emigracyjny_system_wsparcia_Kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Polski mi nie brak, brak mi Polek !

A konkretnie TYCH Polek, WAS, mam, babć, cioć, kuzynek, sióstr, szwagierek, przyjaciółek, koleżanek, znajomych, sąsiadek,

Wszystkie tworzycie dla mnie krąg kobiet o ogromnej sile.

Nie zdawałam sobie sprawy, jaka to siła, jaka to moc, dopóki nie znalazłam się ponad 8 000 km od Was.
Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mi jej tutaj brakuje, zwłaszcza wczesnym wieczorem kiedy jestem w totalnej mniejszości, otoczona z wszystkich stron testosteronem.

więc dziękuję, że piszecie i skypicie….

Kobiecy krąg, to coś, za czym tęsknię i próbuję go sobie tutaj powolutku zbudować. Żeby jednak nie ograniczać się, szukamy ludzi koedukacyjnie

Mam tutaj koleżankę, Harprit, urodzoną w Kanadzie, rodzice wyemigrowali z Indii.

Namówiła mnie na sushi i tak sobie rozmawiamy, to znaczy ona opowiada jak się mieszkało w Japonii (uczyła tam biznesmenów angielskiego), a ja opowiadam jak mi się mieszka w Kanadzie, w odróżnieniu od mieszkania w Polsce.

Staram się nie brzmieć jakoś smutnawo, dołująco, czy co, no ale tęsknotę słychać w moich słowach.

Harprit powiedziała wtedy:

no tak, pewnie ci brakuje supporting system (systemu wsparcia).

I oczywiście miała rację!

Pierwszy raz w życiu, a trochę już żyję, zdałam sobie sprawę, że warto mieć taki system wsparcia.

Aktywnie go budować, od pierwszego dnia w nowym miejscu.

Nie czekać z założonymi rękami, bo może się uda, ktoś zauważy. Mam podpowiedź: nie zauważy.

# nasz początkowy, pierwszoroczny system wsparcia nie ograniczał się tylko do pań.

A nawet zupełnie odwrotnie, system ujawnił się w męskiej postaci naszego sąsiada Seana, ojca kolegi Krzyśka ze szkoły, Keana.

Cała rodzina ich okazała nam wiele życzliwości, była bardzo pomocna i otwarta. Dzieciaki okoliczne wpraszały się bezpardonowo do nich, a i mnie Tanya wspomogła nieraz dobrym słowem.

Podczas ferii wiosennych Krzyś przez pierwszy tydzień chodził na zajęcia razem z Keanem. Pierwszy dzień zajęć wypadał w poniedziałek, a wieczorem w niedzielę dostałam smsa od Seana, że ma wolne miejsce w samochodzie, czy Krzyśka też przywieźć.

Napisał mi też, że potem fead him and take them to jujitsu class (da Krzyśkowi jeść i zabierze na zajęcia dodatkowe jujitsu). P

ewnie, ucieszyłam się bardzo, nie trzeba się tłuc autobusem. Jak Krzyśka odbierałam od nich, to Sean mnie przeprasza, że codziennie nie może go przywozić, bo już innego chłopca wozi ze swoimi dziećmi, ale jakby co, to da mi znać.

Miłe, c’nie?

Drugi tydzień ferii Krzysiek był już w innym miejscu niż Keane (w tym wcześniejszym niestety nie mieli miejsc), więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy Sean do mnie zadzwonił i powiedział, że Krzysia odbierze we środę, żebym mu tylko adres dała.

No szok, specjalnie załadował swoje dzieciaki do auta i pojechał naszego synka odebrać. I następnego dnia tak samo.

Wzruszyłam się tą ogromną bezinteresownością, tym wysiłkiem przecież dodatkowym i kosztami (spróbuj samochód zaparkować w śródmieściu), poświęceniem dla nas, osób jakby nie było obcych, po to, żeby najzwyczajniej w świecie pomóc.

