To będzie post-wspomnienie o tym, jak robiliśmy prawo jazdy w Kanadzie. Takie trochę pojękiwania z drogi.

Rozpocznę z przytupem: No jakże to, hola hola, taki ze mnie świetny polski kierowca,  a w Kanadzie to pies z kulawą nogą się nie zainteresuje? Ano tak, niestety….

Ponieważ kupno samochodu nie było na naszej liście priorytetów, doświadczenie mamy w sumie dość krótkie. Ale bogate w emocje, więc nie omieszkam się podzielić swoim zdaniem, a co!

Cała ta sytuacja z prawem jazdy nie była nawet jakoś specjalnie nieprzyjemna, ale lekki niesmaczek pozostał. I coś na kształt zdziwienia. Że jak to, że serio jakieś lewe to moje polskie prawo jazdy?
Ale od początku:

Co zabrać z Polski, żeby zrobić kanadyjskie prawo jazdy?

Ja mam prawo jazdy od roku 1999, Kuba podobnie. W Warszawie mieliśmy samochód, używany często, aczkolwiek niecodziennie. Ja siadałam za kółkiem zdecydowanie rzadziej.

Postanowiliśmy jednak, że zawczasu przygotujemy sobie polskie dokumenty na wypadek, jakby nam się jednak odwidziało z samochodem i w Kanadzie będziemy użytkować intensywnie. Better save than sorry 😉

W tym celu udaliśmy się do naszego urzędu na Woli i wystąpiliśmy o międzynarodowe prawo jazdy (taka szara książeczka) dla każdego z nas oraz o zaświadczenie, że żadne z nas nie miało nigdy cofniętego/zabranego prawa jazdy (kartka formatu A4 z pieczątkami i podpisami urzędników; warto się upewnić, że są na niej dane wymagane na tej stronie). Nie czekaliśmy na to długo, jakoś do tygodnia.Te zaświadczenia (po jednej kartce na każdego z nas) daliśmy potem do przetłumaczenia naszej tłumaczce przysięgłej w Warszawie (koszt chyba 20 zł od strony).

Czyli lecąc do Kanady każde z nas miało po trzy dokumenty stwierdzające, że możemy kierować samochodem osobowym.

Jak traktuje się polskie prawo jazdy w Kanadzie?

[dane na rok 2017] Polskie prawo jazdy nie jest dokumentem pozwalającym na poruszanie się po drogach Kolumbii Brytyjskiej, jeśli pozostajesz w prowincji dłużej niż 90 dni.

Opcje są więc dwie: albo co 90 dni przekraczasz granicę kanadyjską (ze Stanami na przykład), żeby sobie odnowić możliwość jeżdżenia na dokumencie polskim, albo robisz kanadyjskie prawo jazdy. Nie ma to jak mieć wybór, co?

W dodatku obowiązek zdawania egzaminu na kanadyjskie prawo jazdy mimo posiadanego dokumentu z innego kraju nie dotyczy wszystkich obcokrajowców, bo na przykład Brytyjczycy nie muszą, Niemcy nie muszą, Amerykanie nie muszą [wszyscy szczęśliwcy są na tej liście]. Powiem szczerze, że lekko mną zatrzęsło, jak się dowiedziałam o tak jawnym podziale na równych i „równiejszych”

Wiem, że są Polacy (i nie tylko oni), którzy granicę przekraczają, żeby mieć od nowa te 90 dni.

Inni decydują się na kanadyjskie prawo jazdy. (To nasz przypadek. Na początek wybrany do zadania został Kuba)

Jest jedna niewątpliwa korzyść z posiadania kanadyjskiego prawa jazdy – podobnie jak w Stanach, driving licence jest uznawane tutaj za dokument tożsamości. Nigdy nie wiesz, w jakich okolicznościach może ci się przydać, no i łatwiej je ze sobą nosić niż paszport z wbitą wizą.

 

Egzamin na kanadyjskie prawo jazdy.

