Pierwszy kanadyjski kemping jupikajej ! Cultus Lake Provincial Park


Obozować lubią tutaj wszyscy. Nawet zimową porą.

Nic więc dziwnego, że i my się skusiliśmy. Być w Kanadzie, tej dzikiej Kanadzie i nie pojechać pod namiot? Nie zabezpieczyć jedzenia przed niedźwiedziami, wilkami, mrówkami i kto wie jeszcze, czym?

Trzeba jechać na kemping! Padło na Cultus Lake Porvincional Park.

Żeby wypróbować, czy nam takie wakacje pasują, wystarczy wypożyczyć namiot, śpiwory, karimaty i nawet czółno, jak ktoś ma na to ochotę, w bardzo fajnym sklepie MEC. Mają tam nawet darmowe warsztaty i prelekcję, jak zorganizować kemping. To mój ulubiony sklep, nie tylko zimą!

Wypożyczenie namiotu na weekend: 30 CAD. Można też oczywiście niskobudżetowo nabyć wszystko z drugiej ręki (opcja preferowana przeze mnie) – używany namiot od 80 CAD. I już można ruszać.

Ale lepiej wcześniej zarezerwować miejsce na kempingu, online i płacąc kartą, bo zdziwilibyście się jak wiele osób wybywa na weekend pod namiot. Albo z przyczepą. No i z grillem, ze składanymi krzesełkami i czasem nawet kamizelką ratunkową dla psa, żeby się nie potopił w trakcie spływu.

Dzięki uprzejmości Z. udało się zrobić rezerwację w Cultus Lake Provincional Park. Cena za weekend dla dwóch namiotów, dwóch samochodów, 4 dorosłych i piątki dzieci to około 100 CAD. Na miejscu są łazienki z ciepłą wodą i toalety. Sklepu nie ma (zna ktoś kemping, gdzie jest? Z ciekawości pytam.) Pozostaje zaopatrzenie we własnym zakresie, i jeszcze trzeba zakupić drewno do ogniska, bo z parku nikt nie zabiera. Nie wolno zbierać i palić gałęzi z lasu i trzeba kupić (około 5 CAD za wiązkę).

No więc dobrze, my samochód też wypożyczyliśmy, załadowaliśmy po dach i hej w drogę. Oczywiście się zgubiliśmy przy zjeździe (a może to był wjazd?) na autostradę (jechaliśmy bez gpsa), ale co tam, widoki rekompensują czas w samochodzie, a i dzieci odwykłe od jazdy, jakoś tak w milczeniu kontemplują. Kuba z nowiutkim prawkiem za kierownicą toyoty z automatyczną skrzynią biegów, ja nieudolnie próbująca znaleźć muzykę country w radiu, i tak sobie jechaliśmy.

A potem to już standard kempingowy z pieczeniem kiełbasek, parówek i pianek (o dziwo na prawdę świetnie smakują z ogniska te białe gumowate ciągutki).

Kąpiele zaliczone w jeziorze, widoki pyszne, spacery po lesie miłe, a sąsiedzi na kempingu nieuciążliwi. Dziwnym trafem podczas tego wyjazdu rzeczy zmieniały swoje położenie lub właścicieli,  ale komentowaliśmy to tylko słowami rakuny zeżarły, albo dwóch takich na drążku poniosło, ewentualnie kąpielówki poszły na spacer. Jakby ktoś widział szopy pracze niosące w tobołku na drążku nasz chlebek bananowy albo kąpielówki, prosimy o zgłoszenie!

Zdjęcia zrobione przez nas i (te ładniejsze) przez Z. Wiadomo już kto ogarnia gotowanie, a kto bawi się w Hobita z Gandalfem.

Cultus Lake Provincional Park - camping June 2015
Maciek śpi na kempingu nad jeziorem Cultus Lake
Cultus Lake Provincional Park - camping June 2015
Niech Was nie zwiedzie słońce – kanadyjskie jeziora są bardzo zimne
Cultus Lake Provincional Park - camping June 2015
Camplife
Cultus Lake Provincional Park - camping June 2015
Ogarnianie, spacerowanie i kempingowy bałagan

A jak Ty? Lubisz jeździć pod namiot?