Jak-sie-nie-przygotowywac-na-emigracjie-z-dzieckiem-do-Kanady_Kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Emigracja To dla dziecka (szczególnie w wieku szkolnym) stres porównywalny z rozwodem rodziców. Wiedziałeś o tym?

Bo nam to nawet do głowy nie przyszło!

“Jakoś to będzie”, myśleliśmy.

No i było. Jakoś.

A głównie byle jak.

Dlatego dziś chcę trochę o tym napisać. Czego my nie zrobiliśmy, a powinniśmy. I jak już na miejscu radziliśmy sobie z oswajaniem kanadyjskich emocji u dziecka szkolnego.

Jak się NIE przygotowywać, a dobrze przygotować na emigrację z dzieckiem do Kanady.

Jest listopad 2017. Mijają trzy lata od momentu od naszego przyjazdu do Kanady. Trzy lata temu Krzysiek (starszy syn) zaczął kanadyjską podstawówkę.

Rozpoczęcie życia w Kanadzie nie przyszło Krzysiowi łatwo. Zupełnia zmiana miejsca zamieszkania, kontynentu, wyrwanie go z korzeniami z polskiej szkoły, którą już zdążył poznać.

Ogromny stres, bo język inny, koledzy wyglądają inaczej, nawet zwykły berek, to nie berek, tylko tag. Zwyczaje inne, jedzenie inne, mamo, co to są te paski zielonego papieru, które koledzy jedzą na przerwie?

Przeczytaj, co zrobiliśmy my, a Ty nie powinnieneś. I będzie Ci łatwiej z dzieckiem wyjechać.


#1 błąd- nie myśleliśmy, że to w ogóle jest jakiś temat do ogarnięcia, ta emigracja z dziećmi

 

Coraz częściej na emigrację decydują się rodziny z dziećmi starszymi. Te dzieci mają już swoje pooukładane życie. Tak, 7latek jak najbardziej ma swoje zdanie, przyzwyczajenia. Ba, nawet 3 latek je ma, ale jednak zmianę przeżyje trochę łagodniej (z naciskiem na trochę, bo wiadomo, zależy od dziecka)

U nas w momencie podjęcia decyzji o wyjeździe było zero rozeznania w temacie, zero czytania blogów parentingowych rodziców od lat mieszkających za granicą.

Nie polecamy takiego podejścia.

Przygotuj się, przeczytaj co możesz o życiu z dzieckiem w kraju, do którego się wybierasz. Czytaj blogi i pytaj na forach / grupach facebookowych. Im bardziej szczegółowe pytanie, tym większa szansa, że znajdziesz pomocną odpowiedź. Zamiast pisać: mam dziecko i chcę wyjechać do Kanady, warto?, lepiej zapytaj: mój syn ma 10lat, nie mówi po angielsku, chcemy się przeprowadzić do Vancouver, jaką dzielnicę i szkołę polecacie?


#2 błąd – nie przygotowaliśmy Krzyśka na język angielski

 

Pierwsza myśl w temacie emigracji do Kanady z dzieckiem była taka: ojeju co z angielskim Krzysia?

Latem 2014, powinnam była  wymyślić dla chłopaków jakieś krótkie półkolonie, zajęcia z angielskim. Jednak nie pociągnęłam tej myśli, taka uspokojona ogólnie panującym przekonaniem, że dziecko się samo języka nauczy.

I rzeczywiście się nauczył, ale jakim kosztem? Wielu emocji, wstydu, strachu, buntu, złości.

Zadbaj o angielski przed wyjazdem. Nawet jak dziecko miało angielski w szkole, spróbuj załatwić mu anglojęzycznego kolegę, może przez Skype, może pen-pala, a może zwyczajnie może z Tobą poćwiczyć kilka zdań.

Polecem szczególnie ćwiczyć różne pytania: Gdzie jest łazienka? Gdzie mogę się napić wody? oraz podstawowe zwroty: nie rozumiem, mam na imię, chcę się z Wami bawić, ale nie wiem, jak.

Nieznajomość języka boli tak samo dorosłego, który nie rozumie, co do niego mówi ekspedientka w sklepie, jak i dzieckO, które widzi rozbawienie na twarzy rówieśnika, bo na pytanie: What’s your name? odpowiedziało: yes, yes.


#3 błąd- nie rozmawialiśmy z Krzysiem o Kanadzie

 

Powinniśmy byli przeczytać o mieszkaniu w Vancouver. Sami nie wiedzieliśmy, kto tutaj mieszka, że jest tak liczna mniejszość azjatycka i co to oznacza.