Najpierw test z przepisów, logiki zachowania na drodze i takie tam

[tak to wyglądało w 2015, a w 2017, kiedy ja zdawałam wyglądało… tak samo ;)]

Ponieważ Kuba jeździł w Polsce autem dłużej niż dwa lata, nie musiał brać udziału w kursie, tylko mógł od przystąpić do egzaminu. Dostarczył dokumenty z Polskie [wszystkie szczegółowe dane, co i jak ma to wyglądać są na stronie ICBC] i zarezerwował termin. Dobrze jest zrobić to jak najwcześniej, bo w miesiącach letnich kolejki na egzamin praktyczny (road test) sięgają 12 tygodni oczekiwania. Podczas rejestrowania (i płacenia) otrzymał książkę papierową z wszystkimi przepisami i pytaniami do komputerowej wersji testu (knowledge test).

Pytania różne, książeczka darmowa do pobrania jest z ośrodka, testy można też robić w domu na komputerze. Mój faworyt: co robić, jak przed maskę wparaduje ci łoś? Albo inny niedźwiedź? No co robić?

Jak czujesz, że jesteś dobrze przygotowany, idziesz do jednego z ośrodków ICBC (otwarte od godzin porannych), zgłaszasz się do okienka i mówisz. A co mówisz? No to już zależy od ciebie, ja proponowałabym prawdę mówić.

Czyli, że jesteśmy z Polski i mamy polskie prawo jazdy. I chcemy uzyskać kanadyjskie.

I tutaj pani, mniej lub bardziej miła (albo pan) rzuci okiem na prawko, zobaczy, kiedy wydane, i zaordynuje: musisz zdać test z wiedzy oraz test praktyczny. Test z wiedzy możesz zdawać od razu, na wielkiej maszynie al’a jednoręki bandyta, na jazdy musisz się umówić. Koszt testu: 15 CAD.

Musisz mieć 40 pytań dobrze z 50, jak jakiegoś nie wiesz, możesz kliknąć funkcję: omiń i potem wrócić do niego. System pokazuje ci, ile masz dobrze odpowiedzianych, a ile błędnych, więc się nie musisz denerwować, jak czegoś nie wiesz  – możesz ominąć, a kto wie, może w ogóle nie będziesz musiał wracać do tego pytania. Pytania są jak w książeczce, nie takie same słowo w słowo, ale logika taka sama. Więc się nie stresuj. Na to przyjdzie czas.

Jak masz 40 pytań z głowy, pani macha na ciebie, odhacza coś w systemie i daje ci kartkę z linkiem i hasłem do logowania na stronę zapisów na road test. Login i hasło ustaw sobie jakieś takie łatwe i najlepiej napisz jej na kartce, żeby wstukała do komputera, bo odkręcanie błędnie podanego loginu wymaga osobistej wizyty w ośrodku ICBC. A po co ci to?

W tym momencie następuje też moment, kiedy pani żywo interesuje się twoim prawem jazdy i ci chce je zabrać. I teraz taka kwestia: słyszałam wiele historii o tym, jak Polacy „załatwiają sobie” nieoddawanie polskiego prawa jazdy. Nie powiem ci, co robić i jak, bo to nie moja sprawa.

Prawo B.C. mówi jasno: nie możesz mieć dwóch driving licences. Ale jaki jest powód i dlaczego prywatna firma może zabrać oficjalny dokument wystawiony przez inne państwo, tego nie wiem.

Oczywiście zapytałam. Dialog jak z Barei poniżej:

  • Pani na moje pytanie odpowiedziała w stylu iście polskim: Bo tak!
  • No to ja na to: Ale co zrobicie z moim polskim prawem jazdy?
  • Pani: Zniszczymy! (czy mi się wydawało, czy złowieszczy błysk w oku dojrzałam?)
  • A ja: Ale ja jadę do Polski za trzy miesiące, jak będę jeździć?
  • Pani na to: Będziesz mieć kanadyjskie!
  • Ja: Ale dlaczego myślisz, że mogę w Polsce jeździć na kanadyjskim, skoro w Kanadzie nie mogę na polskim?
  • Pani: milczenie….. dłuższe milczenie….w końcu: To sobie zrobisz międzynarodowe!
  • Ja: Ale ja już mam międzynarodowe! Chcesz zobaczyć?
  • Pani nie chciała.

