Nasze-kanadyjskie-wydatki_Kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Wiesz, jaki wpis jest numero uno bloga? O ten. O stawce minimalnej w B.C.

Kilkakrotnie zastanawiałam się, jak ugryźć pisanie o pieniądzach. Temat ciekawi wielu. Wiadomo, bez pieniędzy się nie da. Kanada czy nie Kanada (się nada; wiem, głupie, nie mogłam się powstrzymać, ja uwielbiam bzdurne rymowanki)

W mailach do nas temat finansowy przewija się najczęściej. Pytacie o koszty życia w Kanadzie, w Vancouver, o to, ile nasza czteroosobowa rodzina wydaje i jak jest nasz status materialny.

Musiałam w końcu napisać o tych górach dolarów, do których mi tylko złotych grabi brakuje (do grabienia tychże).

I pewnie będę tutaj dopisywać kolejne „mądrości”. Więc ustaw sobie jakieś przypomnienie, czy cuś, żeby co jakiś czas sprawdzić, ile to Jeziorska wydała.

Zwłaszcza po ostatnim piątku, kiedy radośnie nie przeczytałam polisy ubezpieczeniowej i 150 CAD poszło na króciuchną wizytę u dentysty…
Ej, miało być jak w Kanadzie oszczędzamy, kupujemy i wydajemy a nie o dentyście.

[no chyba, że chcesz wciąż o dentyście. To wtedy tu KLIK]

Nie jest mi łatwo dzielić się wiadomościami finansowymi z dwóch powodów:

  • → nie potrafię szczerze i bez wewnętrznej blokady pisać publicznie o zarobkach i wydatkach. W tej kwestii niedoścignionym wzorem jest dla mnie Michał z bloga jakoszczedzacpieniadze.pl – guru finansów osobistych i mistrz transparentności w gospodarowaniu pieniędzmi. Mi zawsze wychodzi tak trochę głupawo i wstydliwie.
  • → nie prowadzę budżetu jako takiego, choć wspomniamy Michał pokazuje, że to dobry przykład. Więc nie mam jak ci konkretnych paragonów pokazać. [ja tu tylko sprzątam]

 


Ten wpis ukazuje się teraz nieprzypadkowo. Kilka dni temu (a jest początek lipca 2017) bank, w którym mamy kredyt hipoteczny na mieszkanie w Warszawie (od 2011), podzielił się z nami dobrą wiadomością – została nam 1/3 całości do spłacenia!

Jupi, szampan i kokosanki, jest co świętować, bo kredyt wisi nad nami jak miecz Damoklesa. Ale już trochę mniej dynda.

Mimo dobrej informacji, nie jestem specjalnie radosna, bo mój udział w spłacie od czasu przyjazdu do Kanady był, niestety, więcej niż minimalny. Pracowałam, owszem, ale krótko. Taka już jestem, że lubię mieć swoje pieniądze i być współodpowiedzialną za finanse. A w Vancouver zarabianie mi nie wychodzi.

Tak sobie podyskutowaliśmy z Kubą na tematy (nie)zasadnicze, czyli o tym, na ile Kanada sprawdziła nam się jako kraj emigracji zarobkowej. Przed przylotem podstawowe wyliczenia wskazywały, że sięgniemy po polskie oszczędności zaraz na początku. Liczyliśmy się z tym, że przyjdzie nam wydać wszystkie nasze dotychczas oszczędzone pieniądze, żeby zrealizować pomysł na Kanadę.

Pensja Kuby, który, przypominam, został tutaj ściągnięty jako pracownik wysokowykwalifikowany, na papierze wyglądała zachęcająco.  Ale Vancouver okazało się być bardzo drogim miastem do życia dla czteroosobowej rodziny. To jest jak stały motyw życia w tym mieście – najlepsze miasto, a jednocześnie mało kogo stać na cokolwiek.

Udało nam się nie ruszyć polskich pieniędzy i do dziś utrzymujemy się z pensji Kuby plus co miesiąc spłacamy zobowiązanie hipoteczne z Polski.

Mieszkanie w Warszawie wynajmujemy, ale rata kredytu i inne wydatki mieszkaniowe (podatek, ubezpieczenie, opłata roczna, czynsz) są wyższe niż kwota wynajmu.

Na krótko nasz budżet zasilała moja kanadyjska pensja (około 20 tys. CAD brutto rocznie). W tym momencie wynagrodzenie roczne Kuby to trochę ponad 100tys. CAD brutto.

Tutaj sprawdzisz, ile wynosi średnia dla software engineer w Kanadzie.


Co kupujemy i jak żyjemy, żeby mieć na ratę kredytu?

1. Wydatki na mieszkanie

Gdzie mieszkamy?

Od września 2014 roku mieszkamy w tym samym miejscu. Wynajmujemy od sympatycznej profesorki. Mieszkanie jest małe, ma dwie sypialnie, standard średni, wyposażenie stare. A miejscami bardzo stare.

Płacimy 1800 CAD. To jest mało jak na takie samo mieszkanie w naszej okolicy. Teraz podobne w naszym bloku może kosztować nawet 600 CAD więcej.

Płacimy mniej niż stawka rynkowa bynajmniej nie z powodu sympatii do nas. Właścicielka nie może nam podnieść czynszu więcej niż 5% miesiącznej kwoty, co roku. Gdybyśmy się wprowadzili, wtedy mogłaby wynająć to mieszkanie za więcej.

→  Szukasz mieszkania? Przeczytaj wpis o dzielnicach w Vancouver

Naszą największą oszczędnością na kanadyjskim mieszkaniu jest rzadkie przeprowadzanie się.

Wyposażenie mieszkania

Jakaś dziwna jestem, bo nawet nam nie przyszło do głowy nadawać mienia przesiedleńczego (mniam, co za słowo). Z Polski przywiozłam tylko ulubioną miskę oraz kilka poszewek na poduszki, żeby nam pachniało domem. Emigracja radośnie uwolniła mnie od wielu rzeczy, nawet nie pytając o zdanie.

Trzy lata później nadal mamy niewiele sprzętów (nie mamy odkurzacza ani żelazka, ale mamy perlator do wody gazowanej).

Zakupy robimy:

  • → w Ikea  i Canadian Tire;
  • → w sklepach z używanymi rzeczami – Thrift Store, Salvation Army, Consignment Store. W niektórych sklepach można oddać niepotrzebne rzeczy, ubrania, książki, a dostać w zamian kupon zniżkowy);
  • → na wyprzedażach garażowych (Yard Sale, Garage Sale – informacje o nich są na Craigslist albo na tabliczkach przy drogach);
  • → na Craigslist (także sekcja free stuff). Sama też tam sprzedaję (dobra, raz coś sprzedałam) Craigslit to taki ubogi krewny Allegro i może mu buty czyścić (temu Allegru).
  • → w One dollar store / Dollarama (uważaj jednak, jakość potrafi być bardzo kiepska, lepiej założyć, że to rzecz jednorazowa);

Nie mamy oporów przed powtórnym wykorzystaniem rzeczy, oddanych/sprzedawanych przez kogoś. Tak zachowywaliśmy się w Polsce i Kanada tego nie zmieniła.

Do tej pory wydaliśmy na wyposażenie około 2000 CAD.

2. Jak kupujemy ubrania?

Najczęściej przywozimy je z Polski. Nie lubię kupować ubrań, więc mamy ich mało. Podejrzewam, że spokojnie mieszczą się w pojęciu capsule wardrobe.

Życie mamy intensywne i często na zewnątrz więc ubrania codzienne szybko się zużywają. Rzadko kupuję rzeczy markowe, głównie buty.

  • → Dla chłopaków jest najłatwiej, bo często dostajemy w spadku po starszych kuzynach.
    • W Lidlu poluję zawsze na dresy (kupuję od razu po 3-5 kompletów) , bo to ulubione spodnie dzieci (i Kanadyjczyków).
    • ↠ Kupuję w Tesco, w Biedronce, w dużych supermarketach, a także na tchibo.pl. Głównie z wygody – dyskonty są w każdej miejscowości, a ja jestem leniwa.
  • → Część ubrań (kurtki około $40-50) i butów ($20-30) dla nas kupuję używane w Sport’s Junkies
    (turystyczne)  albo do codziennego użytku marki Joe Fresh (mamy do nich czasami kupony zniżkowe od ubezpieczyciela ICBC, około 20 CAD).
  • → Kuba w Polsce wpada do Decathlonu na 2 godziny i wychodzi stamtąd z walizką ubrań na kolejny kanadyjski sezon (około 600 zł). Buty też z Polski. Raz kupił buty w Vancouver i żałował.

Najwięcej oszczędzamy nie wydając. Proste? Proste!

Zakupy w Polsce dla mnie i chłopaków  to jak na razie około 500-800 zł w czasie jednego wyjazdu. W Kanadzie wydałam do tej pory może z 500 CAD na ubrania. No i 250CAD na kalosze Hunter (które moim zdaniem nie powinny tyle kosztować, bo są… zwykłe. )

Jak w Kanadzie kupujemy, oszczędzamy i wydajemy_Kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady1

3. Jedzenie i zakupy do domu 

W Polsce większość rzeczy zamawialiśmy z Tesco z dostawą do domu. Warzywa i owoce kupowaliśmy na bazarku dzielnicowym.

Spróbuj w Vancouver zamówić artykuły spożywcze online! Tyle, ile się naklikałam na saveonfoods.ca, żeby nic nie kupić w końcu, to (nie) moje.

  • → kupujemy raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie w Costco. Mają tam wielkie paczki jedzenia, no nie wiem, jak liczna musiałaby być rodzina, żeby to wszystko zjeść, kiedy jest świeże.  Wydajemy średnio 300 CAD co dwa tygodnie;
  • → czego mi zabraknie lub potrzebne świeże kupuję w najbliższym Buy Low Food – zwykle 2-3 razy w tygodniu, wydaję około 40 CAD;
  • → mamy kartę do Shoppers Drug Mart i średnio raz w tygodniu / dwa tygodnie posyłam tam Krzyśka to po mleko, to po masło  z gotówką do 10 CAD. Robiąc zakupy dostajesz punkty, które możesz wymienić na zniżkę przy zakupach. My mamy do odebrania jakieś 80 CAD za rok kupowania;
  • okazjonalnie kupuję w polskim sklepie. Odkąd Kuba zaczął robić twaróg, a chleb sam piecze, nie mam potrzeby. Polsko smakującą kiełbasę na ognisko mamy z Costco, pierogi ruskie mamy z Buy Low Food albo z imprezy w kościele, a na schabowe przylatujemy do Polski;

Na stronie Pawła sprawdź listę sklepów, a potem porównuj ceny


#4. A co z rozrywką? Sport, wycieczki, outdoor

Tak już mamy, że uwielbiamy bycie na dworze. Narty, kempingi, rowery, to jest coś, na co wydajemy sporo pieniędzy.

  • → zajęcia sportowe – płacimy za chłopaków naukę pływania i naukę jazdy na łyżwach (240 CAD na pół roku, zajęcia na miejskich obiektach. Na UBC zapłacisz więcej). Od dwóch sezonów mamy karnety na narty (rodzinny 900 CAD, kupiony w promocji Early Birds, bo potem jest dwa razy droższy);
  • → sprzęt sportowy kupujemy używany lub na promocjach. Kiedyś jedna Amerykanka podarowała Kubie rower. Kanadyjka poznana przypadkowo oddała nam łyżwy. Bywają promocje do 40% na sprzęt kempingowy w Canadian Tire. Jak raz kupiłam materac, który w innym sklepie kosztował mniej, zrobiłam zdjęcie ceny i wróciwszy do sklepu, poprosiłam o zwrot różnicy (oszczędność 15 CAD);
  • → kempingi, wycieczki z nocowaniem w hotelach – kilka razy w roku wyjeżdżamy i chociaż staramy się rozsądnie wydawać, to jednak mamy zasadę, że na wakacjach hulaj dusza. Wolimy pojechać na jeden dzień i nie pilnować wydatków niż na dwa dni z kalkulatorem w ręku. Długi weekend (3 noce) na kempingu to koszt około 120 CAD dla dwóch rodzin i dwóch namiotów. Doba w hotelu kosztuje nas około 80 CAD. Jedzenie bierzemy ze sobą, ale też jak trafi się okazja, jemy coś miejscowego. Rzadko mamy plan zwiedzania i zazwyczaj wypoczywamy / wydajemy bez spiny;
  • → nie chodzimy do kina, bo udało nam się kupić używany odtwarzacz DVD (20 CAD) oraz rzutnik w promocji na Amazonie (110 CAD). Oglądamy filmy wypożyczone z biblioteki. Wielkim plusem jest to, że można je oglądać tylko jak jest ciemno, więc ciężko marnować czas za dnia. Telewizora nigdy nie mieliśmy i nie mamy nadal;
  • → kupuję książki tylko do bazgrania lub nauki, zwykle po 1 CAD w sklepach z używanymi rzeczami. Całą resztę wypożyczam i jestem nieprzytomną wręcz fanką naszej biblioteki publicznej. Nie kupuję gazet w ogóle. W Polsce obowiązuje tryb wakacyjny i wydaję więcej na książki i gazety.
  • → jeśli jadamy na mieście, to w weekendy lub na wycieczkach. Jednorazowy wydatek dla czterech osób to od 25 CAD (sushi) do 60 CAD (White Spot).
  • → wyjazd do Polski – to jest największy wydatek w naszym wycieczkowym budżecie. Latamy do Polski w wakacje Lufthansą, bilet dla dorosłego to około 1200-1500 CAD. W Polsce większość czasu jesteśmy z rodziną, ale wypuszczamy się też na wycieczki.

#5. Szkoła i przedszkole

  • → Żłobek dla Maćka (daycare) całodniowe w Vancouver, z pełnym wyżywieniem kosztowało 900 CAD/miesiąc. Płaciliśmy taką stawkę 6 miesięcy, potem spadła dla 3 latka do 750 CAD. Żłobek jest całoroczny, więc w pierwsze lato w Vancouver, kiedy chłopaki 2 miesiące spędzali z dziadkami w Polsce, także płaciliśmy. Łącznie od listopada 2014 do lutego 2016.
  • →  Przedszkole (preschool) kosztowało 290 CAD za trzy godziny dziennie, przez cztery dni w tygodniu. Przez ostatnie trzy miesiące Maciek chodził na dodatkowe trzy godziny popołudniu, za 300 CAD.
  • →  Krzyśka (i od września Maćka) szkoła podstawowa jest bezpłatna. Kupujemy tylko planer – rodzaj dzienniczka ucznia i płacimy za wycieczki. Całość zamknie się do 100 CAD za rok. Plus świetlica po szkole także 100 CAD dla jednego dziecka.

Sposoby na obniżenie kosztów nauki i socjalizacji przy okazji:

  • ↠  Dla dzieci – playdates! U nas często budowanie z klocków (zamiast drogich warsztatów Lego Robotics) czy malowanie/ rysowanie (aternatywa dla zajęć z Arts Umbrella). Tydzień bez playdate to tydzień stracony;
  • ↠  Dla mnie – bezpłatne albo bardzo tanie warsztaty, teraz głównie o kodowaniu (organizowane przez Red Academy albo Lighthouse Lab).

 

#6. Inne wydatki:

  • →  Transport.
    • Samochód używany, który kupiliśmy w styczniu 2017, kosztował 5500 CAD, ubezpieczenie 160 CAD za miesiąc, paliwo około 100 CAD miesięcznie. Jeździmy na wycieczki oraz po mieście, kiedy leje deszcz.  Zanim kupiliśmy auto, korzystaliśmy z opcji carsharing w Modo (na trasy kilkudniowe) oraz Evo (na szybkie poruszanie się po mieście). Czasami korzystaliśmy z regularnych wypożyczalni: Budget i Enterprise.  Przez pierwsze dwa lata, wypożyczając samochód wydaliśmy rocznie 2400 CAD. Zanim kupiliśmy samochód tutaj, przeanalizowaliśmy nasz styl życia i policzyliśmy koszty. Absolutnie nie żałujemy, że kupiliśmy samochód, ale dwa lata pokazały nam, że można bez niego żyć i również zwiedzać Vancouver, a nawet wybrać się do Stanów.
    • ↠ Autobus – korzystałam z biletów miesięcznych, które potem mogłam odpisać od podatku; Więc koszt zerowy. Sprawdź, czy przepisy podatkowe nadal na to pozwalają.
    • ↠ Rower – mamy kilka, intensywnie używamy. Wydaliśmy około 1000 CAD na rowery, sprzętokołorowerowy i przeglądy przez ostatnie 3 lata.
  • →  Telefon Mój telefon kosztuje nas 40 CAD, ale poza Vancouver  jest martwy. Taki plan, co mi specjalnie nie przeszkadza, zwłaszcza w lesie. Telefon Kuby kosztuje 20 CAD (zero danych, bo nie potrzebuje). Internet w domu- 50 CAD;
  • → Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne 150 CAD na miesiąc; Uwaga, czytaj polisy! Albo chociaż ten post.

O matulu, jaki długi ten post wyszedł i naszpikowany offtopami. Chyba tak już jest, że jak jak nie ma pieniędzy, to nie ma niczego, a jak są pieniądze, to jest wszystko. I trzeba to opisać. [mądrość życiowa by KKJ, mów mi Konfucjusz].

Jeśli masz pytanie o inny konkret, jakiś wydatek lub sposób oszczędzania, który pominęłam, daj mi znać. Będę aktualizować post. Dzięki!


Przeczytaj jeszcze:

Jak być fit w Vancouver? Prosto, sportowo, darmowo. Plus emocje, a właściwie wyścig
Jak Vancouver wkurza Marijannę – 3 największe rozczarowania miastem
Jak się macie latem 2017? Lipiec w Kanadzie, sierpień w Polsce. Skansen, wakacyjna qlturka, u dziadków i Legoland
Lepszy, lepsiejszy, najlepsiejszy (i/e)migrant czyli ja się znam na Kanadzie, a ty nie!

 


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Obserwuj nas na Facebooku i Instagramie. Albo zapisz się na List podlany syropem klonowym.

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Pingback: Kanada się nada - Jak Vancouver wkurza Marijannę. Rozczarowania miastem()

  • Pingback: Pogadajmy o pieniądzach - za ile $/h da się przeżyć czyli płaca minimalna w Vancouver - Kanada się nada()

  • Pingback: Kanada się nada - Jak się macie latem 2017()

  • Pingback: po-roku-w-Kanadzie()

  • Pingback: Poza Vancouver. Sunshine Coast - Ania z Zielonego Wzgórza by tu zamieszkała. Ale my mieliśmy pecha. - Kanada się nada()

  • Agnieszka

    Czesc Kasiu! Bardzo fajny wpis. Szkoda, że nie podałaś jak wychodzicie
    na czysto przed dopłatą do kredytu w Polsce. Czy przysugują Wam jakieś
    zasiłki na dzieci? Ja mieszkam od sierpnia 2016 w Toronto (wczesniej?/na
    stałe? mieszkamy w W-wie). Planowaliśmy wyjazd na rok, może trochę
    dłużej, głownie dla przygody… Jeszcze nie wiem, czy chcę, aby Kanada
    się nadała…;) Mimo, ze byłam tu już kilkakrotnie i znałam ceny, byłam
    jednak zaskoczona wysokimi życia, zwłaszcza żywności. Na szybko
    porównuję swoją sytuację 🙂 Zarobki ok 90 000 cad (jednej osoby na 5
    osobową rodzinę) są wystarczające do życia w Toronto, ale nie pozwolą na
    tak swobodne życie i oszczędności, na jakie mogliśmy sobie pozwolić
    przy dwóch dobrych pensjach w Warszawie. Mój mąż ma pracę „rządową” a za
    tym idzie dodatkowa składka na emeruturę i pakiet ubezpieczeniowy ok
    900 cad netto miesięcznie w porównaniu do „normalnej pracy” (w jakiejś
    częci się to zwraca – mamy dopłatę do lektów, okularów itp. no i u
    dentysty na fotelu mogę przesiedzieć ile zechcę ;). Co miesiąc
    wychodzimy na minusie ok 500 cad; jest to zwiazane z duzymi kosztami
    wynajmu domu (2400 cad), Moglibyśmy znależć jakieś condo o te 500 cad
    taniej, ale taki był nasz świadomy wybór na ten rok. Jesli dostaniemy
    child benefit, to nasz miesięczny bilans będzie na lekkim plusie.
    Szkoda, że Wasze babskie spotkania są tak daleko!

    • Cześć Agnieszka, dzięki za podrzucenie info o wydatkach w Toronto. Różnice są i będą, dlatego ja daleka dopóki sobie ktoś nie policzy swojego życia według kanadyjskich dolarów, to nie ma co się zbytno sugerować.
      A spotkania w Toronto pewnie są! Nawet ostatnio jakieś na grupie FB: Polki w Kanadzie było reklamowane. Serdeczności!

  • brakuje mi w tym zgrabnym zestawieniu jednej informacji – to jak Wam się żyje? 😉 wydatków jest sporo, trochę mnie przeraziły. ze względu na ekonomiczna stronę przedsiewzięcia – warto wyjechać? a jeśli nie, to czy rekompensuje to przyroda i kraj i ludzie?
    jak napiszecie, że tak to podsylam linka mężowi do przeczytania :d

    • Żeby to było takie proste 🙂
      Niedługo miną trzy lata, a my cały czas się zastanawiamy, jak nam się żyje w Kanadzie i czy nie żałujemy.

      Nasz status ekonomiczny jest niższy niż w Warszawie. Mamy mniej pieniędzy per saldo bo:
      1. ja nie pracuję;
      2. Vancouver jest droższe niż Warszawa.

      Jeśli nastawiasz się na emigrację stricte zarobkową wraz z dziećmi, i na stałe, Vancouver jest nienajlepszym pierwszym wyborem.
      Dojście do tego poziomu ekonomicznego, który uznamy za bezpieczny, zajmie nam więcej czasu, niż gdybyśmy zostali w Polsce.
      O ile w ogóle to nastąpi – w tym momencie nie mamy szans, żeby kupić mieszkanie tutaj.
      Pojawia się frustracja, że pracujesz, pracujesz, a niewiele z tego wynika, na niewiele więcej cię stać.

      Piszą do nas osoby, które mają w Polsce lub w UK i Skandynawii (najczęstsze kierunki) poukładane, dostatnie życie, ale z pewnych względów chcą wyemigrować. Bo klimat polityczny, bo chęć przygody, bo tęsknota do dzikiej Kanady, bo zwykła codzienność uwiera.
      I jak najbardziej to rozumiemy, bo takie były również nasze powody – nie nastawialiśmy się na zarobienie pieniędzy, tylko chcieliśmy wyjechać i pomieszkać zagranicą.

      No i mieszkamy w jednym z najpiękniejszych miast świata.

      Ale samo położenie to nie wszystko. Góry to nie wszystko, piszę ja, studencki przewodnik beskidzki.
      → Są jeszcze „właśni ludzie” w Polsce i Twoja tęsknota za nimi.
      → Są nowi ludzie tutaj i Twoja umiejętność ich znalezienia, i zrobienia „własnymi”.
      → Jest pogoda, ostatnia zima nie tylko mnie przeczołgała psychicznie.
      → Jest szukanie sobie swojego miejsca i czy na pewno jest nią kolejna hipsterska kawiarnia.
      → Jest myślenie o chłopakach i ich przyszłości – ogromny temat, w tym momencie jeszcze przez nas nieogarnięty.

      To, co dla nas jest ważne, żeby mieć fajne życie, wcale nie musi być istotne dla Was. Szczególnie jeśli Wasz model życia jest inny. Znam Polaków, którzy są zadowoleni i takich, którzy codziennie żałują.

      Naszym celem na najbliższe kilka lat jest znalezienie możliwość życia na „dwa kraje” – trochę tu, trochę w Polsce. Na to składa się stabilność finansowa, kanadyjskie obywatelstwo, interesująca praca i uspokojenie imigracyjnych emocji (kolejność przypadkowa).

      Jeśli Ty masz ciekawą pracę, a oferta w Kanadzie jest tylko dla męża-programisty, przelicz, czy warto wyjechać akurat do Vancouver.

      PS. Co fajnego w Poznaniu w sierpniu? Chcę starszego syna zabrać na jednodniową wycieczkę, żeby starówkę i koziołki zobaczył.

      Serdeczności!

