pro-d-days_blog-o-polskiej-rodzinie-w-vancouver-i-emigracji-do-kanady_przybory do malowania_farby i pędzle, a nnia nich niebieska plama z tytułem posta

Czyli Professional Development Day dla szkół Vancouver, zwany w skrócie Pro D Day.

Nauczyciele się uczą, jak uczyć, kiedy dzieci się nie uczą !

Co miesiąc jeden dzień jest taki, zwykle ruchomy i często w innych dniach dla różnych obwodów szkolnych. Jak nie ma szkoły, to dzieci się nie nudzą, bo mogą zostać w  klubach, na zajęciach, lub też z rodzicami, o ile ci dysponują jeszcze odpowiednio dużą liczbą wolnych dni  (nie ma tutaj ustawowych dwóch dni „na dziecko”).

Powiem Wam szczerze, że odkąd mieszkamy w Kanadzie, to mam mieszane uczucia, co do tych wolnych dni. W takim sensie, że nie wiem, czy jestem na tak, czy na nie. Na pierwszy rzut oka dni wolne wydają się problematyczne, bo dzieciom trzeba zapewnić opiekę. Żeby tylko opiekę ! Rozrywki trzeba zapewnić, pizzę, wyjścia na basen, albo chociaż na spacer, ale jak tu iść na spacer, kiedy deszcz leje się ciurkiem. Poza tym każdy rodzic wie, że jedna rozrywka nie wystarczy, zaraz będzie apetyt na więcej. A wdzięczności po i tak nie ma żadnej, bo na basenie zawsze byliśmy za krótko, albo nie było hot dogów w bufecie, albo „mamo, ja wcale nie lubię łyżew !”

I teraz już wszyscy pewnie wiecie, że jeden z takich rozkosznych pro-d days wypadł właśnie dzisiaj. Jako matka pracująca z domu oczywiście nie przyjęłam żadnej innej opcji, jak tylko ta, że ja się chłopakami cały dzień zajmuję.

Chciałam, to mam. I teraz jęczę. Ale cicho, bo jestem zmęczona, a chłopaki oglądają „Powrót do przeszłości”.

pro-d-days_blog-o-polskiej-rodzinie-w-vancouver-i-emigracji-do-kanady_przybory do malowania_farby i pędzle, a nnia nich niebieska plama z tytułem posta

Wracając do Pro-D Days. Wymagające, bo trzeba się zorganizować rodzinnie. W klubie można dziecko zostawić, owszem, za dodatkową opłatą. Te ciekawsze zajęcia i całodniową opiekę na wolne dni rezerwuje się jeszcze przed początkiem roku szkolnego, kiedy tylko kuratorium publikuje kalendarz Professional  Development Days, bo interesujące programy i znane miejscówki rozchodzą się jak świeże bułeczki. Potem rodzic, który z dzieckiem dnia spędzić nie może pozostaje jedynie na łasce a) babci (odpada u nas, chyba, żeby przez Skypa pilnowała), b) klubów- przechowalni, gdzie zawsze jest miejsce (a dlaczego tam zawsze jest miejsce, to już można sobie samemu wywnioskować). Więc nieteges.

Najlepiej jest tak sobie zaplanować Pro-D days, żeby powstał długi weekend. Tak nam się udało z wrześniowym dniem wolnym i pojechaliśmy wtedy do Okanagan (zdjęcia pokażemy w czasie przyszłym nieokreślonym).

Można też zrobić sobie wtedy maintenance day (och, uwielbiam to określenie, dzięki Dorota za podsunięcie tego wspaniałego pomysłu). Czyli np. załatwić wszystkie zaległe wizyty u lekarza. Albo z dzieckiem łazienkę umyć, niech wie, że samo się nie sprzątnie. Ewentualnie umówić się na playdate, czyli wspólną zabawę pod nadzorem jednych albo drugich rodziców.

A dzisiejszy dzień taki se… rozmemłany. Jak ja dzisiaj. Cóż, bywa, poużalam się trochę na blogu, może mi przejdzie.

Więc na pocieszenie (głównie siebie, bo Was chyba nie trzeba pocieszać, c’nie?) wklejam tekst i zdjęcia z jednego, udanego Pro-D Day, z lutego 2015. Wybraliśmy się wtedy rowerkami do Science World, Krzyś był tam umówiony z kolegą. Fajny czas, fajne miejsce, miło było. Krótki szoł o jelitach i krwi poprowadzony bardzo pomysłowo z naciskiem na ulubione przez dzieci elementy wypróżniania się i krwawienia.

Na pytanie prowadzącego What makes you stop bleeding when you are wounded? (co sprawia, że przestaje ci lecieć krew z rany) padła odpowiedź z widowni : Santa Claus ! No bo co innego, kurcze blade!

Akurat była też wystawa czasowa o animacji, superaśna, podkładanie dźwięków, montowanie własnych filmików, no musi być, coby młodych już od maleńkości wdrażać w realia rynku pracy tutajże.

Professional Development Day Science World Animation Exibition Feb 2015

Professional Development Day Science World Animation Exibition Feb 2015

Refleksja końcowa: Koniec końców myślę, że choć logistycznie niewygodne, to jednak miłe te dni.

Inne niż weekend, są niespodzianką w rozpędzącym, roboczym tygodniu.

Muszę tylko popracować nad rozmemłaniem. Bo wychodzi, że niezaplanowany Pro-D Day to zły Pro-D Day!

Pozdrawiamy jesiennie z zalanego deszczem Vancouver !

Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać.

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.