Strona główna » Matka Polka Kanadyjska to ja? – plusy i minusy bycia matką Polka w Kanadzie

Matka Polka Kanadyjska to ja? – plusy i minusy bycia matką Polka w Kanadzie

Jaka jest matka Polka w Kanadzie? Piszę, bo zaraz Dzień Matki! Może masz ochotę przeczytać, co myślę o byciu matką dwóch synów w Vancouver?

Najpierw słówko o samym święcie. Matka Polka w Kanadzie zasługuje na co najmniej dwa!

Dzień Matki to w Kanadzie święto ruchome. W sumie dobrze. Co roku inaczej, trzeba być w gotowości!

Jeśli będzie w niedzielę, to tylko lepiej – wtedy jest więcej czasu na świętowanie. Dziecko ma też więcej czasu na przygotowanie się w sobotę, jeśli jakieś wdzięcznie zapomni o mamie w natłoku obowiązków tygodnia.

Ja to mam tak dobrze, że ucząc synów języka polskiego i polskich tradycji, mogę im o drugim Dniu Matki opowiedzieć i tym sposobem obchodzić moje święto dwa razy.

Od 2015 r. skrupulatnie się tego trzymam i świętuje dwukrotnie!

W 2017 kanadyjski Dzień Matki przypada w niedzielę 14. maja. A polski? No wiadomo, 26 maja. Dobry, majowy czas.

Życzę wszystkim Matkom wszystkiego najlepszego!  

A szczególnie ciepłe myśli przesyłam Polkom, które są matkami w Kanadzie (no muszę, wpis ma przecież tytuł Matka Polka Kanadyjska).

To teraz kilka zdań – mojej refleksi z okazji naszego święta. O tym, jaka jest Matka Polka w Kanadzie

Matka Polka na emigracji ma gorzej czy lepiej?

Nie wiem, jak każda, wiem, jak ja. Co ze mnie w Kanadzie wyszło?

Zacznę anegdotką:

Początek maja, odbieram Maćka z preschool, rozglądam się, gdzie kurtkę posiał. Szukam na placu zabaw, pod ławką, na ławce, na zjeżdżalni, w plecaczku i jeszcze raz pod ławką (Pod ławką jest secret hideout dla patyków, kto wie, może kurtkę też tam ukrył?) Ale nie.

Kurtki nie ma.

Babcia koleżanki Maćka, Melanie, pochodzenie azjatyckie,  patrzy na mnie i dopytuje, co ja się tak miotam. Mówię, że nie wiem, gdzie jest kurtka Maćka. Babcia patrzy, patrzy…. śmiechem wybucha i mówi: What a mother?! Co za matka?!

No właśnie, co za matka ze mnie?

Ps. Kurtka została w domu. Winny Kuba, który kurtki nie zabrał, hehehe [mściwy chichocik].

Ok, koniec anegdotki, ad rem.

Jako Matka Polka Kanadyjska mam lepiej czy gorzej?

Minusy bycia Polką – matką w Kanadzie

Trochę ich będzie. Ale nie przejmuj się za bardzo. Niektórych nie doświadczysz, a inne będą tylko niewielką przeszkodą. Ważne, żeby ufać sobie!

Brak lokalnego systemu wsparcia i pomocy przy dziecku.

Babcia, o ile jest, to zwykle jest w Polsce.

Pisałam już na ten temat, jak bardzo kręgu kobiet mi brakuje.

Uwiera zwłaszcza na początku naszej emigracji, kiedy się nikogo nie znało, a nikt nie znał nas.

Brakuje życzliwych, nieżyczliwych zresztą też. Z kim dziecko zostawić, kiedy drugie trzeba odwieźć do szpitala?

Na początku emigracji Polkom, (nie tylko) matkom brakuje wiedzy o kanadyjskim życiu.

Przylatujesz i nie wiesz nic.

Jak działa szkoła, jakie lekarstwa podać, jakie prawo obowiązuje.

W 2014 nie było tyle grup na facebooku, tyle blogów, nie było Polskich Babskich Spotkań i w sumie nie wiedziałam, kogo się zapytać. Ani o co dokładnie pytać

[edit z 2019 roku] Dzisiaj już wiem dużo więcej i pozwalam synom na sporo samodzielności.

Zuepłnie niespodziewanie wystąpił u mnie brak dojrzałości wewnętrznej.

Ale wyszła ze mnie ograniczona wyobraźnia, jak w m….dę strzelił.

Nie przypuszczałam, że powinnam mieć choć w ilościach szczątkowych umiejętności radzenia sobie z emocjami straty.

Nie wiedziałam, jak sobie poradzić, a co dopiero dzeciom pomóc. Jak wspólnie ten trudny czas przejść.

Cały czas podejrzewam, że nie jestem wystarczająco dorosła. To jak synom mam pokazać, co to znaczy dorastać w Kanadzie?

Więcej o minusach nieprzygotowania się na emigrację z dziećmi do Kanady napisałam w roku 2017.

Plusy bycia matką Polką na emigracji, w Kanadzie.

Mogę eksperymentować z macierzyństwem.

Nie mówię, że w innej sytuacji, czy innym kraju (Polsce) byłoby to niemożliwe.

Mówię, że jak nie wyjdzie, to emigracja zawsze jest jakąś wymówką (wiem, mocno naciągam, ale coś w tym jest, c’nie?).

I robię to, wiele rzeczy testuje. Obecnie jestem soccer mom oraz home-stayed mom. Jestem więcej czasu z dziećmi, zobaczymy, czy to wszystkim na dobre wyjdzie.

Mogę łatwiej dzieci odwagi nauczyć.

Na własnym przykładzie i hands on training!

Chcemy, żeby chłopaki byli odważni i śmiało sięgali po swoje marzenia. Nawet, jak po drodze trudno.

Łatwiej odwagi się uczyć w sytuacji, kiedy trzeba odezwać się w nieznanym języku, do innych dzieci, w nowym otoczeniu.

Mega trudne. Ale się trzeba odważyć. (Chociaż ja po angielsku wciąż się trochę boję mówić).

Na emigracji mogę własne ograniczenia przekraczać.

Raz pracę mam, a raz jej nie mam i muszę sobie z tym radzić.

Cieszę się, a za chwilę najmniejszy drobiazg uwiera jak drzazga w bucie.

Myślisz, że życie poukładane, że masz zarządzanie domem pod kontrolą, a tutaj wystarczy byle pro-D day, żeby plan się przekrzywił na boczek.

I w takiej sytuacji elastyczność oraz improwizacja stają się przyjaciółmi każdej emigracyjnej mamy.

Chcesz mieć święty spokój, a tu się nie da.

Dwujęzyczność, a czasem i nauczanie domowe, dostajesz na emigracji w pakiecie.

Ja spędzam z chłopakami większość czasu, więc siłą rzeczy w dwujęzyczności siedzę. I w nauczaniu domowym.

Chcesz spróbować, jak to jest dzieci w domu uczyć? Polecam emigrację!

Ja w żadnym wypadku nie uważam się za specjalistkę, ale wiem o nauczaniu domowym znacznie więcej, niż wiedziałabym w Polsce.

Kiedy Krzyś był w pierwszej klasie, w Warszawie, w ogóle się tym nie interesowałam. A teraz proszę bardzo – 3 rok uczymy się domowo języka polskiego


Jak już to wszystkie punkty z gorszej listy przerobię, wtedy jest lepiej. A jaka satysfakcja! A jaka moc!

Kończę oczywiście standardowym zawołaniem, żeby codziennie mamie miłość okazywać, a nie tylko od święta. I nie tylko mamie okazywać, tacie też. I bratu (jak to kiedyś przeczytasz, to do Ciebie jest, Synku!)

Co Ty zrobisz dla swojej Mamy? Jeśli jesteś Mamą, możesz też przecież zrobić coś dla siebie. Bo w sumie dlaczego nie, kurcze blade.