Jak się macie zimą 2015? część II

Chciałabym napisać o takich zwykłych rzeczach, robionych przez nas zimą. Tak, żeby ten post był podobny do tych jesiennych, migawkowych, pokazujących kawałki codzienności. Ale jakoś tak wychodzi, że się robi mocno tematycznie, puchnie post od zdań i zdjęć, więc muszę je dzielić, przemyślenia i opisy obracać i skracać. Mam nadzieję, że mimo to udaje się Wam przeczytać, co u nas zimą się dzieje dowiedzieć, a jak ktoś szuka informacji o Vancouver, to co nieco znajdzie.

Mimo tego, że mam jeszcze sporo do napisania w klimacie świąteczno-noworocznym, dzisiaj kilka zdań o naszych wyjściach na łyżwy. Lubię je bardzo i stąd będą miały osobną notkę, a co !

O wyjściu na łyżwy

Być w Kanadzie i nie jeździć na łyżwach? Nie da się – Kanada w końcu hokejem stoi.

I  jeszcze te wspomnienia z dzieciństwa, zamarzniętego stawu, gdzie się na łyżwy wychodziło. Najpierw na lód wchodził tata, na sam środeczek, porządnie stukał butem, czy aby na pewno lód jest wystarczająco gruby, Dzień był taki cichy, zimowy, mroźny, że aż szczypało. Na staw mogliśmy wychodzić sami, a na jezioro już nie. A pamiętasz Bartek, jak siedziałeś na sankach, a ja na łyżwach popychałam te sanki na stawie u Dziadków? Sentyment do łyżew mam wielki, dawno nie jeździłam, ostatni raz na warszawskiej Ochocie, na ślizgawce, chyba z 8 lat temu !?

Jak się zatem nadarzyła okazja, żeby w roli rodzica pojechać z klasą Krzysia na szkolne łyżwowanie w towarzystwie Mikołaja, nie wahałam się ani chwili. Jeździliśmy sobie z Krzysiem, jeździł i Mikołaj, a na koniec poczęstowano wszystkich pizzą.

To było moje pierwsze spotkanie z łyżwami w Kanadzie i od razu daję lajka za łatwość, z jaką w Vancouver można ten sport uprawiać.

Gdzie pójść na łyżwy w Vancouver?

Najlepiej zacząć od tej stronki. To spis wszystkich zadaszonych lodowisk prowadzonych przez miasto, najczęściej przy różnych community centrach. Przy każdym lodowisku jest aktualny grafik publicznej dostępności (drop-in schedule). Czasami wejścia są dla wszystkich, czasami preferowani są rodzice z maluchami albo seniorzy. Wejście kosztuje około 6 CAD dla dorosłego, około 2 CAD dla dziecka (bez limitu czasu). Często lodowiska organizują wejścia za pół ceny, a niektóre nawet zupełnie za darmo. Wypożyczenie łyżew jest dodatkowo płatne (rozmiary są wszystkie, łyżwy figurowe i hokejowe, plus kaski, dla dzieci obowiązkowe). Niektóre z zajęć otwartych mają motyw przewodni, np. zabawy hokejowe dla dzieci i dorosłych. Takie zajęcia trwają około 1 – 1,5 h. Jak dobrze poszukać, to codziennie można sobie pójść pojeździć za niewielką kwotę, co też staram się czynić 😀

Jeśli kogoś interesuje nauka, zajęcia zorganizowane, zdobycie konkretnych umiejętności, to jest to jak najbardziej możliwe. Organizowane są dla wszystkich, choć zajęcia dla przedszkolaków i uczniów cieszą się taką popularnością, że w momencie otwarcia rejestracji online (register for activities) czasami siada przeciążony system. Zapisujemy się na dany poziom, zgodnie z sugestiami podanymi na stronie. Np. Krzysiek, który w tym roku pierwszy raz wszedł na lodowisko, ale umie już stać, upaść, powstać, przejechać całe lodowisko bez trzymania się bandy i zakręcić, łapie się na poziom 2.

No a jak Maciek daje sobie radę? Wybornie ! Maciek próbował łyżew jak dotąd ze trzy razy, sam nie jest w stanie utrzymać się jeszcze, ale na szczęście na każdym lodowisku dostępne są stojaki, coś na kształt wieżyczek, które dzieci ( a czasem i dorośli) popychają przed siebie, mknąc po lodzie. Maćkowskiego najczęściej pcham ja, ten wygodnicki gapi się tylko na boki, a łyżwy w rozmiarze 25 rozjeżdżają mu się na wszystkie strony. Zazdrość mnie łapie, jak widzę maluchy w jego wieku, pomykające na lodzie szybciej ode mnie.

I jeszcze lista odwiedzonych przez nas lodowisk w kolejności od najulubieńszych:

  1. Hillcrest, duże, ładne, kolejka szybko się rozładowuje, można dojechać od nas rowerem
  2. Britannia: dalej, ale ciągle blisko Mount Pleasant, nie takie ładne, minus, że kasa i wypożyczalnia są w dwóch różnych budynkach
  3. Kerrisdale: najdalej, od nas tylko komunikacją miejską, kolejka długaaaa, ale za to możemy jeździć w doborowym towarzystwie (L. pozdrawiamy !)
  4. Kitsilano – duże, ładne, sporo miejsca na przebranie się, nawet obok jest plac zabaw, jakby nie wszystkie dzieci chciały się bawić, ale daleko niestety

zdjęć niewiele i tylko z jednego lodowiska

łyżwy Vancouver

łyżwy Vancouver

To są zapiski dotyczące lodowisk krytych w Vancity. Przy okazji innych postów napiszę także o lodowiskach odkrytych, bo i tych nie brakuje.
A jak w Zamostowie? Da się jeździć po stawie?

Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać