmawiać o pensji z kolegami.

    Stawka minimalna w Vancouver wynosi 13.85 CAD [od czerwca 2019]

    Kiedy przyjechaliśmy do Vancouver, najmniejsza kwota godzinowa to było 10 dolarów. Bardzo mało. Najmniej w Kanadzie.

    To jest bardzo niewiele, dlatego w kwietniu 2016 ówczesny burmistrz Vancouver zapowiedział, że pracownicy miejscy będą zarabiać około 20 dolarów za godzinę, gdyż to jest tzw. living wage, czyli stawka, która pozwala żyć, rachunki płacić, jedzenie kupić i mieć dzieci.

    Ja w pierwszej kanadyjskiej pracy nie zarabiałam 20 dolarów na godzinę. Byłam zatrudniona jako analityk accounts payable w dziale księgowym, pracującym dla największego dostarczyciela energii w prowincji, BC Hydro.

    living wage, czyli stawce pozwalającej na godne życie dowiedziałam się więcej rozmawiając z menadżerką tej kampanii w marcu 2016.

    Kolumbia Brytyjska oprócz niechlubnego tytułu prowincji, gdzie płacą najmniej, ma również najwyższy wskaźnik biedy wśród dzieci [podaję za stroną kampanii living wage for families].

    Większość takich dzieci jest w rodzinach, gdzie oboje rodziców pracuje. Ale mimo że dorośli często pracują na cały etat lub też na dwa etaty, to ich pensja nie pozwala im na życie, a jedynie na przeżycie.

    Stawka na życie to wynik kalkulacji dla rodziny czteroosobowej, gdzie rodzice pracują na pełen etat.

    Jeden dorosły powinien zarabiać 20.68 CAD na godzinę, czyli jak łatwo policzyć, dwa razy więcej niż obecna stawka minimalna.

    Co zawiera się w tej kwocie?

    20.68 CAD zawiera podstawowe wydatki na wynajem mieszkania (największy koszt budżetu domowego)

    • opiekę nad dzieckiem (drugi największy koszt dla rodzin);
    • jedzenie,
    • transport,
    • ubranie,
    • wydatki na urządzenia domowe,
    • MSP (Medical Service Plan) – podstawowe ubezpieczenie zdrowotne plus rozszerzone ubezpieczenie zdrowotne,
    • dokształcanie się,
    • i w końcu pewne formy rekreacji, czyli np. uczestniczenie w zajęciach w community centre czy wyjście na pizzę raz na jakiś czas.

    Taka stawka nie pozwala na spłacenie długów, oszczędzanie na emeryturę czy wkład własny na mieszkanie, odkładanie na fundusz w razie wypadków.

    Według specjalistów nie jest to również kwota wystarczająca na godne życie rodziny z osobą niepełnosprawną czy zniedołężniałą.

    Każdorazowo z  20.68 CAD rodzina 4 dolary przeznacza na child care, czyli zapewnieni opieki dziecku, które jeszcze nie chodzi do szkoły.

    Ani Kanada jako kraj, ani Kolumbia Brytyjska jako prowincja nie mają ogólnokrajowego/ogólnoprowincjonalnego programu opieki nad dziećmi przedszkolnymi (ale np. Quebec ma taki program), co oznacza w dużym uproszczeniu wolną amerykankę cenową i brak regulacji tego segmentu.

    Przeczytaj inne posty o wychowywaniu dzieci w Vancouver


    Przykłady innych działań na rzecz podniesienia stawki godzinowej czy obniżenia kosztów życia w B.C.:

    Fight for 15 CAD

    Ponad połowa ogłoszeń o pracę z 2015 przeanalizowanych przez animatorów kampanii proponowała stawki poniżej 15 CAD/h. Ta kampania chce to zmienić i wywindować stawkę minimalną do poziomu co najmniej 15 CAD za godzinę

    $10 a Day child care

    Twórcy tej kampanii społecznej apelują do rządu prowincji o ustalenie kosztu opieki nad dziećmi na nie więcej niż 10 dolarów za dzień. Biorąc pod uwagę fakt, że przedszkoli i żłobków jest niewiele i są one mocno oblegane, te które są , często dyktują bardzo wysokie ceny i nie ma żadnych regulacji prowincjalnych w tym zakresie. Rodzice płaczą i płacą, a potem zarabiają na to, pracując na dwóch etatach.

    Stawki w innych prowincjach – czy jest lepiej?

    Każda prowincja i terrytorium to inny świat. Żartuję, ale nie do końca.