Niestety sąsiedzi wyprowadzili się po niecałym roku znajomości i teraz Krzysiek nie ma już kolegi, którego uczy W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie…

Wesprzeć. System wsparcia budować, rozwijać, podtrzymywać.

#żeby poznać ludzi na miejscu, trzeba czasu. Nie da się inaczej, nie ma bata. Ale jednocześnie można prowadzić szeroko zakrojoną akcję poznawania ludzi online.

W moim przypadku jest to czytanie blogów (uwielbiam) i poznawanie ludzi online. Widzę ich i trochę znam, bo czytam, jak piszą.

I tak, wiem, że czasami jest to kreacja na potrzeby czytaczy, ale jednak wciąż sporo autentyczności, która mnie ciekawi i przyciąga.

Kiedy uzupełniam ten post, jest lato 2016. Jestem już po wielu rozmowach, odwiedzinach, telefonicznych pogaduszkach z moimi ludźmi w Polsce. Wciąż czuję niedosyt i wciąż samej sobie przypominam napisz do tej i do tamtej, niech wie, że ja pamiętam, że chcę tę relację podtrzymać.

→ więcej o tym, jak dbać o swoich ludzi będąc na emigracji pisałam w poście o lekcji przyjaźni z Ani z Zielonego Wzgórza.

A jeśli mieszkasz w Vancouver i chcesz poznać inne Polki, koniecznie zapisz się na listę Polskie Babskie Spotkania


Przeczytaj jeszcze:

[symple_posts_grid unique_id=”” post_type=”post” taxonomy=”” term_slug=”inside” count=”4″ columns=”4″ pagination=”false” order=”DESC” orderby=”date” thumbnail_link=”post” img_crop=”false” img_height=”150″ img_width=”150″ title=”false” excerpt=”false” excerpt_length=”30″ read_more=”false”]

 


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Obserwuj nas na Facebooku i Instagramie. Albo zapisz się na List podlany syropem klonowym.

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.

  • Anonimowy

    Aga, bosko, że jesteś 🙂 Twój i Uli komentarz, to tylko jeszcze jeden dowód więcej na siłę i moc kobiecego kręgu :). Pozdrawiam Kasia

  • Anonimowy

    Cześć :)No pewnie że Ula Cię znalazła-z przyjemnością jej podpowiedziałam 🙂 I w ogóle jak tylko jesteśmy u Mikołajów albo u Stasków to pytają co u Was, jak sie Wam wiedzie, jak dzieci.Zgadzam się z Ulą-to że piszesz i że tyle piszesz i że tak (fajnie) piszesz to był genialny pomysł. Ja czytam z zapartym tchem i kibicuję Krzysiowi w szkole (tak w ogóle to bardzo dzielny młody mężczyzna z niego ;)- mimo przejściowych trudności nie poddaje się a w dodatku zaczyna sobie dobrze dawać radę). Kibicujemy również Maciusiowi, żeby ogarnął ten obcy dla niego świat no i Wam żebyście to wszystko trzymali w pionie :)Ściskam Was mocno!Agnieszka

  • Anonimowy

    Ula, super , że nas znalazłaś, czytaj i pisz, dziękuję ślicznie i pozdrawiamy, Kasia

  • Anonimowy

    http://radiobajka.pl/japonia-wisnia-pachnaca/a tu możesz posłuchać głosów rodziny męża – Emilki i Janka :)Ula

  • Anonimowy

    Cześć, Kochani!To mój pierwszy wpis, bo do tej pory po prostu czytałam wszystko ciurkiem (zaczęłam z opóźnieniem, bo zapomniałam adresu www) a poza tym myślałam, że trzeba założyć jakieś konto, żeby komentować…Kasiu, chcę Ci powiedzieć, że nadajesz się na blogerkę – fajnie piszesz! 😀 I fajnie, ŻE piszesz – dzięki temu jesteście obecni choć wirtualnie w naszym życiu i na odwrót ;)Ściskam serdecznie Ciebie i Twoich facetów!Ula