A to oznacza np inne zwyczaje i święta w szkole, choćby Chiński Nowy Rok czy Halloween.

Niby dzieci wiedzą, o co chodzi, ale czy Ty wiesz, na czym polega trick-or-treat? I gdzie dziecko poprowadzić, jak? I jak ma poprosić o cukierek?

Wszystkie te drobiazgi, które kanadyjskie dzieci wyssały z mlekiem matki, dla 7atka są nowe. A skoro nowe, to budzące niepokój i bunt. A szkoda, żeby mieszkając w Kanadzie, dziecko nie miało doświadczeń właściwych kanadyjskim dzieciom.

W końcu także o to chodzi w emigracji, prawda? Żeby innego życia spóbować.

Zatem o tym innym życiu trzeba z dziećmi rozmawiać wcześniej.

Nasza ulubiona pomoc teraz: książka Mapy (żałuję, że nie zaczęliśmy rozmawiać o tej książce przed przyjazdem). Strony z Polską i Kanadą są już tak wytarte i popisane, że pewnie przyjdzie czas na nowy egzemplarz.

Przygotowujesz się na re-emigrację do Polski z dzieckiem, które nie mówi po polsku? Wiesz, że Mapy są też po angielsku? Polecam z pełnym przekonaniem!

Jeśli jesteś w Kanadzie, możesz ją zamówić na Amazonie


#4 błąd – nie ustaliliśmy zawartości walizki, co się przeprowadza, a co zostaje i co z tym robimy?

 

W walizce chłopaków przyleciały tylko klocki Lego. A mogły na przykład zdjęcia ze wspólnych wakacji z dziadkami, czy pościel pachnąca warszawskim domem (nasze chłopaki są mocno wrażliwe na zapachy). Wystarczyło się zapytać, a nie autorytatywnie zdecydować (to ja decydowałam, czyli zero cierpliwości, bo pakowanie jest be i byle szybciej), to warto, bo dobra, droga zabawka (zestaw drewnianych kolejek).

Część zabawek po prostu rozdałam. Nie zawsze informując chłopaków, co się z nimi stało. Kolejny nieprzemyślany ruch z mojej strony. No bo co zrobić, kiedy po roku padnie pytanie o ulubiony jeździk? Dziecko pamięta, że był, nie pamięta, że się z nim rozstał.

Lepiej wspólnie zdecydujcie, co się dzieje z wszystkimi rzeczami dziecka przed emigracją. Dyskusja z dwulatkiem nad każdym samochodzikiem nie jest łatwa, ale przynajmniej niech wie, co się stanie z rzeczami, które mają dla niego większe znaczenie.

Jeśli masz zwierzaka, warto dołożyć wszyskich starań, żeby przeprowadził się z Wami. To w końcu domownik, prawda? Rozstanie z nim dodatkowo przygnębi dzieci i mało przychylnie nastroi do wyjazdu. Pomocne informacje o przewozie zwierząt do Kanady znajdziesz pod tym linkiem.


#5 błąd – średnio trafiliśmy z czasem przeprowadzki

 

Myślałam, że jak przyjedziemy na tydzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego, to będzie wystarczająco dużo czasu na ogarnięcie się i ogarnięcie emocji.

I znowu zonk – za mało było wspólnych dni, żeby Vancouver choć trochę poznać, niespiesznie się rozejrzeć, powoli zaprzyjaźnić.

Jeśli wiesz, że taktyka rzucania na głęboką wodę dobrze zrobi Twojemu dziecku, nie ma znaczenia, kiedy zacznie szkołę. Ale mało znam takich dzieci.

Dzisiaj wiem, że lepiej byśmy zrobili przylatując na wakacje do Kanady i dając chłopakom więcej czasu na spokojne rozejrzenie się po nowym otoczeniu.

Przekonałam się, że w przypadku naszej rodziny robienie wszystkiego od razu i jak najszybciej nie zdaje egzaminu, bo w dłuższej perspektywie płaci się wyższe koszty. Tak było z zapisaniem Maćka do żłobka daycare – zaczął chodzić niemalże od początku pobytu w Vancouver, na cały dzień. Przyzwyczaił się, bo człowiek się może przyzwyczaić do wszystkiego, ale dobrze mu to nie zrobiło. Dopiero po roku, kiedy zamieniliśmy całodniowy daycare na kilkugodzinne preschool dwa razy w tygodniu, Maciek wyraźnie poweselał.

Mogłabym tak jeszcze tę listę wydłużać, ale co się będę jako rodzic biczować ;). Było, minęło. Chętnie za to posłucham, jakie Ty masz doświadczenia w emigracji z dziećmi. Daj znać w komentarzu, a ktoś Ci podziękuje.

