Peak Hiring Period – znowu o szukaniu pracy w Vancouver

Teraz jest dobry czas na szukanie pracy. Kilka rad i linków o tym, jak zacząć. Sprawdzi się nie tylko w Kanadzie.

Początek roku to w wielu północo-amerykańskich firmach okres, kiedy zwiększają się szanse, że cię zatrudnią.

W ciągu roku takich momentów, które są peak hiring period  jest kilka, oczywiście wiele zależy od branży czy też sezonowości pracy. Ale jeśli twoim celem na 2016 jest mieć (lepszą) pracę, to czas, kiedy zatrudniają sporo nowych ludzi, właśnie trwa. Firmy zabudżetowały nowe stanowiska, zaczynają rekrutacje, a zadaniem działu HR jest znalezienie nowego pracownika. Będą się chcieli wyrobić przed końcem pierwszego kwartału (przed pierwszą ewaluacją performance planu hehehe)

Poniżej spisałam kilka punktów, popartych moimi doświadczeniami w szukaniu pracy w Vancouver. Której to pracy szukałam już po wylądowaniu w Kanadzie, mając przyznane otwarte pozwolenie na prace.

Myślę, że przynajmniej część tych zasad jest uniwersalna, więc śmiało używaj, ile wlezie.

Co powinieneś zrobić w peak hiring period ?

1. Odśwież resume, albo najlepiej napisz je od nowa.

I nie w Wordzie (no chyba, że wymagają). Możesz skorzystać z gotowych szablonów, ładnych, minimalistycznych, darmowych, jakich w sieci pełno. Żadnych zdjęć, stanu cywilnego, wieku oraz wyciągu z konta nie należy dołączać. No chyba że chcesz mieć gwarancję, żeby twoje resume wylądowało koszu. Wtedy śmiało dołączaj.

2. Zajrzyj na Linkedin, napisz maila “Hej co tam, pamiętasz mnie ?” do kolegów z pracy, których masz w znajomych.

Napisz też do tych nowych, co na LinkedIn są twoim trzecim kręgiem znajomych – może twój manager z Polski ma zakumlowanego kolegę z Kanady? Przecież grzeczne zaczepienie w sieci jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Najwyżej cię zlekceważą. Ale może nie. A może chcesz dołączyć do moich znajomych LinkedInie?

3. Znajdź agencję pracy tymczasowej.

Od czegoś trzeba zacząć. Ale przyjdź do nich przygotowanym, z papierami (przynajmniej z resume) i z uśmiechem. Może będzie coś od razu?

4. Idź do najbliższego community centre, neighbourhoud house czy biblioteki, podejdź do tablicy informacyjnej albo jeszcze lepiej do żywego człowieka i zapytaj, czy w temacie pracy, coś się będzie działo.

Na 100 % coś się dzieje, albo za chwilę się zacznie. Warsztat, sesja informacyjna, grupa wsparcia. Pomogą odświeżyć resume, potrenują z tobą rozmowę. A może kogoś znają i ten ktoś będzie ciebie potrzebował?

5. Męża sąsiadki spytaj, koleżankę, panią na ulicy.

Nie żeby tak prosto z mostu walić z pytaniem do nieznajomych, ale wyczuj moment. Najlepiej najpierw zapytaj o pogodę. Potem płynnie przejdź na życie zawodowe tej osoby, i jak już się rozwinie w odpowiedzi, gwarantowane, że ta osoba będzie chciała usłyszeć, jak to wygląda u ciebie.

6. Pochodź po internecie, szukaj Vancouver job fair, job events, itp.

Często są, często za darmo.

7. Zajrzyj na strony internetowe.

ja szukałam głównie na tej: craiglist oraz w zakładce jobs na Linkedinie. Bardziej specjalistyczne od kątem IT:  techvibes.

8. Nie bój się.

Znalazłeś ogłoszenie i chcesz aplikować, ale nie masz kanadyjskiego dyplomu? Ja też nie. Ale mam umiejętności, które są wszędzie przydatne, niezależnie od kraju i wykształcenia. To się nazywa transferable skills. Prowadziłeś spotkania, robiłeś raporty, jesteś dobry w słuchaniu i odpowiadaniu na potrzeby ludzi, umiesz mówić do publiczności? To najpierw napisz o tym w liście motywacyjnym, a potem powiedz rekruterowi. Może ten dyplom nie będzie najważniejszy.

9. I przypomnij sobie, co dobrego zrobiłeś kiedyś, dla kogoś za free.

Wolontariat, nawet minimalny, ma znaczenie. Poćwicz, czy umiesz powiedzieć choćby dwa zdania o tym.

10. I nie myśl, że się nie uda. Myśl, że się uda 🙂

Zmieniacie / szukacie (pierwszej, nowej, innej) pracy w tym roku? Grupa wsparcia by się przydała – może znajdziecie ją na FB?


Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi ! Wtedy wiemy, co lubisz czytać !


Autor: Kasia

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.