Strona główna » Kanadyjskie góry zimą. Narciarskie zdjęcia z Mount Washington i Manning Park.

Kanadyjskie góry zimą. Narciarskie zdjęcia z Mount Washington i Manning Park.

Jak są kanadyjskie góry zimą, możecie spytać. I co ja mam napisać? Mało mam doświadczenia z ośrodkami narciarskimi, bo to dopiero drugi sezon na nartach.

Całe nasze doświadczenie sprowadza się do  miejsc dla narciarzy i snowboardzistów w Kolumbii Brytyjskiej.

Jeśli chcesz przeczytać moje rady o przygotowaniu się na narty z małymi dziećmi w okolicy Vancouver, zajrzyj do tego wpisu: podsumowania naszego pierwszego kanadyjskiego sezonu narciarskiego.

Na pytanie: “jakie są ośrodki narciarskie?”, mogę napisać: “dobre są!”

Zobacz poniższe zdjęcia, a także codziennie dodawaną porcję zimówek na naszym Instagramie. I sam zdecyduj!

Mount Washington położone jest na Wyspie Vancouver.

Czy to wada czy raczej zaleta?

Wada, bo pewnie będzie drogo, jak we wszystkich odizolowanych miejscach, do których większość rzeczy codziennego użytku i ciągłej potrzeby trzeba dowieźć. Z powodu oddalenia jest drożej, benzyna tak 1.5 raza.

Ale izolacja może też mieć swoje dobre strony: dalej znaczy mniej ludzi dojedzie.

Może, ale nie musi. 

My wybraliśmy się na przedłużony weekendu, myśląc że w piątek to na pewno nie będzie ludzi.

Tłumy było “robione” przez starszych państwa, którzy już do pracy ani szkoły nie muszą się spieszyć. Wzbudzają zazdrość reszty kolejkowiczów, opowiadając jak to w czasie ferii wiosennych jadą na Hałaji, że mają tam kolegę i że zaoszczędzą dzięki niemu na mieszkaniu jakieś 8000 dolcow (omg jakie drogie są Hawaje, co?).

Mimo tych tłumów Mount Washington Alpine Resort jest całkiem, całkiem.

Na Mount Washington są trzy, w porywach do czterech, wyciągi. Jeden nawet 6-osobowy.

Nie muszę pisać, że na takich wyciągach, to dopiero życie towarzyskie kwitnie.

A jakie lekcje angielskiego można pobrać!

I wiedzy nabrać o: Kanadzie, premierze, pracy układacza wykładzin, sytuacji w sektorze paliwowym  w Albercie, jak to jest mieć 5 dzieci i wnuczka, kiedy dziecko kanadyjskie jest gotowe na łyżwy, i usłyszeć po chwili, oczywiście, że Polska to piękny kraj.

Lubię wyciągi, a te na górze Washington dają radę.

Jest też sporo tras narciarskich, największy do tej pory wybór, z jakiego mogliśmy skorzystać.

Trasy zielone szerokie, niebieskie strome i czarne, nawet podwójnie czarne, czyli one way ticket, śmierć w oczach i siup w dół. I może cię latem odnajdą. Jak śniegi stopnieją…

Cenowo nie oceniamy, bo nie płaciliśmy za bilet (one day pass). W ramach programu współpracy pomiędzy Mount Seymour a Mount Washington mamy dwa bilety wstępu za darmo. Juikajej ? !

Płaciliśmy za hotel w Campbell River 300 CAD za trzy noce.

Standard przyzwoity: śniadanie kontynentalne czyli buła i dżem, oraz basen dla dzieci i jacuzzi dla doroslych (pytajcie o hot tub, bo to tutejszy odpowiednik wanny z ciepłymi bąbelkami).

Widoki też przyzwoite, nie wiem czemu, ale myśleliśmy, że z góry jedzie widać wyspę, jak na dłoni. Tak, orły geografii z nas.

  • mount washington 2017_kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w vancouver i emigracji do kanady_12
  • mount washington 2017_kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w vancouver i emigracji do kanady_11
  • mount washington 2017_kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w vancouver i emigracji do kanady_10
  • mount washington 2017_kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w vancouver i emigracji do kanady_3
  • mount washington 2017_kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w vancouver i emigracji do kanady_5
  • mount washington 2017_kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w vancouver i emigracji do kanady_4

zdjęcia z ośrodka Mount Washington. A w nim szlak narciarski o nazwie: Emerytura! Ochocho….

A wyjazd na narty do ośrodka Manning Park? To tylko 3 godziny od Vancouver.

W Manning Park jeździliśmy łącznie trzy sezony. To miejsce ma swój urok, jakby czas się zatrzymał i zdziwiony patrzył na ludzi.

Wyjazd na narty w Manning Park to już jest grubsza sprawa, nie taka sobie wycieczka miejska na Grouse czy Seymour Mt.

Manning Park położone jest prawie 3h od Vancouver, więc trzeba przygotować atrakcje podróżne (i jedzenie, nie zapominajmy o jedzeniu !).  

Wyciągi położone są w znacznej odległości od cywilizacji (najbliżej do Hope, jest około 50 km), więc warto pomyśleć o noclegu.

Sam kompleks narciarski ma ośrodek noclegowy (z basenem) położony przy wjeździe do parku, i autobus dowożący narciarzy na stok. 

Lodge (budynek hotelowy) i stok położone są w odległości kanadyjskiej, czyli daleko.

Ale dzięki temu to co najbardziej widać w Manning Park to góry. Po horyzont.

Wyciągi w Manning Parku zasadnicze są dwa, pomarańczowy i niebieski.

Oldschoolowe te wyciągi i może dlatego budzą nostalgię?

Bo i część schroniskowa wygląda tak, jakby niewiele się zmieniła od czasu kiedy została otwarta. Jest przytulnie, bo nienowocześnie.

Na stokach nie ma lamp, więc wyciągi przestają jeździć po 16, obsługa się zwija, samochody odjeżdżają z parkingu.

Spokój, cisza.

Niewiele ludzi, co jest naprawdę miłą odmianą.

I jeszcze rozwiązanie bombowe dla rodziców. Przedszkole jest, czyli child mining.

I nie jest to przedszkole narciarskie, chociaż można je połączyć z nauką jazdy na nartach.

Maciek po dwóch godzinach na deskach miał już serdecznie dość nart, śniegu, więc jeden rzut oka przez szybę na klocki i już wiedział, jak chce spędzić następną godzinę. W przedszkolu. Godzina opieki nad dzieckiem kosztuje 12 CAD (można już takiego 18 miesięcznego zostawić). Miła pani zabawi, klocki pobuduje, górkę narciarską wspólnie narysują.

Dla dorosłego taka godzina wystarczy, żeby z trzy razy zjechać z pomarańczowego wyciągu.

Potem można młodzież zabrać na jedzenie (uwaga, drogie frytki), a potem położyć na drzemkę (wygodne szerokie ławy w kawiarni).

zdjęcia z naszego pierwszego i drugiego sezonu narciarskiego w Manning Parku.

A jak u Was ferie zimowe? Śniegowo-górskie czy raczej zaciszno-domowe (marzę o takich….)?