A jeśli dopiero myślisz o wyjeździe, pytaj.

I powodzenia!

PS. W tym wpisie testuję linki afiliacyjne, żeby ułatwić Ci znalezienie rzeczy, o których piszę i które polecam.


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Obserwuj nas na Facebooku i Instagramie. Albo zapisz się na List podlany syropem klonowym.

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.

  • Agata

    Kasiu, to bardzo wazny i madry post. Tak juz mamy, my – dorosli, ze podejmujac taka wazna decyzje, zazwyczaj nie bierzemy pod uwage jej wplywu na dzieci. Myslimy, ze male sa, szybko sie przyzwyczaja. I zazwyczaj tak jest, nie zawsze jednak. Poza tym przeprowadzka do innego kraju to szok dla calej rodziny. Taka zmiana w doroslych rowniez generuje wysoki poziom stresu, a dzieci to wyczuwaja. Cale zycie rodzinne i poczucie bezpieczenstwa sie rozjezdza…

    Moje dzieciaki urodzily sie juz tu, w Stanach, wiec emigracji im nie zaserwowalam. Myslimy jednak o zamianie domu w przyszlym roku, a szansa ze kupimy odpowiadajacy nam nowy w tej samej okolicy, jest nikla. Czy bedzie to nasze miasteczko, czy sasiednie, dzieci raczej beda musialy zmienic szkole. Corka (6.5 roku) przypadkiem uslyszala nasza rozmowe i strasznie to przezywa, mimo ze ostateczna decyzja jeszcze nie zapadla. Nowy dom, wlasny pokoj – tak. Nowa szkola – nie. A przeciez zna jezyk, obyczaje, to “tylko” nowa nauczycielka i koledzy. Ale dla niej to duzo, bo ciezko przechodzi adaptacje. Kazdy poczatek roku to placz, bo nowi nauczyciele i nowe dzieci (tu co roku mieszaja klasy). W tym wypadku mnie i mezowi jest zdecydowanie latwiej, bo zmienimy tylko miejsce zamieszkania, ale praca, sklepy, urzedy, wszystko pozostanie to samo. Dla dzieci, zmiana szkoly to zmiana ich calego, bezpiecznego swiata.
    Patrzac na przerazenie mojej Malej, wspolczuje dzieciom, ktore zostaly rzucone nagle w obcy kraj i nie wiem jak moglam kiedys myslec, ze “dzieciom nic nie bedzie, raz dwa przywykna”… :/

    • Cześć Agata, dziękuję Ci ślicznie za podzielenie się Waszą historią. Cały czas mam nadzieję, że następnym razem będę mądrzejsza, choć skóra mi cierpnie na myśl, żeby dzieciom zafundować kolejną przeprowadzkę. Nie wiem, czy przy kolejnej zmianie miejsca (a nie wykluczamy takiej), uda się to przejść bezboleśnie. Pozdrawiam serdecznie!

  • Paulina Chłosta

    Co prawda nie mam dzieci, ale wpis bardzo mi się podoba. Dla mnie niektóre rzeczy po przyjeździe do Kanady były szokiem, a co dopiero musi przeżywać dziecko w takiej chwili..

  • Marzena Zielińska

    Cześć, bardzo fajnie, że piszesz o tym wszystkim: błędach i wskazówkach, cenne!
    My myślimy od roku o wyjeździe Stany lub Kanada. Dzieci, bardzo ciężko może być: córa 12 i syn 9 lat! to już uspołecznione jednostki, z własnym zdaniem, opiniami i częścią swojego życia 🙂 Ja ich zachęcam, że może na rok pomieszkamy, zobaczymy, spróbujemy…. Moje wątpliwości: nie mamy w Kanadzie rodziny, znajomych, pracy. Musieli byśmy pojechać i szukać: mieszkania, szkoły językowej, pracy i później może szkoły (na początku planujemy edukację domową z egzaminami w Polsce) Po 1 kroku oswojenia, szkoła dla dzieci. Jak w Kanadzie jest z pracą, czy jeśli chcemy i szukamy zaczepić się gdzieś na początku, nie wiem nawet jakieś prace nie biurowe (bo język trzeba doszlifować i ogarnąć się życiowo żeby do biura pójść) Czy mamy szanse odnaleźć się, jesteśmy 40latkami ogarniętymi, wesołymi i pozytywnymi ale dość mam tego, co się tu dzieje z edukacją , ograniczaniem praw kobiet (mojej córki też!) i jeszcze kilka…. Tu mąż pracuje w salonie samochodowym, ja jestem pośrednikiem nier. Zamierzamy wyruszyć w inną życiową drogę. Czy polecacie Kanadę?