Zabrała moje polskie prawo jazdy, powiedziała, że i tak jest nieważne, bo ważne było tylko 90 dni od mojego pierwszego przylotu do Kanady i tyle. Na nic moje utyskiwania, że jak to, nie miałam jeszcze praktycznego egzaminu, a co jak nie zdam, a co jak w trybie awaryjnym będę wracać do Polski? Nie żebym się awanturowała, o nie, ale no jakże to tak, panie kochany?

Zabrała i już.

Wzięłam kartkę z linkiem do strony logowania i w domu wpisałam się na pierwszy możliwy termin egzaminu praktycznego. I tak, terminy oczekiwania są długie, ale, ale jak często zaglądasz na stronę, to zwalniają się terminy na jutro czy pojutrze, bo ludzie odwołują w ostatniej chwili. Możesz też telefonicznie się umówić na egzamin.

A co na egzaminie praktycznym?

Po pierwsze przyjedżasz swoim samochodem, może być nawet pick up 😉 Nie to, co w Polsce kiedy się zdawało tylko na Fiatach Uno.

Zgłaszasz się do ośrodka, w którym zarezerwowałeś termin i placisz 50 CAD. Ja miałam w Północnym Vancouver, Kuba w Point Grey. Oczywiście usłyszysz w internetach, że w jakimś zdaje się łatwiej, w innym trudniej. Może. Ja myślę, że to bardziej zależy od egzaminatora niż konkretnego ośrodka.  Ja, korzystając z rad tych, co zdawali wcześniej, miałam nadzieję dostać kolesia z tatuażem, który podobno za ostry nie jest. I co? I oczywiście do mnie przyszedł Bob, a pan z tatuażem podszedł do młodego Azjaty tuż za mną! No pięknie się zaczyna…. nie ma to jak pozytywne myśli przed egzaminem.

Egzaminatorzy są różni i chociaż nie czepiają się tak, jak w Polsce, w sensie nie podpuszczą cię (Bob mi zresztą powiedział no tricks), ale jak się trafi bardzo skrupulatny, to dostaniesz więcej punktów za błędy.

A te mogą być różne:

  • ✔ Przede wszystkim wbij sobię w głowę nawyk kręcenia nią na wszystkie strony. Tzw. shoulder checks, czyli sprawdzanie przez ramię, czy nic nie nadjeżdża z prawa/lewa. Bardzo na to zwracają uwagę! I potem jak ci tik zostanie, to rodzina z Polski na wizycie w Kanadzie się dziwi, co tak głową machasz….
  • ✔ Odpowiednie zatrzymywanie się – jak jest stop, to stajesz, a nie tylko zwalniasz, że prawie stajesz. Prawie robi różnicę.
  • ✔ Skręcanie w lewo – dużo płyciej wjeżdża się na skrzyżowanie. Właśnie ten manewr w moim wykonaniu Bob skomentował na koniec: we could have been almost grilled….
  • ✔ Skręcanie w prawo – patrz na rowerzystów. Pamiętaj: W Vancouverze ludzie jeżdżą na rowerze. W ogóle to rozdział o rowerzystach poczytaj z książeczki – bo mogą zapytać o znaki sygnalizowania ręcznego. Wiedziałeś, że jak rowerzysta skręca w prawo, to może unieść lewą rękę do góry? No właśnie!
  • ✔ Światła, klakson, podgrzewanie szyby i wycieraczki to twoi przyjaciele – zawsze będziesz ich przedstawiał instruktorowi na egzaminie. Zapoznaj się.
  • ✔ Różnie bywa z prędkością – jak hamujesz ruch na drodze, to minusik, lepiej jechać nawet lekko więcej niż dozwolone. Pamiętaj, że na autostradę musisz wjechać z dostosowaną prędkością. (Nie pamiętam, ale w Polsce chyba nie minusują za zbyt wolną jazdę?) Ale, ale jeśli tylko kilomer czy dwa kilometry na godzinę więcej pojedziesz ponad limit 30 km w strefie szkolnej, to na bank masz minus.