    I pewnie teraz chcesz wiedzieć, w której prowincji zarabia się najlepiej i właśnie tam się udać? Pomysł dobry w zasadzie, w praktyce lepiej skup się na tym, gdzie łatwiej zdobędziesz pobyt stały niż więcej zarobisz.

    Ale żeby nie było – stawki minimalne, czyli ile dostaniesz za godzinę pracy w brutto (czyli odjąć musisz podatki).

    Alberta$15.00
    $13.00 uczący się, do 18 lat
    British Columbia
    $14.60
    $13.95 pracownicy serwujący alkohol
    Saskatchewan$11.45
    Manitoba$11.90
    $12.50 pracownicy ochrony
    Ontario$15.70 pracownicy home worker
    $14.25
    $12.45 pracownicy serwujący alkohol 
    $13.40 uczący się, do 18 lat
    Quebec$13.10
    $10.45 jeśli występują napiwki
    New Brunswick$11.70
    Nova Scotia$12.55
    Prince Edward Island$12.85
    Newfoundland & Labrador$12.15
    Yukon$13.71
    Northwest Territories$13.46
    Nunavut$13.00
    źródło tabelki -> https://nethris.com/legislation/minimum-wage/

    Czy za 13 dolarów na godzinę da się godnie żyć?

    Przy dwóch osobach, które zarabiają po 13 CAD za godzinę,  nie da się wynająć mieszkania w Vancouver (1750 CAD za miesiąc) i zapłacić za żłobek  (825 CAD za miesiąc). To są dane z 2015 roku, więc koniecznie sprawdź, jak to wygląda dzisiaj!

    Pewnie, że jeśli się kształcisz, zdobywasz tutejsze uprawnienia, w końcu stawka godzinowa idzie w górę. Ale na początku stoi w miejscu. A rachunki się muszą zapłacić.

    Przeczytaj inne posty o pracy w Vancouver.

    Więc już do znudzenia napiszę – proszę, zrób podstawowe wyliczenia, zanim kupisz one way ticket do kraju klonowego liścia.

    W podjęciu decyzji co do wyjazdu pomoże Ci też odpowiedź na te 4 pytania: dlaczego właśnie Kanada? Z kim wyjeżdżasz, na jak długo i do którego miejsca w Kanadzie? Więcej na ten temat napisałam w poście z maja 2020.

    Dobry plan pomaga uniknąć rozczarowania Kanadą, kiedy po okresie zachwytu początkami emigracji (tzw. efekt miesiąca miodowego), spojrzysz realistycznie na swoje życie.

    Zajrzyj wtedy do innych postów na blogu, zwłaszcza tych, które poruszają emocje emigracyjne. Mam nadzieję, że pomoże!

    Powodzenia z planami na Kanadę!

    Ten post jest najczęściej czytaną treścią na blogu. Masz pytanie o pieniądze? Daj znać w komentarzu!

  • Pracy szukanie i znajdowanie w Vancouver – moje obserwacje na początku emigracji

    Napisałam ten post latem 2015, kiedy po trzech miesiącach bycia pracownikiem lokalnej agencji pracy, ówczesna firma (Accenture Canada) zatrudniła mnie na stałe. Do tego czasu szukanie pracy w Vancouver to było moje zajęcie dodatkowe, obok opiekowania się młodszym synem.

    Spisałam, co przyszło mi do głowy, czytając ogłoszenia o pracę, artykuły blogowe, informacje na LinkedIn, czy wreszcie słuchając historii wokół mnie.

    Od tego czasu sporo się w moim życiu zmieniło – przeczytaj te dwa posty o tym, jak później wyglądało moje szukanie pracy w Vancouver

    Szukanie pracy w Vancouver to pestka dla osób z IT

    Jak jesteś tym pożądanym tutaj (czytaj: programistą) najłatwiej jest znaleźć pracę w Vancouver. Zresztą nie tylko w Vancouver – w całej Kanadzie brakuje programistów.

    Czasami wystarczy krótka rozmowa przez skype z pracodawcą kanadyjskim albo przez telefon jeszcze z Polski. Negocjujesz, podpisujesz i już możesz lecieć do Vancouver

    Większość formalności ( o ile nie wszystko) za Ciebie radośnie załatwia firma.

    Co się dzieje, jeśli to kanadyjska firma zaprasza Cię do pracy?

    Firma musi wystąpić o rodzaj zezwolenia na sprowadzenie obcokrajowca do pracy LMIA.

    To rodzaj oświadczenia dla kanadyjskiego urzędu imigracyjnego, że pracodawca szukał na miejscu, ale nie było Kanadyjczyków (stałych rezydentów i obywateli) którzy się nadają do pracy.

    Firma gotowa jest zapłacić 1000 CAD, żeby wolno jej było pracownika z Polski zatrudnić, i to jak najszybciej. Musi też umieścić ogłoszenie o pracy na stronie rządowej (jobbank).

    Do 2016 LMIA było szybkim sposobem na uzyskanie przewagi punktowej w systemie Express Entry (który to system z kolei pozwalał na otrzymanie wizy stałego pobytu). Obecnie ten proces może zająć kilka miesięcy.

    Kiedy my aplikowaliśmy, LMIA funkcjonowało pod inną nazwą: LMO (Labour Market Opinion).

    Po otrzymaniu listu potwierdzającego LMIA można pakować walizki.

    Samo pozwolenie na pracę (inaczej wizę pracowniczą) otrzymuje się na granicy (koszt około 150 CAD).

    Wszystko działa fajnie, o ile pracodawca jest ok. Bo jak nie jest, i chce się z tej pracy odejść, to pozwolenie na pracę wygasa z automatu i nowy pracodawca musi występować o LMIAod początku.

    Często zdarza się, że pracodawcy owszem pomogą w zobyciu LMIA, ale całość papierów musisz ogranąć sam.

    Nie zawsze też potrzebujesz LMIA – zawsze sprawdzaj na stronie rządowej obecne wymagania.

    No ale dobrze, dla potrzeb wpisu załóżmy, że posiadacz oferty pracy i pozwolenia na nią jest na miejscu, szczęśliwy, pracuje sobie i nic go nie obchodzi.

    Czy małżonek (partner) osoby zaproszonej do Kanady, też ma pozolenie o pracę? Jak wygląda szukanie pracy w Vancouver w takim przypadku?

    Mowa jest oczywiście o mnie, bo dokument LMIA był wystawiony na Kubę, który jest programistą.

    Podczas rozmowy z przyszłą firmą, Kuba zaznaczył, że pozwolenie o pracę dla mnie jest warunkiem zawarcia umowy.

    Kanadyjski pracodawca przy okazji LMIA wystąpił też o open work permit (czyli pozwolenie na pracę u dowolnego pracodawcy) dla mnie. Nasze dzieci dostały pozwolenie na naukę (work permit). Taki komplet dokumentów to zwykle standard w większych firmach, zwłaszcza technologicznych. Ale jeśli pracodawca stara się o LMIA dla Ciebie, a Ty masz rodzinę, upewnij się, czy i z tymi dokumentami Ci pomoże.

    Jakie miałam szanse na znalezienie pracy?

    Mój zawód wyuczony jest mocno nieprzydatny w Kanadzie. W Polsce studiowałam hungarystykę i finanse z rachunkowością. Moje doświadczenie zawodowe to kilka lat w korporacji, gdzie pracowałam z klientami z Węgier i Niemiec.

    Oczywiście w każdym amerykańskim mieście zawsze jest szansa na pracę w McDonalds czy Starbucks.

    Tylko, że ja tak pracowałam, kiedy byłam na studiach. Po studiach i mając już to doświadczenie z Polski, chciałam pracować nieco “amibitniej”.

    Szukanie porządnej pracy w Vancouver nie jest łatwe ani szybkie.

    Ale coś robić trzeba!

    Tak, sprzedawanie kanapek też. To się tutaj nazywa surviving job. Taka praca, byle przeżyć, byle trochę doświadczenia kanadyjskiego mieć, byle się gdzieś zaczepić.

    Zatem jak wygląda szukanie pracy w Vancouver? – polecam bibliotekę jako punkt wyjścia.

    Bibliotekę kocham miłością wielką. Znajdziesz tu:

    • darmowe kursy,
    • ocena CV i listu motywacyjnego,
    • warsztaty kariery.
    • i jeszcze wsparcie, oraz pełno innego dobra (biblioteka się kiedyś doczeka swojego wpisu, bo ja jestem psychofanką biblioteki publicznej.)

    Spotkania i warsztaty odbywają się w każdej bibliotece , a w Centralnej to nawet cyklicznie. W bibliotekach są warsztaty, gdzie mówi się o innych miejscach, gdzie można się o kanadyjskiej pracy dowiedzieć i o pracę dowiadywać.

