Jak się macie jesienią 2015? część I

No to zaczynamy wyliczankę jesienną. Działo się fajnie.

Dyniobranie to klasyk wyjazdów jesiennych.

Od maluchów w day care po szanowne starszaki-uczniaki, o dorosłych nie zapominając, jesienią wszyscy wyjeżdżają na field trip, czyli wycieczkę, na pole z dyniami. Jak nie pada, to super, a jak pada, to jeszcze lepiej, przynajmniej błoto jest świeże 😀 Dynię trzeba przytaszczyć, żeby potem w pochodzie móc z nią iść do sklepu najbliższego (tutaj zdjęcia z zeszłorocznego dyniowego przejścia), albo wydrążyć solidnie i na ganku, na czas Halloween postawić.

My zachęceni przez znajomych, wybraliśmy się któreś jesiennej niedzieli na pole, w okolicy Surrey, które miało dynie, dyniochy, dynieczki, dyniolbrzymy i dyniątka. A na pole zajechaliśmy z fasonem – traktorem. Patrz Dziadku Rysiu, kto by się spodziewał, że traktor i pole to taka radocha? Może warto do repertuaru Zamostowa wprowadzić?

Dynie zbierasz, przedsiębiorczy rolnik kasuje należność (od 25 centów za mikrusy, do 10 CAD za olbrzymy), jesienną sztukę na dyni uprawiasz. Możecie się zapytać, a co potem z taką dynią? Ja się zapytałam i od Kanadyjczyka (z Ontario) usłyszałam dwie opcje: utylizacja dyni na luzaka a’la bunt nastolatka czyli ciepnąć dynią o ziemię i zrobić plask (hmmmm…..), albo spożytkowanie wnętrza w celach okołospożywczych, czyli np. na kopytka (ale wtedy oprócz dyni trzeba mieć jeszcze męża, który umie robić kopytka). Sami zdecydujcie. W każdym razie dynia wdzięcznym warzywem jest. I wspomnienia budzi miłe (np. tamtej jesieni w Gasach…..).

Dość dyni. Czas na kukurydzę. Czyli włazimy w pole kukurydzy i się gubimy. Bo to labirynt jest (corn maze), atrakcja nie tylko dla mieszczuchów.

My pojechaliśmy do takiego w Surrey (około 40 minut samochodem, komunikacja miejska niestety nie dojeżdża, bo to w polu). Łatwo wejść (około 20 $ za rodzinę), trudniej wyjść, bo kierunek wyznaczają odpowiedzi na pytania. Zdaniem gospodarzy pytania są trywialne, ale ja bym dyskutowała (np. która z drużyn piłki nożnej uczestniczyła we wszystkich mundialach). Pytania są w punktach kontrolnych, wybierasz odpowiedź  i na tej podstawie idziesz w prawo, lewo, albo w kółko 😉 W naszym labiryncie były dwie platformy widokowe, które służyły pomocą w określeniu dalszego kierunku, jakby jednak pytania pokonały zwiedzających. Zobaczcie sami, jak super taki labirynt wygląda z góry.

Warzywa były, to teraz jesienne owoce. Jesienią jesienią jabłuszka się mienią….

Co roku w uniwersyteckim Ogrodzie Botanicznym organizowany jest Apple Festival, czyli wystawa jabłek. Od razu napiszę, że jak na taką reklamę i logistyczne zaangażowanie same targi wypadły średnio. Za mało  jabłkowo jak dla mnie. Sama w sumie nie wiem, czego brakowało. Może się za dużo spodziewałam?

Była strefa dla dzieci, gdzie można było sobie zrobić pizzę z jabłka, były stoiska z szarlotką i cydrem, był w końcu namiot wystawowy oraz możliwość spróbowania wielkiej ilości jabłek uprawianych w Kolumbii Brytyjskiej. Ciekawie było pooglądać największe i najmniejsze okazy czy przekonać się, jak w smaku różnią się chipsy z różnych gatunków jabłek.

Czas na (nie za dobre) zdjęcia 🙂

pumpkin patch & corn maze October 2015

pumpkin patch & corn maze October 2015

pumpkin patch & corn maze October 2015