Egzamin trwa około 40 minut, egzaminator w trakcie nie mówi ci, jak idzie, jedynie gdzie masz jechać i jeszcze: do this, do than when YOU think is safe. Na koniec dostaniesz kartkę z wszystkimi jego notatkami – jak nie zdałeś, to sobie poczytaj i do następnego testu już będziesz wiedział. Jak zdałeś, idziesz za egzaminatorem, płacisz opłatę za wydanie plastikowego prawa jazdy, robią ci zdjęcie i voila! Dostajesz papier, że możesz jeździć, a karta przyjdzie pewnie po tygodniu. Uważaj na jej ważność – Kuby prawo jazdy było ważne tak długo jak długo miał pierwsze pozwolenie na pracę. Później trzeba wymienić.

Suplement

PS. Nie musisz mieć jazd z instruktorem wcześniej, żeby przystąpić do egzaminu praktycznego. Ale instruktor sporo podpowiada o właśnie takich, typowo kanadyjskich smaczkach na drodze. Może warto to rozważyć? Jak nie masz swojego auta, to i tak musisz wynająć, żeby na nim móc zdać egzamin, może dodaj te pół godziny wcześniej i przejedź z instruktorem trasę? Wcześniej zdających poznasz na trasie po tym, że w ich samochodach są dwa lusterka.

PS2. W Polsce jeździłeś na manualnej skrzyni biegów? Automatyczna jest łatwiejsza, ale pamiętaj: przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, weź ze dwa razy przejedź się na automatcznej, zanim ruszysz na egzamin. Ja ćwiczyłam w garażu, a cały pierwszy dzień lewą nogą próbowałam nacisnąć sprzęgło.

Ufff, tyle, wyszedł z tego prawie post poradnikowy. Inne może cię zainteresują: o pracy i o służbie zdrowia?


Inni blogerzy i vlogerzy kanadyjscy o prawie jazdy (opowieści z innych prowincji):

Zajrzyj też na Facebook – komentarze pod postem mogą się przydać!


Na koniec pytanie: Czy też myślisz, że w B.C. są najgorsi kierowcy w Kanadzie?


Przeczytaj jeszcze:

[symple_posts_grid unique_id=”” post_type=”post” taxonomy=”” term_slug=”inside” count=”4″ columns=”4″ pagination=”false” order=”DESC” orderby=”date” thumbnail_link=”post” img_crop=”false” img_height=”150″ img_width=”150″ title=”false” excerpt=”false” excerpt_length=”30″ read_more=”false”]

 


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Obserwuj nas na Facebooku i Instagramie. Albo zapisz się na List podlany syropem klonowym.

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.

  • Dominika

    w sumie to co napisałaś o egzaminie, że niby jest inaczej niż w PL, to jeśli nie będziesz miała nic przeciwko, pozwolę sobie odnieść do tego. Więc w PL są te same prawa, jedynie nie są egzekwowane, czyli ponoszenie lewej ręki do skrętu w prawo, obecnie jest również nagonka przez policje na polaków, którzy nie stają dojeżdżając do znaku stop badź krzyżówki nie zatrzymujących się całkowicie, grozi za to solidny mandat, co do zbyt wolnego jechania, to np.na autostradzie jeśli jedziesz (niewiem czy dobrze napisze bo 6 lat temu miałam wykład z prawa ruchu drogowego) chyba mniej niż 40km/h możesz dostać solidny mandat za niedostosowanie się do prędkości na danej trasie i powodujesz zagrożenie dla innych. Co do świateł… itd. to również instruktorzy o to powinni w PL pytać i wiem, że niektórzy pytają, w szczególności kobiety :P. Wiele praw Polacy bagatelizują i jeżdżą nawykowo przez co są często uważani za złych kierowców niestety :(.

  • Ateora

    Ciekawe doświadczenia:-) A jak Ci się jeździ po Vancouver? I czy jest też tak, że jak na skrzyżowaniu z sygnalizacją skręca się w prawo to nie czeka się na zieloną strzałkę tylko się jedzie jeśli to możliwe?
    Jeździliśmy w okolicy Toronto i ktoś użył klaksonu wobec nas bo czekaliśmy na zielony znak chcąc skręcić w prawo, i potem już znajomy mieszkający w Toronto nam wyjaśnił, że u nich tak jest.