    • Witaj Marzena, dziękuję, że się zatrzymałaś na blogu. Co do Twojego pytania o Kanadę: nie umiem Ci jednoznacznie odpowiedzieć. Samo polecenie jeszcze nic nie znaczy, bo żeby pracować w Kanadzie trzeba mieć pozwolenie, kartę stałego pobytu czy obywatelstwo. Jeśli nie mieszkaliście jeszcze poza Polską, a chcecie spróbować innego życia, to skłaniałabym się bardziej ku krajom Unii Europejskiej – bliżej na początek, nie potrzeba tyle załatwiania papierów, co w przypadku Kanady, ogólnie łatwiej wypróbować, czy emigracja pasuje rodzinie. Jeśli ma być Kanada i tylko Kanada, to znacznij od sprawdzenia na tej stronie: http://www.cic.gc.ca/ctc-vac/getting-started.asp, czy się kwaifikujecie pod program przyznający wizy czasowe na pracę lub wizy pobytu stałego. Można również zadać pytanie na grupie FB Oh Kanada: https://www.facebook.com/groups/1220277651356000/ . Na stronie Pawła są odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania: http://www.ekanada.pl/emigracja/imigracja/ Powodzenia z planem na Kanadę 🙂

  • Jak pisałaś o tej przeprowadzce do Kandy, to natychmiast przypomniałem sobie, jak to było być siedmiolatkiem. Moi rodzice nie przeprowadzali się aż tak daleko, tylko w obrębie jednego miasta, ale i tak to bardzo przeżyłem – te wszystkie rozstania z zabawkami, ze starymi kątami, które tak dobrze znałem…

  • Dagmara

    Nam wszyscy dookoła powtarzali, że dzieci szybko się adaptują, że są jeszcze małe więc to najlepszy czas. Teraz z perspektywy tych 2 lat nie wiem czy bym zafundowała swoim dzieciom taki rollercoaster emocjonalny, jeszcze raz.
    Młodsza córka miała dwa lata więc jakoś bardzo tym wszytskim nie oberwała, ale starszy syn… Mówili, że po pól roku złapie język i nie będzie chciał mówić po polsku. Język załapał po roku, wcześniej praktycznie się nie odzywał. Teraz już jest super i gada jak najęty, ale to było bardzo cięzkie. Przed pierwszym dniem w szkole nawet nie chciał się nauczyć jak jest cześć czy chcę isć do wc. A tu nauka czytania, pisania w języku którego kompletnie nie rozumie.
    Poza tym tesknota, tak bardzo tęsknił, tak strasznie cierpiał przez pierwszy rok tutaj, że na prawde pluję sobie za to w brodę. U nas decyzja o wyjezdzie zapadła bardzo szybko, w przeciągu 3 miesięcy musieliśmy wszystko pozałatwiać i nie poświęciliśmy praktycznie w ogóle czasu na to żeby przygotowac dzieci.
    Do dzisiaj zdarzają się wieczory kiedy razem z synem płaczę w poduszkę. Syn wspomina każdy najdrobnieszy szczegół z naszego domu, ze starego przedszkola, czy z placu zabaw. Ostatnio przypomniał sobie o swojej ulubionej piżamie która ze względu na to, że była na niego za mała, nie została spakowana do wazliki. Nie mam pojecia gdzie teraz jest, czy w pudłach u teściów, czy wyrzucona.
    Wyciągneliśmy go z rodzinnego domu, wstawiliśmy do nowej nieznanej klatki i myślelismy że będzie dobrze, a nie było.
    Wiem, że to wszystko bardzo się na nim odbiło, wiem, że to na zawsze w nim pozostanie. Emigracja nie jest prosta, emigracja z dziecmi to ciężki bardzo ciężki bagaż doświadczeń. Przynajmniej dla nas, którzy mają mega wrażliwego 7 latka.

    • Anna Rzk

      Moj syn wciaz teskni, b.przezyl wyjazd chociaz nie lecial w nieznane (przez kilka lat rzucalismy sie miedzy pl a kanada.Wciaz teskni za przyjaciolmi z pl,ulubionymi miejscami.Przyjezdzajac tu znal jezyk ale przez rok mowil w szkole tylko po polsku do nauczycieli.Z perspektywy czasu mam mieszane uczucia i mysle , ze z ta wiedza wolalabym sprzedac dom i zostac w Europie .

      • No właśnie to jest to pytanie i wątpliwości mimo “życia na dwa kraje”. A może i przez to jest trudniej? I tak już zostanie – rozważanie “co by było, gdyby….” Serdeczności dla Was!

