wywiadówka w Kanadzie_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Kanadyjska wywiadówka – kto to lubi, co?

Nie znam żadnego rodzica, który by lubił wywiadówki. Polskie wywiadówki dodam gwoli uściślenia. Mimo szczytnej i potrzebnej misji, okazji, żeby porozmawiać o swoim dziecku przedszkolno-szkolnym z nauczycielami, jakoś tak te wywiadówki nie za bardzo podchodziły. Strata czasu znaczy się.

Bo jak porozmawiać na spokojnie o dziecku i jego celach, wynikach, siedząc przez 40 minut z innymi nieszczęsnymi rodzicami na mini krzesełkach w przegrzanej klasie, popołudniową porą, kiedy na złamanie karku pędziłaś z pracy, żeby zdążyć na określoną godzinę, żeby nie podpaść.

No nie da się. Więc nie, za wywiadówki dziękuję.

W Vancouver rolę szkolnej wywiadówki spełniają konferencje (conferences).

Do tej pory mieliśmy do czynienia z dwoma rodzajami: student-led conference (rozmowa, w której dziecko ma głos wiodący), oraz parent-teacher-conference (taka bardziej podobna do polskiej wywiadówki, model odchodzący powoli do lamusa).

Przede wszystkim różnica jest taka, że dla mnie kanadyjska wywiadówka, zwłaszcza ta student-led, to jest ZAPROSZENIE do rozmowy, a nie NAKAZ rozmowy o moim dziecku.

Dyrektor przysyła mi odpowiednio wcześniej informację, że będzie konferencja, że będzie trwała przez dwa dni. Nauczyciel dziecka umawia się ze mną na określoną godzinę, a nie nakazuje mi z góry, żeby być wtedy i wtedy, a jak nie, to po łapkach.

Na wywiadówce jest obecne dziecko, ba, ono się do tej wywiadówki przygotowuje!

W końcu będzie ją prowadzić i w końcu to o dziecko w tym wszystkim chodzi. Nic o nas bez nas! Jest jeszcze jeden praktyczny aspekt uczestniczenia dzieci w wywiadówce – część rodziców nie mówi po angielsku, więc dziecko służy za tłumacza. Od razu nauczyciel ma więcej mobilizacji, żeby odpowiednio dobierać słowa rozmawiając z rodzicem, a nie tylko ochrzan, że syn nie robi zadania na czas, a w ogóle to córka ciągle gada na lekcji i przeszkadza. Się nauczyciel wysili, coś miłego powie, bez negatywów, to dziecko z chęcią przetłumaczy swojej mamie 😀

Ostatnia wywiadówka Krzyśka – dzień przed, po południu, mówi mi, że w szkole przygotował sobie odpowiedź na trzy pytania: w czym jest mocny? nad czym musi popracować? i czy przestrzega reguł w klasie. Krzysia odpowiedzi to kolejno: math &  Lego building (matema i budowanie z Lego), wriding (pisownia oryginalna, chodziło oczywiście o writing – pisanie, czyli, że nad pisaniem musi popracować; hehehe), a co do reguł, to wybrał odpowiedź, że postępuje według nich czasami (sometimes).

Później, na wywiadówce, siedzimy sobie we trójkę nad tą kartką, a Krzysiek nam opowiada, dlaczego takie odpowiedzi wybrał. Rozmawiam sobie z nauczycielką i owszem ma zastrzeżenia, nie jest tak, że super lukier tylko, ale patrz punkt wyżej, jej język, jej słowa są odpowiednio dobrane tak, żeby Krzysiek nie czuł się źle. Skoro K. nie do końca radzi sobie z wypowiedzią na forum klasy dłuższą niż zdanie, wymyślamy z nauczycielką, co możemy zrobić. Że np. my, czyli rodzice, będziemy z nim w niedzielę wieczorem ćwiczyć trzy zdania, które może powiedzieć przed wszystkimi w poniedziałek rano, trzy zdania o tym, co robił w weekend. Żeby go zachęcić do publicznego mówienia.

Cała rozmowa trwała 10 minut. Dobra nasza. Krzysiek zadowolony z wywiadówki, ja jako rodzic zachęcona, zmotywowana. Nauczyciel jako równy partner w rozmowie dla mnie i dla syna, szacunek pełen. Potem Krzysiek pokazywał mi jeszcze klasę, książki, zeszyty, można było porozmawiać z innymi rodzicami.

Tyle. Tak to wyglądało. Niezobowiązująco, bez zadęcia, bez przymusu. Na poważnie, a bez sztucznego kreowania podziału ja-nauczyciel WIEM, a ty-rodzicu SŁUCHAJ.

Więc takie wywiadówki lubię. I Krzysiek też lubi 🙂

pozdrawiamy Was serdecznie!

ps. Inne wpisy o szkolnej rzeczywistości w Kanadzie znajdziecie m.in TU i TU. Do miłego poczytania!


Podobało się? Podziel się z innymi, a ktoś ci za to podziękuje! Czegoś nie wiesz? Pytaj w komenatarzu 🙂


Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Kasia

    Kurcze, dokładnie taką właśnie formę stosowałam w zeszłym roku z moimi pierwszakami! Widzę, że mam podobne pomysły do kanadyjskich pedagogów 🙂

  • Przebrnęłam przez oba typy wywiadówek w kilku krajach i tylko po wywiadówce w Pl cierpię na skręt kiszek: WŁAŚNIE PRZEZ TE KRZESEŁKA:) Zdecydowanie podoba mi się to skaracanie dystansu na wielu wymiarach. Dziecko ma szanować nauczyciela, on ma być jego autorutetem, ale dlaczego ja mam się płaszczyć i służalczo podlizywać ?? O ile chętniej uczestniczy się w social life szkoły z perpsektywy rodzica-partnera.

    • Te krzesełka to mi się po nocach śniły 😉 Dziękuję Maria, że wpadłaś na bloga i miłego piątku (u mnie jeszcze czwartkowy wieczór się przeciąga przed pójściem spać)