    • Cześć! Jeździ mi się dobrze, i to mimo obaw, że te samochód taki wielki. Chociaż wciąż Krzysiek pomaga mi przy parkowaniu na wąskich parkingach 🙂
      Zieloną strzałkę w prawo rzadko widzę, skręca się w prawo, chyba że jest znak zakaz skrętu w prawo, kiedy jest czerwone dla tego pasa drogi. Hm… myślałam, że zasady drogowe są uniwersalne na całą Kanadę ???

      • Ateora

        hejka oj tak, auta w Kanadzie są duże:-) Jeden pan z Frederiction nam wyjaśnił, ze on w 2 godziny w Wielkiej Brytanii jechał z jednego brzegu na drugi, a w Kanadzie w 2 godziny jedzie na kawę więc przy takich odległościach to auto musi być wygodne. To ma sens:-)
        Dla mnie to była nowość, że bez zielonej strzałki w prawo na czerwonym świetle można jechać w prawo (nie ma zakazu skrętu w prawo). Uświadomiłam sobie, że mam mocno wbudowany zakaz jazdy na czerwonym.
        I pierwszy raz się spotkałam z czterema znakami STOP na skrzyżowaniu, kto pierwszy przyjechał ten jedzie. Nie wiem jak takie sprzyżowanie się nazywa. Ale o tym czytałam w ramach przygotowań więc nie było zaskoczenia jak jechać:-)
        Szerokiej drogi podczas jazdy i parkowania:-)

  • Natalia

    Przechodze przez podobna sytuacje tylko ze w Albercie…. trochę inne zasady niż w BC ale i tak dupa. najbardziej denerwujące jest to ze Niemcy nie musza a my musimy, gdzie kraje UE powinny mieć te same prawa skoro w UE nie musimy wymieniać prawka. Irytujące, zaczynać wszystko od początku.

    • Tak, też uważamy, że to dziwne, skoro Polska jest w Unii Europejskiej.
      Powodzenia z egzaminem!

  • Sara Kosmowska

    A mnie chyba bardziej od tego, że zabrali mi polskie prawo jazdy, zabolało to jak zabierali mi moje prawo jazdy z Terytoriów Północno-Zachodnich. Takie ładne i nietypowe było 🙁 A tak swoją drogą, to myślałam ostatnio czy możnaby w Polsce zgłosić zagubienie prawa jazdy i wyrobić sobie nowe?

    • Można zgłosić i wyrobić nowe w Polsce. Pewnie. Ale nie powinno być takiej potrzeby, bo to głupie jest, że zabierają i niszczą. PS. Prawo jazdy B.C. nie jest ładne imho

      • Sara Kosmowska

        No rzeczywiście nie ładnie z ich strony. W Terytoriach Północno-Zachodnich przynajmniej trzymają Twoje prawo jazdy i w razie wyjazdu możesz iść wymienić kanadyjskie na polskie. Chociaż uważam, że to też strasznie głupie. Ale co zrobić?

  • Alek

    Prawo jazdy nie jest lewe, tylko prawo międzynarodowe jest… prawe?
    Praktycznie wszystkie państwa świata (z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych)
    stosują te same zasady:

    1. można mieć prawo jazdy tylko jednego państwa,

    2. prawo jazdy jest ważne za granicą, o ile nie mieszka się tam na
    stałe.

    Tak więc Polska przestaje uznawać zagraniczne prawa
    jazdy (spoza UE) po 6 miesiącach, a Kolumbia Brytyjska już po 90 dniach. Potem trzeba wymienić na krajowe,
    wszędzie na świecie zabierają stare, a przynajmniej powinni. 🙂

    • Cześć Alek, dzięki za komentarz. Nadal nie rozumiem, dlaczego zabierają i niszczą prawo jazdy z Polski. Rozumiem, że może być nieważne, ale dlaczego zabrane? I zniszczone? Argumenty za tym do mnie nie przemawiają. Poza tym, jak widać po komentarzach na grupie na FB (musisz być członkiem, żeby widzieć, ale podam linka na wszelki wypadek: http://bit.ly/2n84uZR), w Ontario nie zabierają polskiego, kiedy dostajesz ich kanadyjskie. PS. a dlaczego w Stanach jest inaczej?