    • Dagmara, dziękuję za podzielenie się Waszą historią. Wszystkie te emocje i w nas kołaczą, wracają falami – bywa, że myślę “w końcu spokój, poukładało się”, ale wystarczy krókie wspomnienie, babcia na Skypie i tęsknota wraca. Nie wiem, czy my wiedząc to, co wiemy, nie zdecydowali się przyjechać. Ale na razie wiedząc to, co wiemy, nie decydujemy się zostać. Ściskam!

  • Katarzyna Katarzyna

    W Kanadzie jesteśmy dopiero niecałe 2 miesiące, ale na emigracji żyjemy od 6-ciu lat. Wcześniej mieszkaliśmy w Norwegii, tam urodził się Nasz syn i podjeliśmy decyzje o wyjeździe kiedy Jakob miał 3 lata, uważałam, że to dla Nas ostatni dzwonek, własnie ze względu na niego, nie chcieliśmy fundować mu takiej zmiany w wieku szkolnym, bo jednak starsze dzieci moim zdaniem bardziej przeżywają taką zmianę. I tu chce się pochwalić, bo Kuba chodzi do przedszkola już 1.5 miesiąca, nie było krzyków ani płaczu, chętnie zostawał i tak jest w dalszym ciągu, cieszy się, ze chodzi do dzieci i my też się cieszymy, że tak dobrze to zniósł (bardziej ja to przeżyłam), wiadomo wszystko może się zmienić, ale jednak myślę, że Nam było troche łatwiej tu się wpasować, bo to nie Nasza pierwsza emigracja, widzę różnice między Nami a osobami, które wyjechały pierwszy raz, ale mam nadzieję, że w koncu każdy tu się odnajdzie, szczególnie Nasze dzieciaki 🙂

    • Trzymam(y) kciuki za wszystkie dzieci. I dorosłych też. Niech się emigracja uda. Albo chociaż udaje, od czasu do czasu. Pozdrowienia!

    • Anna Rzk

      U nas to tez nie byla pierwsza emigracja, syn mieszkal z nami w szkocji, kanade i dom w kanadzie znal b.dobrze od urodzenia bo zylismy na dwa kraje, jednak tu adaptacja nie przebiegla tak gladko, duzo zalezy od dziecka.Imo problemem jest tu Odleglosc , jednak mieszkajac w eu rodzina i ulubione miejsca sa rzut beretem.

  • Anna Sowińska

    Świetny post, absolutnie KAŻDY rodzic powinien przeczytać (nawet nieplanujący migracji), bo to bardzo ważne nawet przy zmianie “tylko” miasta albo dzielnicy! Dzięki!

  • Pawel Sztobryn

    wow, dobry post, to sporo wyjasnia w jednej kwestii w ktorej bralem udzial.

  • Monika Maciejasz

    Kasia, bardzo potrzebny wpis dla rodzin, które chcą emigrować z dziećmi i to niezależnie od wieku dziecka. Moim największym błędem było również nierozeznanie dokładnie tematu. Zamiast poczytać jak piszesz blogi, zapisać się do grup na facebooku i popytać jak to życie rzeczywiście wygląda z dzieckiem ja wolałam czytać Wikipedię czego bardzo w tym momencie żałuję. Uważam to za straszny, karygodny błąd. Emigracja z dzieckiem dla mnie jest czymś zupełnie innym niż jak się jest samemu. Rzeczy, które strawilibyśmy będąc bez dzieci czasem stają się nie do zaakceptowania przez nas samych będąc z dzieckiem. Nie polecam popełniać takich błędów. Niektórzy mówią, że dzieci przywykną do wszystkiego tylko pierwsze pytanie jakim kosztem a drugie czy nas jako rodziców nie będzie bolało zbyt bardzo jak okaże się, że jednak lepsze warunki mogliśmy zaoferować dzieciom przed emigracją – efekt tych błędów jest taki, że jestem w miejscu, którego nie trawię z bardzo wielu powodów i bardzo boli mnie fakt, że jestem zmuszona być z Córką w Kanadzie.

    • Witaj Monika, współczuję Wam emocji i mam nadzieję, że będzie lepiej. Bardzo chciałabym więcej treści o emocjach emigranckich, szczególnie, że zupełnie czymś innym jest wyjechać do nieodległego kraju, a przeprowadzić się na inny kontynent. Teraz to wiem, ale w 2014 w ogóle nie przyszło mi to do głowy. I zapłaciliśmy za zdobycie tej wiedzy sporą stawkę emocjonalną. Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego!