Steveston_Kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady_zdjecie_otwierajace-post-zabytkowy-tramwaj

Ten wpis jest z roku 2015. Od tego czasu zdążyliśmy być w Steveston już kilkukrotnie. Żeby się nie dublować, co ciekawsze zdjęcia z kolejnych odwiedzin też wrzucamy do tego posta.

Vancouver, a właściwie okolice, czyli Lower Mainland, nie przestaje nas zaskakiwać różnorodnością krajobrazu.

Wydawać by się mogło, że po lasach deszczowych, imponujących górach oraz oceanie po horyzont, wiemy już, orientujemy się mniej więcej, w jakich to okolicznościach przyrody przyszło nam mieszkać.

Ale wystarczy wybrać się nieco na południe, za Richmond, w stronę US, żeby poczuć inni klimat, rybno-słono-kutrowo-nadmorski.

Dziękujemy Zbyszkowi i Dorocie, którzy zaproponowali nam wycieczkę rowerową do Steveston

droga rowerowa do Steveston

Całej trasy nie przejechaliśmy rowerem, o co to to nie [jeszcze nie :)]

Najpierw metrem do Richmond (Canada Line, rowery jeżdżą za friko, dzieci do wieku szkolnego też, ładne szerokie wagony, nie co to te wysłużone pociągi na wschód wysyłane, Millenium Line znaczy się, do Burnaby).

A potem pedałowaliśmy wybrzeżem, mając po prawo rzekę, a po lewo trochę miasta, trochę domów jednorodzinnych.

Sama trasa rowerowa nie jest wymagająca. Dość krótka, z minimalnymi podjazdami, a za to malownicza, Po drodze zatrzymaj się na świetnym, wielkim placu zabaw Terra Nova. Jest ona tak pomyślany, żeby było jak najmniej plastiku, a jak najwięcej naturalnych rzeczy do zabawy – wielkich bali drewna do wspinania się, lin do huśtania, piasku do przesypywania. Polecamy dużym i małym.

Mała uwaga: nie grajcie piłką w pobliżu rzeczki, bo choć strumień może i mikry, to zimny i nieprzyjemny. Kuba wie coś o tym, bo mu przyszło w 2016 wyławiać z wody niefrasobliwie rzucony bumerang [pamiątka po wyjeździe do Australii]

A jak już dojedziesz rowerem i wciąż Ci mało, to w parku Garry Point jest niewielka utwardzona pętelka wokół półwyspu. Świetna na treningi rowerowe najmłodszych. A po drodze może zobaczysz gęsi, albo nawet i orła!

Ps. Do Steveston możesz dojechać komunikacją miejską. Sprawdź, jak.

samo Steveston jest bardzo urokliwe

 

spacer przed jedzeniem

Ja to najbardziej lubię zwiedzać bez zwiedzania, czyli sobie chodzę bez planu. Po Steveston się da, bo jest trochę jak Niechorze, a trochę jak Hel, a trochę jak wioski na Bornholmie. Czujesz, że zza rogu ktoś zawoła komu świeżą rybkę, komu? Oficjalna nazwa to Steveston Historic Village, także nie ma to tamto

Miasteczko bywa z racji święta zatłoczone, więc nie polecamy wtedy spokojnego zwiedzania. Ale z drugiej strony, w czasie świąt jest też więcej atrakcji, np. parada z okazji Dnia Kanady.

W mieście jest główna ulica, a przy mniej niewielkie domy i sklepiki z lokalnymi [i nie tylko] artykułami. Przespacerowanie się zajmie około godziny, po płaskim, wózek spokojnie można pchać.

Po zejściu z głównej ulicy, wybierz się na nadbrzeże, na targ, do Fisherman Warf. My rybek nie kupowaliśmy, ani tym bardziej tych najeżonych kulek, ale sądząc po kolejkach do straganów, są to rzeczy jak najbardziej jadalne, a nawet smaczne.

Z pomostu można obserwować podpływające lwy morskie (ogromne morskie ssaki, pokroju morsów).

Pomost jest malutki i nieco się chybocze, więc trzeba pilnować maluchów, żeby nie wiknęli za burtę.

Chcesz pójść dalej? Świetnie, bo nadbrzeże jest urokliwym miejscem na spacer.

jedzenie

W Steveston jest oczywiście miejsce kultowe z frytkami i rybką smażoną, gdzie musisz być, kupić porcję i zrobić sobie z nią zdjęcie na Instagrama. Jako główny krytyk kulinarny redakcji Kanada się nada napiszę, że dla mnie smakują one tak samo, jak wszędzie indziej. No, ale ja się nie znam 😉

koniec jedzenia, znowu spacer

Będzie propozycja dla rodzin, chociaż i bezdzietnym może się spodobać kopanie w piasku (w sumie czemu nie?).

Trochę historycznego zwiedzania:

  • W Steveston jest muzeum Steveston Museum (jeszcze nie byliśmy) oraz budynek z tramwajem the Steveston Interurban Tram. Ten tramwaj drewniany to wielka dziecięca atrakcja, radocha na maksa. Możesz zbierać punkciki za odwiedziny i za którymś razem dostać drewianiy konduktorski gwizdek. How awesome is that?
  • Znamy jeszcze Gulf of Georgia Cannery National Historic Site, które możesz zwiedzić za darmo na przykład podczas Canada Day, czyli 1 lipca (sprawdzone info).

A obok tramwaju jest ogromny plac zabaw, świetny, czyli Steveston Community Park. W lecie działa również park fontaniany, czyli sprinkle park. I to jest bardzo dobre rozwiązanie, bo jak się dziecko piachem obsypie, to można jes zaraz podstawić pod prysznic, hihi.

Jest zjeżdżalnia, łódki, woda, sikawki, czyli jeśli Twoje dziecko ma akurat fazę na piratów, koniecznie zobaczcie to miejsce.

Polecamy, miasteczko jest git!

Steveston przypomina nam trochę inne niewielkie miasteczko w okolicy, Deep Cove. Chociaż są inaczej położone, to atmosfera w nich podobna. I styl życia pewnie też. Czas wolniej płynie.

A z dalszych miejscówek przychodzi mi na myśl też Victoria, stolica B.C.

Pewnie dlatego, że to miejsca klimatyczne.

Więc jeśli takich szukasz, odwiedź Steveston koniecznie.

 

CIEKAWOSTKA, ale lekko mrożąca krew w żyłach.

W  2017 roku lew morski ściągnął dziewczynkę do wody z nadbrzeża w Steveston. Obserwujący to zajście mężczyzna nakręcił film, który okazał się być najczęściej oglądanym video na you tube w Kanadzie, w 2017.

 


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi na Facebooku. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Zamostowianie

    My umożliwiamy tereny wycieczkowe bez komarów i bez tłoków.

  • Asia

    Fajna wycieczka – tym fajniejsza, ze duza gromada.

    • Kasia Jeziorska

      Tak, tak,, na wycieczce zawsze najprzyjemniejsze jest towarzystwo, nieważne czy nad Pacyfik, czy do Zalesia 🙂

      • Asia

        I niewazne, czy tna komary? No nie, chyba jednak to ma znaczenie 😉 Ale we wrzesniu komarow juz nie bedzie, wiec sie polecamy jako towarzystwo 🙂

        • Kasia Jeziorska

          No pewnie, ze nieważne 🙂 co tam komary! My też się polecamy do towarzystwa 🙂