pierwsze kanadyjskie mieszkanie_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Akcja odświeżanie bloga 2016 ciąg dalszy. Ten wpis został połączony z notką z 15.08.2014 r. Wtedy napisaliśmy na blogu, że udało się nam wynająć mieszkanie. Połączyliśmy te informacje z wpisem z 28.08.2014, o naszych pierwszych zakupionych rzeczach. Dodaliśmy do niego również zdjęcia naszej ulicy z września 2014. Trochę mało uporządkowane, ale jakie początki zawsze są nieco chaotyczne 🙂

Najpierw co mamy.

Staliśmy się posiadaczami, a dokładniej ja, roweru damskiego używanego, z osprzętem : kask, lampki, zapięcie, rękawiczki zimowe (sic!) za cenę 140$. Zostały nam jeszcze rower dla Krzysia oraz przyczepka i/lub fotelik dla Maćka. Przyczepka przydałaby nam się przed weekendem, bo się będziemy przeprowadzać do mieszkania docelowego, na następny rok.  Tym razem do zapakowania mamy 5 waliz, trzy walizki, dwa plecaki, i co pomniejsze torby, no i gitara

Nasz nowy adres to  288 East 8th Ave unit 316 Vancouver, V5T4S8

Jeszcze w temacie walizek wspominek – w Polsce przed odlotem kiedy zamawiałam taxi, powiedziałam, że będą jechać trzy wielkie walizy, dwie walizki, walizeczka, dwoje dorosłych i dwoje dzieci. Musiałam zamówić kombi za dopłatą oczywiście ( i oczywiście taksówkarz skomentował nasz bagaż odpowiednio), za to na lotnisku w V. taksówki wszelkiej wielkości kosztują dokładnie tyle samo i mają takie rampy, żeby móc załadować mega walizy bez większego wysiłku. Więc się da

Przeprowadzka z mieszkania tymczasowego, załatwionego przez firmę Kuby, w Downtown, to mieszkania przez nas wynajętego, w Uptown, a konkretnie w Mount Pleasant.

Nie muszę Wam pisać, że pakowanie 5 waliz, 2 walizek, walizeczki, plecaka, gitary, dwóch rowerów oraz krzesełka dziecięcego Urban, nie było zajęciem łatwym, zwłaszcza, że pogoda się popsuła (hehe, już widzę miny co niektórych, spokojnie, śnieg NIE pada). Oczywiście przyoszczędziliśmy na ciężarówce przeprowadzkowej, w końcu te wszystkie rzeczy  to nic, prawda? Dzieci się nimi objuczy najwyżej.

Żart. Ciężarówki wprawdzie nie mieliśmy, ale załadowaliśmy się elegancko do taksówki.  Rowery podprowadziliśmy pieszo.

Podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze. No więc, eeeeeee, pierwsze kanadyjskie mieszkanie słabe jakieś takie.

Już jesteśmy, w wielkim, pustym mieszkaniu. Co ciekawe, nie ma ono prawie wcale lamp górnych, więc musimy zakupić sobie nastrojowe światło stojące. Nie wiem, ale jakoś mnie to zdziwiło, że lamp nie ma.

Są za to czujniki dymy, łypiące czerwonym okiem sygnalizacyjnym. Te czujniki dymu to samo zło ! Nie zliczę, ile razy zawyły przeraźliwie, a tylko piekarnik był lekko uchylony. Mocno wrażliwe cholery z nich. Raz nas nawet przez nie wyciągnięto z domu, w środku nocy, cały blok ewakuowano, straż przyjechała i dopiero wtedy zamilkły. A niech je!

Co jeszcze mamy?

Mamy pralko-suszarkę (stareńką jednak i ledwie dychająca, mają wymienić), lodówkę , kuchenkę elektryczną (kiedyś zrobię jej zdjęcie – jest ogromna), zmywarkę, mikrofalówkę, dwudziestoletnie łóżko półpiętrowe dla Krzyśka i materac dmuchany dla Maćka. I kilka rzeczy kuchennych, np. obierak do warzyw. Albo zestaw noży do steków, w eleganckim pudełku, po poprzednim właścicielu.

Nabytki nasze – stół, trzy krzesła, taboret, taboreciki, łóżko z materacem rozmiar queen, sztućce Ikea, dwie szklanki Ikea, talerze Ikea, ręczniki Ikea.

[edit w 2016 r. ] Rzeczy nam niewiele więcej przybyło i  jakoś wciąż nie mamy śmiałości wbijać gwoździe w ściany. Chłopaki nie mają takich dylematów, tzn. gwoździami się nie interesują, ale podłoga nadaje się do wyścigów wyśmienicie, i nic to, że ryski będą.

Nie mamy żadnych rzeczy w wielkich rozmiarach, które przewieźlibyśmy z Polski. Nie wynajmowaliśmy kontenera na meble czy książki, wszystko albo zostało sprzedane, albo po prostu zostało. Wyszliśmy z założenia, że w Kanadzie kupimy, co będzie trzeba. I mieliśmy rację, wszystko jest. A że teraz trzeba nam mniej? To tylko dobrze !

ZATEM PROSZĘ SIĘ NIE MARTWIĆ, nie zginiemy

Zresztą zobaczcie jaka tęcza, to jest widok z dużego pokoju (normalnie widać góry). Byliśmy z Kubą bardzo ciekawi, co za instytucja się reklamuje It happens at night , bo wiecie trzeba wiedzieć czy nie ma czegoś niemoralnego pod bokiem, ale nie, to jest galeria. A tak wygląda pokój dzienny, umeblowany w stylu minimal.

 A poza tym w temacie poza mieszkaniowym. Czyli codzienność września 2014

Krzyś do szkoły nie chodzi (bo jest strajk), robimy lekcje według polskiego podręcznika, jutro idziemy na pierwsze zajęcia, gdzie zamierzam Krzysia zostawić na 1-2 godziny SAMEGO (będzie się działo)
rok szkolny się zaczął i żeby nie było, na gitarze też ćwiczymy.

I jeszcze kilka lekko chaotycznych zdjęć z naszej ulicy w klimacie (wcale nie) wrześniowym . Kto może, siedzi na dworze, bo pogoda cudna.

Vancouver September 2014 pierwsze kanadyjskie mieszkanie

Vancouver September 2014 pierwsze kanadyjskie mieszkanie

Piękna, bajeczna jesienna pogoda za oknem, no nie mogliśmy wprost usiedzieć w miejscu, cały weekend niebo bez jednej chmurki, więc znowu letnie ubrania w ruch i dalej na rowery zwiedzać V.

Na placach, ławkach, trawnikach, skwerkach, przy stolikach i na parapetach, wszędzie, DOSŁOWNIE WSZĘDZIE ludzie, którzy tak jak my, wzgardzili siedzeniem w domu i wyszli na dwór. Bardzo to jest fajne, tyle ludzi gromadzi się na trawnikach, rodzinnie lub wielorodzinnie lub kameralnie. W każdym miejscu ze skrawkiem zieleni Kanadyjczycy rozstawiają grilla, piknik, kocyk, książkę, grają w piłkę, frisbi, i co się jeszcze da robić na wesoło, na spokojnie, na bezpłatnie a przy tym relaksująco.

kto może siedzi na dworze September 2014

kto może siedzi na dworze September 2014


Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać.

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.