Ten post został odświeżony latem 2016 i połączony z dwoma, równie luźnymi tematami “okołopracowymi”. Mam nadzieję, że teraz będzie się dobrze czytało 🙂

W Vancouver jak się okazało, da się pracować nie tylko w korporacji !

Dobra, nie bijcie, wiem, ten lead taki se. Przecież nie każdy chce i musi pracować w korpo. To w zasadzie nie jest wcale post o kanadyjskiej korporacji i jak się w niej pracuje, bo pełen obraz uzyskacie po przeczytaniu tego posta Patrycji.

W tym, jak widać po wstępnie, odświeżonym poście, będą trzy różne i luźne uwagi-ciekawostki. Poważnie o pracy to tutaj i tutaj, i tutaj też.

#1

Popatrzcie na małą tylko scenkę, godzinę zaledwie z dnia matki i pracownika. Szukasz w Kanadzie work-life balance? Się zastanów trzy razy.

Kończę o 16, wybiegam, trasę z google maps rozpisaną na 8 minut, przebiegam w 4, wpadam pędem na peron kolejki, trącając ludzi po bokach, wsiadam do kolejki, jadę 4 przystanki, wypadam modląc się, żeby ekspresowy autobus jeszcze nie odjechał, biegnę na przystanek, okazuje się, że właśnie ruszył (autobus), wiec biegnę do kierowcy z błagalnym spojrzeniem, on na mnie patrzy dziwnie i pokazuje na tył, gdzie właśnie podjeżdża drugi ekspresowy, wiec biegnę do drugiego, jest 16:24 i zostało mi 6 minut na odebranie Maćka ze żłobka, wiec tylko się modlę, żeby nie było robót drogowych, bo korki są na szczęście w drugą stronę, potem wyskakuję na przystanku ekspresowym, biegnę dwa przystanki zwykle,  do żłobka (dobrze, że w dół), jest 16:30, czasem 16:31, ufff, odbieram Maćka i świńskim truchtem biegniemy dwie przecznice w dół po Krisa, co jest w świetlicy, żeby go odebrać, dobiec do domu, zjeść coś, przebrać się i na 17 pójść na jujitsu na druga stronę ulicy.

no to chyba z lekka tłumaczy, czemu czasami czuję się jak zombi….

bo niestety rzeczywistość skrzeczy – jest jak w tej piosence.

W sumie to mogę zostać poddana takiemu sprintowi po-pracowemu, bo i tak korpofartuszek taki se:

W roli obuwia eleganckiego i nie tylko, występują również japonki czy sandały, nierzadko w zestawie z puchówką, bo jednak poranki zimne dość. Makijaż minimalny, wersja maxi tylko na dziewczętach w wieku na oko gimnazjalnym.  Zasada w makijażu: im młodsza dziewczyna, tym mocniejszy make up, a już koło cheerliderek to strach przejść, takie wymalowane (aż się zdziwiłam, że to przecież chyba podczas ćwiczeń, się rozmyje, choć może to jakieś specjalne kosmetyki są ???)

Szału nie ma. Zasadniczo.

kanadyjska korpomatka Kanada się nada

Ale może dlatego, że moje obserwacje dotyczą w większości ludzi poruszających się po okolicy najbliższej, czyli Mount Pleasant, gdzie jednak żyje się inaczej niż w centrum Vancouver. Domy są niższe, nawet wieżowce są przyjemniejsze jakoś tak, większe parki i szersze ulice. Biurowce światowych korporacji onieśmielają w Downtown, i pewnie korpopanie i korpopanowie mają inne, bardziej oficjalne korpofartuszki. Jak zobaczę, to obfocę i potwierdzę.

#2

Jak nie korpo, to co? Może armia kanadyjska?

Znalezione w serwisie ogłoszeń o pracę. Wymagane jest obywatelstwo, więc dla tymczasowych imigrantów nieteges. Wynagrodzenie też nie powala (minimalna stawka w BC to trochę ponad 10 CAD za godzinę).

Za-mundurem-panny-sznurem_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

No ale mundur jest, a za mundurem jak wiadomo panny sznurem……

#3

I w końcu żadna to praca, ale też można zarobić, czyli dorabianie przez badanie.

Dorabianie do pensji, dodatkowy dochód, albo po prostu zabawa i chęć pomagania – udział w badaniach. I nie chodzi o badania kliniczne, ani testy leków.

Zupełnie przypadkiem trafiłam na badania prowadzone online przez Uniwersytet Kolumbii Brytyjskiej, a konkretnie przez centrum badań nad rodzicielstwem.

Za wypełnienie ankietki (20 minut maks) dostałam czek na 15$. Jupikajej. Pochwaliwszy się koleżance w pracy, dowiedziałam się, że to nic specjalnego, że sporo ludzi uczestniczy w badaniach, zwłaszcza studenci. Koleżanka to nawet wybredna była, brała udział nie tylko w badaniach online, jeździła na kampus  (całkiem spory kawałek drogi), ale tylko wtedy jeśli za badania dostawała nie mniej niż 40 dolców 😉

Tak więc tak.  To koniec okołopracowych drobiazgów. Jeśli coś zainteresowało Cię bardziej, zapytaj w komentarzu. Pozdrawiamy !


Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.

  • Anonim

    Oj, wyszedł anonim, przepraszam. To byłam ja – Ola.

  • Anonim

    Podziwiam, Kasiu… Może to kogoś zaskoczy, ale jako matka dwulatki najbardziej podziwiam część drugą “dobiec do domu (z dwójką dzieci), zjeść coś, przebrać się i pójść na jujitsu na drugą stronę ulicy” w pół godziny 🙂

    • Kasia Jeziorska

      🙂 ano tak, bywa ciężko. Z rana też o dziwo nigdy czasu nie starczy…..

  • Zamostowianie

    Niektórzy ciężko pracują by móc pobiegać, a tu proszę bieganie z pracą i potem luzik. Tylko pozazdrościć kondycji i uzyskiwanych rekordów. Z drugiej jednak strony to znacznie lepsze niż zastanawianie się “co tu robić ?” Trzymamy kciuki i życzymy wszystkiego najlepszego i tak sobie myślę ilu z nas marzy o takim tempie?