pierwsze zdjęcia z Vancouver_Kanada się nada_Blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Akcja odświeżanie bloga 2016. Połączyliśmy kilka pierwszych wpisów sierpniowych ze zdjęciami i informacjami o naszych początkach w Vancouver. Żeby się łatwiej czytało i oglądało 🙂

Dziś mija pięć dni, odkąd jesteśmy w Vancouver i padło pierwsze tęskne: szkoda, że tu nie ma babci…..

Wybaczcie mizerię informacyjną, cały czas się oswajamy z miastem, a co próbuję otworzyć komputer, to słyszę żądanie o bajkę.
Poza tym w naszym bloku jest basen, więc za dużo nie przesiadujemy w mieszkaniu, które jest nagrzane, jak akwarium Nemo; hę, no przyznać się, kto nam straszył, że w Kanadzie jest zimno? – w TEJ Kanadzie jest cieplej niż na Kanarach, przynajmniej teraz.

Priorytet na ten tydzień: zapisanie Krzysia do szkoły.

Ale ponieważ nauczyciele strajkują, najpewniej szkoła się nie zacznie z początkiem września. Kanadyjczycy już organizują dla dzieci strike camps, co śmiesznie brzmi, jakby to przetłumaczyć na polski. Chodzi oczywiście o obozy na czas strajku, ale z drugiej strony może nowych Wałęsów tam chowają (obozy dla strajkujących)? W każdym razie szkoły nie ma.

Krzyś został zarejestrowany w ośrodku District Registration and Placement Centre, mamy się zgłosić na test z angielskiego za tydzień. Strajkujący nauczyciele siedzą na leżakach przed ośrodkiem, więc rejestracji dokonują dyry i dyrdyry, wicedyry i inne szkolne oficjele, pełne dobrych chęci, ale nie zaznajomione z tematem. W efekcie spędziliśmy tam 2 h, a i tak musimy wrócić.

Szanse na rozpoczęcie roku szkolnego we wrześniu maleją z każdą chwilą, więc jutro ruszam w tour po szkołach językowych, żeby chociaż na angielski go zapisać. Na szczęście dostaliśmy pismo potwierdzające,że Krzyś jest w programie szkoły polskiej on line, więc zaczynamy edukację domową w zakresie klasy drugiej polskiej szkoły.

I wreszcie zdjęcia pokazujące pierwsze dni w Vancouver

To nasze spacery po Downtown (śródmieście) i zwiedzanie placów zabaw wśród budynków wysokich na 30 pięter .

Na zdjęciach pierwsze zetknięcie z oryginalną kuchnią kanadyjską czyli chłopaki jedzą fast fooda pod nazwą mini pizza combo za 6,99$ (dwa kawałki pizzy, supersłodka ice tee, frytki , lepsze niż w McDonalds i Ikea, oraz dwa czekoladowe cukierki). Krzysiek się już pyta, czy przytył 😉

I jeszcze siedzimy sobie przed tutejszym Centrum Kopernika. W betonowej dżungli miasta chłopaki dojrzeli biedronkę, którą należało asekurować po chodniku, żeby jej piesi nie zdeptali. Możecie sobie wyobrazić, że Krzysiek i Maćkowski dostarczyli tym wyczynem niezłej radochy obserwującym.

pierwsze dni w Vancouver Kanada się nada

pierwsze dni w Vancouver Kanada się nada

pierwsze dni w Vancouver Kanada się nada

To tyle z pierwszych dni w Vancouver, pozdrawiamy, bez odbioru 🙂


Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać.

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Pingback: Słońce było. Jednodniowa wycieczka do Victorii, stolicy B.C. - Kanada się nada()

  • Super zdjęcie :). Szkoda, że dopiero dzisiaj się dowiedziałem, że prowadzicie bloga :).

  • Anonimowy

    Ależ macie wielkomiejsko! A tylko 600 tys. mieszkańców, po co oni się upychają w tych wieżowcach? Ale wrażenie robią, nie powiem.Ola

  • Anonimowy

    No ładnie tam macie, ładnie 🙂 Maciuś jeszcze nieufnie spogląda na te duże zwierzaki ale widać, że z zainteresowaniem ;)A Krzysiowi może rzeczywiście nie zaszkodziłoby trochę przytyć na kanadyjskiej kuchni ;)A.