      • ale odpowiedź, toż to jest samodzielny post na bloga! dzięki za szczerość. my właśnie mamy inną sytuację, bo jesteśmy we dwójkę i chcemy bardziej ‚przeżyć przygodę’, ‚pomieszkać zagranicą’ itd. trochę pomieszkać, trochę pojeździć, trochę zarobić.
        pracę mam średnio ciekawą, skupiam się teraz na usamodzielnieniu może i rozwijaniu fotoskilla. zastanawiam się tylko nad swoją rolą tam, nie chcę być bierną plusjedynką do mężą programisty (z rodziną to już rzecz jasna co innego, żeby nie było że piję do Ciebie :).

        a co w poznaiu to uwierz lub nie, ale to nie jest chwyt w stylu: zostawię z dupy komentarz i zapraszam do siebie – tylko naprawdę miesiąc temu popełnilam miniprzewodnik po letnim poznaniu: http://www.niesmigielska.com/2017/06/przewodnik-po-poznaniu-na-lato.html 😉

        polecam z dzieckiem, nawet starszym, zwłaszcza madalinę i może szamkę na nocnym targu towarzyskim. no i plaże miejskie koniecznie! olać koziołki i starówkę, to serio nie są najmocniejsze punkty tego miasta.

        • To na przygodę Vancouver albo Toronto.
          Pij sobie, pij na zdrowie, do mnie, ja jestem jak najbardziej plusjedynką, a nawet „doczepieńcem” (trailing spouse). To jest spore wyzwanie dla wielu dziewczyn, coś wiem, w końcu prowadzę te Babskie Spotkania, z liczną frakcją żon, partnerek, dziewczyn programistów z Amazona.
          Poznań musi być z koziołkami i starówką, no co Ty! Krzysiek musi na egzaminie z polskiego w sierpniu powiedzieć, jakie zabytki są w jego „małej ojczyźnie”, a zakład, że nauczycielka z Warszawy wie, co to koziołki.
          Knajpą syna nie opędzę, bo on na jarmuż pluje, a sushi gardzi. Polska=schabowe. Może rogalem go przekupię. Idę czytać przewodnik 🙂

          • jest muzeum rogala poznańskiego kolo rynku jakby co 😉 a na legendarnego schabowego to podobno tylko tutaj: http://wygrywamzanoreksja.pl/na-miescie/poznan/tylko-u-nas-u-dziadka-poznan/ ja nie jadłam, bo nie jestem za kotletami ale ci co jedli, polecają!

            nie wiedzialam, że jest na to określenie… bo wlasnie dla mnie to jest najtrudniejsze w tym calym wyjezdzie: jak jechać, żeby nie być doczepką do męża?
            czy moje umiejętności są komukolwiek potrzebne? czy kogokolwiek interesuje moje polskie doświadczenie zawodowe? plus, zupelnie nie jestem taka do przodu w życiu zawodowym. ale dobrze wiedziec, że takie grupy istnieją, co tam robicie?

          • A co kobiety robią, jak się zbiorą do kupy? Gadają przecież 🙂
            Różnie – o emocjach, o facetach i dzieciach, o Kanadzie. Zawsze jest kilka nowych dziewczyn i kilka z dłuższym stażem emigracyjnym. Takie koło gospodyń wiejskich w miejskim wydaniu 😉
            Dzięki za linki, schabowy noted.

        • I jeszcze mi się przypomniało – Abakanowicz.
          Jest jej całoroczna wystawa rzeźb na honorowym miejscu pomiędzy ratuszem a metrem w Vancouver. Idą w stronę zatoki, ku górom. A na Cytadeli wciąż stoją?

          • rzadko jestem na cytadeli i jeśli już to w jakimś konkretnej części, ale nic mi nie wiadomo, żeby nie stali. i pod zamkiem jest kilku (‚5 figur’). a no i sam zamek polecam, kilka lat temu była przebudowa + oferta kulturalna jest cud miód, np. będziemy mieli fridę kahlo na jesieni.

  • Ligia

    Kasia super tekst… ja wszystkim staram sie mowic,ze w Kanadziej zycie wydaje sie drozsze mimo,ze niby wydaje sie tansze (wyzsze zarobki) Jestesmy w podobnej sytuacji-ja jeszcze nie pracuje-ale nie mamy dzieci.. z dziecmi koszty sa naprawde wysokie… Potrzebnych jest wiele takich postów aby wszyscy byli przygotowani na duze jednak wydatki… Spróbuje podsumowac nasze zycie przez miesiac i dołacze opis… pozdrawiam z deszczowego Sylvan Lake/Alberta :)))

    • Hej Ligia, koniecznie zalinkuj do swojego opisu.
      Pomoże innym lepiej się przygotować na emigrację i rozważyć, czy to w ogóle dla nich.
      Pozdrowienia z Vancity, u nas nie pada 🙂