na rowerze wiosna 2015_Kanada się nada_Blog o polskiej rodziniew Vancouver i emigracji do Kanady

Holandia ma tulipany, a Vancouver ma kwitnące wiśnie. Tak, dobrze czytacie, Vancouver aka mała Japonia 😉

Kanada to nie tylko kraj klonowego liścia, okazuje się. Co roku, na wiosnę, na wielu ulicach i pomniejszych uliczkach zakwitają na różowo drzewa wiśni. Mniejsze, większe, pochyłe i rozłożyste. Na Instagramie szał kwiatów. [czekam tylko, aż ktoś ustawi hashtag na #robięzdjęcieludziomrobiącymzdjęciekwitnącymwiśniom ;)]

Ok, ładnie, ale skąd one się tutaj wzięły? Kwitnące wiśnie w Vancouver to od zawsze tak?

Też byłam ciekawa, zwłaszcza jak już przestałam się na nie gapić z otwartymi ustami [na rowerze nie polecam, bo muchy wpadają]. Skąd te drzewka tutaj? Poszperałam i oto jest proszę państwa :

Vancouver cherry blossom festival 

czyli taki czas w marcu i kwietniu, kiedy się o kwitnących wiśniach opowiada, dostojnie pomiędzy nimi przechadza (tree talks and walks), jeździ pomiędzy nimi na rowerze, spotyka z sąsiadami i przyjaciółmi i w ogóle co się da. Idea jest taka, żeby uświadomić mieszkańcom miasta, że drzewka wiśniowe to takie samo dziedzictwo jak zabytkowe domy, że trzeba je chronić i dbać o to, żeby miały swoje stałe miejsce na turystycznej mapie Vancouver.

Historycznie, jednym słowem, je potraktować. Pierwsze drzewka pojawiły się w Vancouver w latach trzydziestych, podarowane, oczywiście, przez zaprzyjaźnione japońskie miasta. Od tamtego czasu, na przestrzeni lat, to dosadzano, to znów usuwano drzewka, żeby mieszkańcom się ładnie i wygodnie żyło (klik po więcej historii). Obecnie jest ich 130,000 ! Sporo. I dobrze 🙂

Ładnie wyglądają na zdjęciach. Te poniżej są z 2015 i 2016, z naszych rowerowych wycieczek i spacerów po okolicy.

wiosenne rowelove April 2015

wiosenne rowelove April 2015

kwitnące wiśnie Vancouver cherry blossom 2016 Kanada się nada

Vancouver cherry blossom 2016 Kanada się nada

Vancouver cherry blossom 2016 Kanada się nada

do miłego !

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.