    Wejdź do biblioteki najbliżej Twojego mieszkania w Vancouver i zapytaj, co możesz zrobić, żeby skorzystać z pomocy w szukaniu pracy w Vancouver.

    Wolisz, żeby szukanie pracy w Vancouver wspomógł Urząd Pracy?

    Jeśli z racji bycia Polakiem jest się super przywiązanym do niezapomnianej obsługi z Powiatowego Urzędu Pracy, to proszę bardzo, można się wybrać do ośrodków rządowych.

    Tylko nie oczekuj po nich bezsensownie długich kolejek, sfochowanej pani w okienku i nieaktualnych ofert dla spawaczy.

    To raczej kameralne kafejki WorkBC Centre, gdzie można skorzystać z internetu, ksero, kawy i wiedzy fachowej wolontariuszy, którzy pomogą podrasować cefałkę pod kanadyjskie standardy.

    Wszystko oczywiście bezpłatne. Ale sprawdź, czy Twój status emigracyjny (rodzaj wizy) pozwala na skorzystanie z wszystkich opcji. Może będziesz mógł skorzystać z drukarki, ale na osobiste warsztaty ze specjalistą już się nie załapiesz.

    Szukanie pracy w Vancouver trwa, a ja jej ciągle nie mam.

    Popijam kawę, a pracy ani widu, ani słychu, no jakże to nie chcą nas i naszych wspaniałych umiejętności???

    Tak trudno jet znaleźć pracę? I to zagranicą? A miało być łatwiej o pracę, niż w Polsce?!

    Emigrant z Azji chce do Kanady, no i pracę też chce, oczywiście.

    A ludzie z Europy Zachodniej, myślisz, że ich tutaj nie ma?

    Błąd! Jest też jest ich sporo, w końcu pozwalniali te miejsca pracy w UK i w Irlandii, które teraz Polacy zapełniają.

    Co przydaje się w szukaniu pracy – najważniejszy jest networking

    Networking czyli budowanie sieci kontaktów, wymiany informacji. Przybiera różne formy i czym by nie był, zawsze się przydaje.

    To może być:

    • ściana płaczu z ogłoszeniami gdzieś w polskim sklepie/kościele,
    • znajomi zaczepieni na ulicy,
    • czy też profil na LinkedIn (Twiterze, Instagramie, Fejsie i gdzie tam sobie jeszcze chcesz też).

    Jak kogoś poznajemy przy okazji wyżej wymienionych czynności (biblio czy kawka), to kontakt zapisany, mówimy, że jesteśmy specjalistą w tym czy w tamtym, i żeby jak ktoś coś słyszał, to my jesteśmy bardzo chętni.

    Ja o sobie powiedziałam m.in. pastorce z kościoła i przelotnie poznanej mamie na placu zabaw, i po jakimś czasie dostałam info o pracy, która nie była nawet ogłaszana!

    Czym zajmuję się w Vancouver w 2015 roku?

    To, co teraz robię, również  jest zasługą rekrutacji szeptanej (hihi), ktoś mnie znał i znał kogoś, kto chciałby mnie poznać.

    Miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne, przeszłam background check (czyli pytają poprzedniego pracodawcę o mnie, i sprawdzają mój dyplom z UW) i dałam ofertę.

    Na początku  byłam zatrudniona przez agencję pracy, obecnie podpisuję stały kontrakt z tutejszym pracodawcą.

    Robię to, co robiłam (kiedyś) w Polsce, ale o szczegółach może innym razem.

    Teraz cieszę się, że pracuję, choć stawka godzinowa nie powala, jak pracownik tymczasowy nie mam żadnych przywilejów pracowniczych, na przykład płatnego urlopu.

    Ale to jest pierwszy krok, put your feet into the door, pracuję.

    Tytułem podsumowania: praca nie leży na ulicy, nie ma co śnić na jawie, tylko zrobić porządny wywiad, kogo potrzebują i z jakimi umiejętnościami.

    Zawsze też można zacząć od wolontariatu, to jest bardzo dobrze widziane.

    Żeby zacząć. Potem się zobaczy 🙂

    Powodzenia!

    A jeśli chcesz wiedzieć więcej, przeczytaj inne posty o pracy w Kanadzie:

    1. Praca – poradnik
    2. Napisz CV czyli resume
    3. Słowo o agencji zatrudnienia
    4. 10 wskazówek co robić w Peak Hiring Season
    5. Szczegółowo jak pracy w Vancouver szukałam
    6. Kanadyjskie wykształcenie i doświadczenie – ważne?