Strona główna » Rozczarowani emigranci czyli zawiodłaś mnie Kanado. Dwie strony emigracji

Rozczarowani emigranci czyli zawiodłaś mnie Kanado. Dwie strony emigracji

Ruszam temat kontrowersyjny. Ale muszę. Siedzą gdzieś we mnie te dwie strony emigracji i właśnie się ulało. Bo niedawne spotkanie, bo Brexit też. Bo za chwilę urlop w Polsce…

Zanim o rozczarowanych emigrantach, słowo wprowadzenia.

W ostatnim czasie poznaliśmy wielu ciekawych Polaków, którzy przylecieli do Vancouver w ramach programu Working Holiday (część programu International Experience Canada).

Za każdym z nich stoi poruszająca historia, bagaż doświadczeń, wiele energii i nadziei.

Mimo że IEC nie jest programem emigracyjnym, to dla większości uczestników, jest wstępem do starań o kartę stałego pobytu.

Występowanie o pobyt stały (czyli o status Permanent Resident → tutaj przeczytasz więcej o tym, jak my dostaliśmy pobyt stały ) rodzi wiele pytań i jeszcze więcej wątpliwości.

Zanim jeszcze porozmawiamy o rozczarowanych emigrantach w Kanadzie, kilka słów wstępu.

Odpowiedzi na pytanie, czy warto wyemigrować do Kanady, jest tyle, ile ludzkich przypadków.

Każda rozmowa w polskim gronie prędzej czy później schodzi na temat, z jakiego programu emigracyjnego skorzystać, czy lepiej pracę tu, czy tam, a może w ogóle pójść do szkoły?

Nieco zazdrośnie, ale i z nadzieją, patrzy się na tych emigrantów, którzy starania o legalizację / przedłużenie pobytu w Kanadadzie mają już za sobą.

Starsi stażem emigracyjnym Polacy dają dobre rady i pomagają, jak mogą (wiem, może trudno w to uwierzyć, ale Polonia w Vancouver przeczy ogólnemu przekonaniu, że na emigracji największym wrogiem Polaka jest drugi Polak).

Historie Polaków, którym się udało, działają motywująco na nowoprzybyłych. I bardzo dobrze.

Rozumiem jak najbardziej chęć zostania w Kanadzie, zwłaszcza jeśli jest się młodym, mobilnym obywatelem świata.

Kanada ma wiele do zaoferowania, Vancouver jest miastem cudnym wprost (na pewno?), dobrze można żyć.

A i nasze kanadyjskie życie jest dobre. Mamy nadzieję, że czytając posty na Kanada się nada czujecie, że pozytywne emocje są w większości. Całkiem niedawno pisaliśmy o naszych ostatnich odczuciach związanych z mieszkaniem w Vancouver.

Wniosek: chcemy kontynuować naszą przygodę z Vancouver.

No właśnie, skoro dobrze można żyć, to skąd ci rozczarowani emigranci?

Emigranci to zwykli ludzie, z takimi samymi emocjami.

Wczoraj miałam spotkanie z koleżanką Wenezuelką, która pomaga mi przy nowym projekcie.

Przyprowadziła ze sobą starszego mężczyznę, Meksykanina, który uśmiechnął się na widok  chłopaków (nieodłączna składowa wszystkich moich spotkań :D).

Powiedział, że jest chirurgiem dziecięcym z 20letnim stażem. Ja na to oczy wielkie i wow na ustach.

Już chciałam mu powiedzieć “zazdroszczę”, kiedy Sykarius dodał, że w Kanadzie pracuje jako doradca finansowy.

Nie może otworzyć praktyki medycznej. Musiałby cofnąć się do szkoły, praktycznie jeszcze raz studiować to samo, tyle że na kanadyjskiej uczelni.

A nie zrobi tego, bo lata już nie te, rodzinę ma na utrzymaniu i w ogóle, co to jest za pomysł.

I wiecie co, ja go rozumiem.

Że nie jest w stanie poświęcić tyle, żeby osiągnąć podobną pozycję w swoim zawodzie, jaką miał w Meksyku.

Swoje już w szkole odsiedział. Nie każdy chce i może uczyć się całe życie.

Rozumiem to rozczarowanie w jego głosie.

Rozczarowanie, które jest doświadczeniem zwłaszcza starszych imigrantów w Kanadzie. Takich, co wiele, więcej niż 10 lat, pracowali w swoich krajach, dorobili się pewnego statusu zawodowego, byli kimś. No proszę was, chirurg dziecięcy?

Znaczyli w społeczeństwie, a potem wyemigrowali do Kanady.

Dwie strony emigracji to dwie emocje: radość i rozczarowanie.

Emigracja to ciągłe żonglowanie dwiema emocjami.

Radość, że możesz zacząć wszystko od nowa i być kimś innym, a poprzednie życie zostało w tamtym kraju.

Oraz rozczarowanie, że musisz wszystko zacząć od nowa, a twoje poprzednie życie nic nie znaczy. Nas także nie omijają podobne rozterki.

I wiem, że niektórzy pomyślą, skoro tak, to niech wraca, a w ogóle to po co się pchał do Kanady, skoro w Meksyku było mu tak dobrze. I mają prawo zadawać takie pytania i tak się dziwić.

Tylko że to rozczarowanym emigrantom nie pomaga ani trochę.

więcej o życiu na emigracji w Kanadzie przeczytasz w tych postach

Kanada jest krajem-rajem dla emigrantów! No to skąd się biorą ci rozczarowani?

Choć Kanada jest krajem o długiej tradycji imigracyjnej, a społeczeństwo kanadyjskie imigrantami stoi, to jednak kapitał społeczny i zawodowy nowoprzybyłych nie jest doceniany.

Czasami te wszystkie lata przedemigracyjne są wręcz zmarnowane.

W Vancouver, gdzie znalezienie lekarza rodzinnego jest niemożliwe, a na izbie przyjęć Szpitala Dziecięcego Kuba z Maćkiem czekał prawie 10 godzin na nastawienie złamanej ręki, więc w tym Vancouver chirurg dziecięcy sprzedaje produkty finansowe.

Dla mnie to dziwne i świadczy o słabości systemu. (Inne rzeczy też mnie zaskakują, tak na marginesie)

Nikt na tym nie zyskuje, a wszyscy na tym tracą.

Opiekunka Maćka ze żłobka była doktorem inżynierii w Iraku. Moja koleżanka z Dubaju ma MBA w zarządzaniu szpitalem i doktorat z pielęgniarstwa, właśnie idzie do szkoły w Kanadzie. Jest bogata, stać ją, dzieci czwórkę odchowała.

A inni? Ci, co jeżdżą taksówkami, choć u siebie byli profesorami? Chińczyk, który wraz ze mną aplikował o pracę jako analityk finansowy, a miał ponad  15 tak doświadczenia menadżerskiego w banku?

Można im powiedzieć, bądźcie pokorni i zaczynajcie od nowa. I właśnie to robią. Głównie ze względu na dzieci, żeby im było łatwiej.

Ale rozczarowani są.

Zmarnowane lata ciężkich studiów, zaprzepaszczone wyrzeczenia. Bo choć pisałam o tym, ile znaczą kompetencje miękkie w poszukiwaniu pracy w Kanadzie, to starszym pracownikom nie jest tak łatwo je przyswoić. Zwłaszcza jeśli do tej pory w ich rodzinnych krajach liczyła się “twarda wiedza”.

Badania z 2008 pokazują, że 40% wykwalifikowanych imigrantów opuściło Kanada w ciągu 10 lat od przyjazdu.

Mimo że poświęcili tak wiele, żeby wyemigrować, to ich rozczarowanie i praca poniżej kwalifikacji sprawiają, że jakość życia w Kanadzie jest gorsza, niż była w rodzinnym kraju.

Czasami dochodzi do tego ukryty rasizm.

I tak, wiem, że takie rzeczy wydarzają się nie tylko w Kanadzie, że to tak wszędzie jest.

Może być tak i w Anglii na zmywaku, i w Niemczech przy truskawkach. A także w Polsce, kiedy podwóch kierunkach studiów, rozczarowani Polacy pracują na śmieciówkach.

Znam i akceptuję to powiedzenie: jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. 

Ale rozumiem tych, których emigracja rozczarowała. A Kanada zawiodła.

Bo skoro my tak bardzo chcemy, to czemu ona nas nie chce równie mocno?