O NAS

Kanada się nada to blog prowadzony od 2014, o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Ci, co nas znają, to nas znają i co byśmy nie napisali, i tak wiedzą swoje.

To dla nich zaczęliśmy pisać blog, jak tyko zapadła decyzja o Kanadzie.

A potem pojawili się czytelnicy, spoza kręgu znajomych z reala. Super, że tu jesteś!

Jak sporo polskich  trzydziestolatków skończyliśmy studia magisterskie dzienne, braliśmy udział w wymianach studenckich Erasmus, pracowaliśmy podczas studiów w różnych takich prackach studenckich.

Po studiach pracowaliśmy w  mniejszych i większych firmach, wzięliśmy kredyt na mieszkanie na warszawskiej Woli, nasze dzieci chodziły do przedszkoli i żłobków, a czasem były z nianią.

Płaciliśmy podatki i kupowaliśmy na allegro i w Lidlu.

Mieliśmy (i mamy) rodziny, dobrych przyjaciół, sąsiadów, znajomych, kolegów z pracy.


Kanada_sie-nada-blog-o-polskiej-rodzinie-w-Vancouver-i-emigracji-do-Kanady

dwoch-chlopcow-w-Victorii-Kanada-sie-nada-blog-o-poslkiej-rodzinie-w-Vancouver-i-emigracji-do-Kanady

I wtedy pojawiła się Kanada

Wyjechaliśmy do Vancouver latem 2014.

Wyjechaliśmy z Warszawy, kiedy kredyt na mieszkanie się rozkręcał, starszy syn kończył pierwszą klasę państwowej szkoły muzycznej w klasie gitary, a nasi przyjaciele po kolei stawali się rodzicami (piąteczka kochani, najlepsze dopiero przed Wami!)

Wyjechaliśmy, bo chcieliśmy pomieszkać zagranicą. Chcieliśmy, żeby chłopaki nauczyli się języka obcego. Żeby zobaczyli, że można żyć i  mieszkać inaczej (celowo nie piszemy lepiej albo gorzej) niż w Polsce. Myśleliśmy, że kto, jak nie my, kiedy, jak nie teraz.

Myśleliśmy, że Kanada nas wiele nauczy. I w tej kwestii nie myliliśmy się wcale. Nasz świat stanął na głowie. Ale wiecie co? To właśnie jest życie. Cieszymy się, że jest nam dane tego doświadczyć.

Przed wyjazdem nie wiedzieliśmy o Kanadzie wiele, w Vancouver nie mieliśmy żadnej rodziny ani przyjaciół. Przyjechaliśmy, bo tutaj jest dużo firm z branży, w której pracuje jedno z nas [ Visual Effects, CGI, software dev.] Mieliśmy tę komfortową sytuację, że pracodawca ściągnął całą rodzinę i załatwił wiele formalności za nas. Dostaliśmy czasowe wizy pracownicze (LMO) i pozwolenia na naukę.

Wyjechaliśmy z zamiarem, że zostajemy  na rok

Po roku zdecydowaliśmy, że zostajemy na jeszcze jeden

A teraz to już sami nie wiemy, bo mamy prawo do pobytu stałego