Co tu tak cicho ?! Jesteśmy na meczu hokejowym w Vancouver

Musi być choć jeden taki wpis na blogu o Kanadzie. Zatem choć się nie znamy, to o hokeju napisaliśmy.

Musi być jeden taki post na kanadyjskim blogu. Musi być post o hokeju. Ale żadnych tam encyklopedycznych wywodów i historycznych danych. Proszę sobie samemu poszukać takich, jak kogo interesuje 😀

W tym poście będzie o meczu hokejowym w Vancouver.

Który to mecz został podsumowany przez wizytującą rodzinę słowami z tytułu:

Co tu tak cicho ?! Ej…. chyba coś jest nie tak ?! Gdzie komentator, gdzie kibice ?!

Zaczniemy od małego personalnego nakreślenia tła tej rozmowy.

Otóż mamy w rodzinę tę część, która sportem żyje [zainteresowani wiedzą, o kim piszę ]. Całe moje życie zastanawiałam się, czy ja aby nie jestem adoptowana, skoro zawody sportowe, mecze, memoriale, Polsat Sport i co tam jeszcze, więc te wszystkie akcje, jakoś mnie nie ruszają. Kuby też nie ruszają. Takie z nas leniwce wyrodne.

Ale reszta rodziny, jej część, kibicami jest,  pisanymi dużą literą. Dzięki temu Krzysiek jest w klubie przyjaciół Legii, był na zawodach siatkarskich i zanim jeszcze umiał się przedstawić, już seplenił: jak mec, to wsystko idzie prec.

Jeszcze tytułem wyjaśnienia – to nie jest tak, że nas sport guzik obchodzi.  W góry pójść? Zawsze. Na rower, na narty, na basen, a i owszem. Tylko coś sporty grupowe na nas nie działają, a już oglądanie tychże…. nie, nie nasza bajka. [to teraz z tych 300 obserwujących na fejsbuku połowa, albo i więcej nas odlubi, co ?]

Ale nie było takiej możliwości, żeby mieszkając w Kanadzie, nie obejrzeć meczu hokejowego. Trzeba.

Na Canucksów raz się trzeba wybrać, czy też Gigantów. Żeby poczuć, o co chodzi i żeby punkt z listy odhaczyć też.

Dla zupełnych świeżaków w temacie i tych, co chcą wiedzieć tycio, tycio : drużyna hokejowa Canucks to ci najważniejsi, pierwszoligowi czy też NHLigowi, chociaż (znowu) wypadli z Pucharu Stanleya, i stadion mają w Downtown. Giants grają we wschodnim Vancouver, młodziki, bilety tańsze 🙂

Różne głosy słyszeliśmy o meczu hokejowym, że trzeba pójść, to raz, ale że nie warto, to dwa. Bo krążek za mały, a bilety drogie. Mam cichą nadzieję, że się znawcy hokeja w Vancouver ujawnią w komentarzach i poprawią, co  źle napisałam.

Dotychczas redakcja Kanada się nada była w 1/2 osoboskładu na trzech meczach. Dwa razy byli to Giganci i raz Canucks.

Mecze Gigantów oglądaliśmy, bo szkoła Krzyśka wraz z wieloma innymi szkołami z regionu Vancouver, organizowała podczas meczu flash mob przeciwko przemocy w szkole.

Pierwszy raz wyjazd na mecz mieli w zeszłym roku.  Cała szkoła Krzyśka, jak zresztą inne szkoły z okolicy, pojechali na mecz hokejowy. Był to pierwszy w Krzyśkowym życiu flash mob, i od razu na różowo (tym kolorem protestowali przeciwko agresji w szkole)

Zakup biletów organizowała szkoła (koszt: 10 CAD). Kupiliśmy też koszulkę różowiutką za 15 CAD. Cel wyjazdu i meczu był szczytny, taniec wesoły, choć Kris wyraźnie oporny był podczas ćwiczeń, jakoś taniec go nie porywa ?  Antibullying day wypadało 25/2/2015. Wideo możecie obejrzeć pod tym linkiem.

