po trzech miesiącach_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Znacie tę książkę Manueli Gretkowskiej o jej paryskim życiu? Stamtąd ściągnęłam frazę otwierającą tytuł. Bo ładna jest. I pasuje do : nasz obecny status w Kanadzie

Jak to wygląda od strony papierkowej?

Kuba ma kontrakt na rok i pozwolenie na pracę na 3 lata, ja jestem na statusie open work permit (otwarte pozwolenie na pracę), dzieci mają study permit (pozwolenie na naukę). Apetyt rośnie w miarę jedzenia i mimo, że sytuacja jest dobra jak na początki w nowym kraju, to ja bym chciała już, zaraz, natychmiast starać się o status rezydenta.

Odpowiedzi na pytanie, czy Kanada mnie chce najlepiej szukać na tej stronie.

Każda sytuacja jest inna, i już tylko się uśmiecham, kiedy słyszę od Polaków tutaj, że znajomy znajomych powiedział, że dostał status rezydenta od ręki, a inny, że się super długo czeka i że w ogóle to niemożliwe. Nie słuchać innych, nie szukać pomocy podejrzanych biur oferujących pomoc w legalizacji pobytu, tylko zrobić porządny research na ww stronie.   Zwłaszcza teraz, kiedy od nowego roku ma wejść nowy program imigracyjny, a przepisy już istniejących szybko się zmieniają…

Zrobiłam ankietę, kilka odpowiedzi, o pracę o wiek, o rodzinę w Kanadzie, o intencje itd, itp.

I na końcu pojawiła się informacja, że niestety nie jesteśmy uprawnieni do starania się o status rezydenta.

Nasz obecny status w Kanadzie: bulaaa, i weź zapomnij

Dwie główne przeszkody: jesteśmy za krótko (odpada program Canadian Experience Class) oraz Kuba ma pracę kontraktową z wskazaną datą zakończenia na lipiec 2015 (zatem nie może ubiegać się o nominację prowincji BCPNP ani wykorzystać ścieżkę programu Federal Skilled Workers).

więc tak…… trzeba czekać……… ehhhhhhh


 

A nasze emocje?

22 listopada minęły trzy miesiące, od kiedy chłopaki i ja wylądowaliśmy na lotnisku w Vancouver.

Oczywiście muszę napisać, że czas minął, jak z bicza trzasnął, chociaż wciąż jeszcze nie czujemy się w pełni swobodnie, jak w domu.

Ale czujemy się szczęśliwi, miasto otwiera się przed nami i jest dobrze, mimo że wszyscy, WSZYSCY mówią nam, ze pogoda jest do bani, albo za chwilę będzie.

Jest takie uczucie, które pojawia się i znika, a które jest nieodłączną składową każdej zmiany. To rozczarowanie.

Kanada nie jest rajem na ziemi. Żaden kraj nie jest. Najlepiej przyzwyczaić się do tej myśli, zanim się podejmie decyzje o wyjeździe i wyda (za) dużo na bilet. Właśnie po to, żeby rozczarowanie było mniejsze. Bo potem, na miejscu, kiedy jest się jeszcze samotnym wśród tłumów, okazuje się, że nawet drobne niedoskonałości mogą odebrać radość ze zmiany i zepsuć humory na długo.

Krótka lista hitów i kitów.

HIT: wszyscy są pozytywni, nawet jeśli to sztuczne, nawet jeśli uśmiechy są przyklejone, mnie to uspokaja i pociesza, jak widzę jakieś 99% ludzi zadowolonych, przynajmniej na twarzy.

KIT: no ale może to zadowolenie ma swoją, wcale nie naturalną, przyczynę? Sporo ludzi pali marihuanę, widać ich ze skrętem w dłoni. Zapach wszechobecny także w pobliżu szkół, niestety.

HIT: chociaż z trzeciej strony, nie od dzisiaj wiadomo, ze endorfiny płyną ze sportu, zatem to może fitnessmania odpowiada za zadowolenie napotkanych lokalesów?

KIT: no ale jak już ćwiczą, to chyba nie powinni pozostawiać swoich ubrań, gdzie popadnie? Jak odpowiedzieć Krzyśkowi dlaczego, skąd i po co, na liniach wysokiego napięcia wiszą adidasy? Kto je tam (po)rzucił? Zabijcie mnie, nie wykoncypię.

HIT: Kuby praca, zawód potrzebny od zaraz

KIT: moje bliżej niesprecyzowane wykształcenie powoduje, że z pracą dla będzie ciężko.

I w zasadzie tyle. Zobaczymy, co dalej.


Podobało się? Kliknij  ikonki i podziel się z innymi ! Wtedy wiemy co lubisz czytać !

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.