      • Alek

        Przyczyny są chyba historyczne. Międzynarodowe konwencje o ruchu rogowym
        są z 1949 r. (genewska, ratyfikowało ją 96 państw) i 1968 r.
        (wiedeńska). Wówczas, w epoce przedkomputerowej, bardzo trudno było
        ścigać piratów drogowych legitymujących się zagranicznym prawem jazdy.
        Dlatego też wprowadzono zasadę, że po przeprowadzce za granicę trzeba
        wymienić prawo jazdy na miejscowe, aby znaleźć się w miejscowym
        rejestrze kierowców.

        Zajrzałem na stronę ICBC, którą linkowałaś. Piszą tam, że prawo jazdy
        „szczęśliwców” np. z Wielkiej Brytanii też traci ważność po 90 dniach od
        przyjazdu, potem trzeba je wymienić. Muszą oni więc oddać brytyjskie, i
        w zamian dostają prawo jazdy B.C. Różnica jest taka, że nie muszą
        zdawać testów.

        Prawo UE też mówi jasno, że nie można mieć dwóch praw jazdy. W Polsce
        przy wymianie np. kanadyjskiego prawa jazdy jest ono odsyłane do
        ambasady Kanady, a nie niszczone. W ten sposób Kanada wie, że go nie
        zgubiłaś. 😉 Nie wiem, dlaczego w Ontario i w USA jest inaczej.

      • Alek

        Zapomniałem dodać: nie polecam przekraczania granicy co 90 dni… Na
        stronie ICBC wyraźnie piszą, że zagraniczne prawo jazdy jest ważne 90
        dni od zamieszkania w B.C., a nie od ostatniego wjazdu. W razie jakiegokolwiek wypadku firmy
        ubezpieczeniowe łatwo mogą się dowiedzieć, że mieszkaliśmy w B.C.
        dłużej, i że po prostu jechaliśmy bez ważnego prawa jazdy.

    • Anna K

      Australia nie zabiera, ale jak cie zlapia na jezdzie na twoim poprzednim przwie jazdy to bedziesz w tarapatach. Jesli wyrabiasz/wymieniasz na australijskie to tylko na tym wedlug prawa moszesz jezdzic. Reszta ich nie interesuje.

  • Na wesoło jak widać z tym prawem jazdy w Kanadzie. 😀 Chociaż pewnie jak każda taka sytuacja, w której się znajdujemy na początku taka wesoła nie jest. 🙂

    • Teraz to już luzik, zabrali i po ptokach. Ale zdziwienie było. I kłopot. I koszty ekstra

      • W generowaniu ekstra kosztów jak widać specjalizują się wszyscy. Bez znaczenia czy to Polska czy Kanada …

  • asiek

    ja tylko dodam, że jak nie zdasz praktycznego, a zdawałaś na Class 5, to nie znaczy że nie możesz w ogóle jeździć autem, możesz jeździć z osobą która to prawko posiada, tadam :D, a pan z tatuażem jest super gość 🙂

  • Anna K.

    Jedno pytanie: czy musialas zapodac im polskie prawo jazdy? Jesli zabieraja i niszcza, to najlepiej im powiedziedziec ze w ogole nie masz tego prawa jazdy. A poza tym, mozesz sobie wyrobic nowa kopie w Polsce 🙂
    Przy okazji, w Australii mi wyrobili prawo jazdy na podstawie mojego polskiego, nawet nie musialam miec miedzynarodowego, bo tu zwyczajnie maja wrozy na (prawie) wszystkie prawa jazdy. Ah ta Kanada..

    • Musiałam pokazać, bo bez tego musiałabym zdawać inny egzamin, mieć wyjeżdżone jazdy i takie tam inne. Tak jakbym zdawała od początku. A my to przecież w trzeciej klasie liceum robiliśmy, pamiętasz?

      • Anna K

        Ah, OK