W tym roku znowu zatańczyli. I ja też pojechałam zobaczyć. Dobrze było zobaczyć dużą ilość dzieci zjednoczonych w takiej potrzebnej inicjatywie. Choć drużyna gospodarzy przegrała, sam mecz mi się podobał, emocje były. I koszulkę wygrałam, bo w czasie przerw organizowane są losowania różnych nagród albo pokazy, kto najładniej zatańczy, albo po prostu rzucanie fantów w publiczność (koszulek). Na wielkim telebimie wyświetlali zachęcające hasła oraz śmieszne filmiki.

Ponieważ to był mój pierwszy raz na meczu hokejowym, nie obyło się bez kilku zdziwień. Na przykład, że na mecz zabiera się niemowlęta. A żeby mogły spokojnie przysypiać w trakcie meczu, zakłada się im wielkie słuchawki-ochraniacze na uszy.

Kolejne zdziwienie uświadomili mi rodzice, kiedy wybraliśmy się wspólnie na mecz Canucks kontra drużyna z Colorado.

Kiedy czekaliśmy na autobus na lodowisko, widzieliśmy sporo kibiców. Przed wejściami kłębił się tłum. Usiedliśmy na swoich miejscach, wokół ludzi nawet całkiem sporo, większość w niebieskich koszulkach. “Będzie się działo !” pomyślałam. A tymczasem już chwilę po rozpoczęciu meczu, zaczęliśmy się zastanawiać, co tutaj tak cicho? Nie było komentatora, kibice dopingowali, a i owszem, ale jakoś tak łagodnie. Emocje wyważone. Iście kanadyjskie !

Podczas przerw ludzie okupowali stoiska z jedzeniem, popcornem, gadżetami. Było gwarnie i wesoło. A na meczu spokojnie. Nie wiem, może tak się trzeba zachować podczas hokeja? Trochę to jednak stało w sprzeczności z hasłami zagrzewającymi do dopingu, typu Make some noise.

Żeby nie było, że narzekam. Podobało nam się. Na pewno lepiej jest tak oglądać sport, niż przed telewizorem w domu. Co doświadczenie na żywo, to doświadczenie na żywo.  Zwłaszcza jeśli ceny biletów sezonowych zaczynają się od $55.

Jeszcze w temacie szczegółów technicznych. My kupiliśmy bilety tutaj. Nie kupiliśmy ich bezpośrednio na stronie Vancouver Canucks, tylko “z drugiej reki” korzystając właśnie z tego serwisu. Te same miejsca kosztowały nas 30 CAD, gdy tymczasem na stronie drużyny były po ponad 50 CAD. Zapłaciliśmy kartą, potwierdzenie przyszło na mail, wydrukowaliśmy, pokazaliśmy pani przy wejściu i już. Szybko i sprawnie.

Tyle o hokeju. Reszta to zdjęcia.

o meczu hokejowym w Vancouver_Kanada się nada_blog o Kanadzie_polska rodzina w Vancouver_1

o meczu hokejowym w Vancouver_Kanada się nada_blog o Kanadzie_polska rodzina w Vancouver_2

Mecz hokejowy w Vancouver_Kanada się nada_blog o Kanadzie i polskiej rodzinie w Vancouver

o meczu hokejowym w Vancouver_Kanada się nada_blog o Kanadzie_polska rodzina w Vancouver_4o meczu hokejowym w Vancouver_Kanada się nada_blog o Kanadzie_polska rodzina w Vancouver_5

A Wy lubicie hokeja? Byliście na meczu? Komu kibicujecie? Dajcie znać, czy pisać więcej o sportowej stronie Kanady

[symple_box color=”blue” fade_in=”false” float=”center” text_align=”center” width=””]Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać.[/symple_box]

PODZIEL SIĘ

Autor: Kasia

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.