6 ciekawostek o autobusach_Kanada się nada_blog o emigracji do Kanady i polskiej rodzinie w Vancouver

Od paru dni jeździmy całą rodziną autobusami, trolejbusami i kolejko-metrem po Vancouver i nawet do Burnaby (druga strefa biletowa).

Ferie wiosenne w szkołach wymusiły taką oto aktywność naszą. Krzysiek uczestniczy w zajęciach pozaszkolnych w placówce YMCA (około 140 $ za cały tydzień od 9 do 17), zajęcia niestety są w sporej odległości od naszego domu, trzeba się przejechać do śródmieścia.

A dodatkowo obecnie w Vancouver trwa kampania zachęcająca mieszkańców do głosowania za zwiększeniem wydatków na transport miejski, niestety kosztem podniesienia podatków, co jak możecie zgadnąć, wielkiej radości wśród ludzi nie budzi. Temat na czasie zatem 🙂

Obserwowanie życia komjutersów to zajęcie fascynujące. 6 takich przemyśleń sobie spisałam:

  1. Wszyscy mają jakieś kubki, termosiki, czy wręcz kanistry z piciem, przysięgam widziałam panią ze słoikiem wody, w której pływał zielony ogórek pokrojony w plasterki, ot taka popitka ku zdrowotności.
  2. Trzeba mieć nie lada cierpliwość, żeby jeździć autobusami regularnymi, ledwo ruszy, już się zatrzymuje na następnym przystanku, ja rozumiem, że się nie chce nikomu za daleko chodzić, no ale żeby z przystanku było widać następny, to już chyba lekka przesada. Najlepiej jeździć ekspresowymi liniami.
  3. Do autobusu wsiada się przednim wejściem, uiszcza opłatę u kierowcy/kasuje bilet/pokazuje bilet/ uśmiecha się i mówi hałdujudu, po czym przesuwa się na tył autobusu (nie kierowcy). Jak się chce wysiąść, trzeba szarpnąć linkę biegnącą wzdłuż okien, wysiąść tylnym wyjściem, a wysiadając wypada podziękować i życzyć miłego dnia kierowcy (w końcu nas wpuścił, przewiózł i wypuścił). Na przystanku się czeka w kolejce, czasami wiją się owe w długich zawijasach (zwłaszcza na przystanku ekspresówki 99, przy stacji Commercial – Broadway), ale nie bój nic, są wymalowane pasy na chodniku, nie zginiesz w kolejce, która z składa się z przedkolejki, śródkolejki i tyłkolejki.
  4. Pojazd magiczny – SKYTRAIN, budzące bezustanną fascynację Maćka. Metro-kolejka, która jeździ sama, bez konduktora, bez maszynisty, ale miejsce dla konduktora i maszynisty posiada (czyli pojedyncze siedzenie tuż przy panoramicznej szybie przedniej). Jak się słusznie domyślacie miejsce to jest przedmiotem dzikiego pożądania i  chłopaki zawsze się o nie kłócą, no ale jest fajne, więc i ja czasami się przyłączam do wyścigu o nie.
  5. Koszt biletów zobacz na tej stronce, miesięczny od 99 do 150 $, pojedyncze w bloczkach (bilet jest ważny przez 90 minut) 2.10$ dla dorosłego, coś ponad 1.70$ dla Krzyśka.
  6. Moda moi drodzy, moda autobusowa, za bardzo się nie różni od mody ulicznej, ma być wygodnie. Jest jedna różnica – w autobusie da się wykonać makijaż, maznąć kreskę na zaspanym oku (ale tylko w pospiesznych, te regularne zbyt często się zatrzymują i można się nieźle dziabnąć w oko)

i jeszcze nie mogłam się powstrzymać i linka podsyłam ….. choć autobusy w Vancity są niebieskie 🙂

Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać.

PODZIEL SIĘ
Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Zamostowianie

    Troszeczkę podobieństw /walka o siedzenie/ ale więcej inności /zdyscyplinowane kolejki/.

    • Kasia Jeziorska

      Walki o siedzenie raczej nie ma, ale też nie ma już w ogóle takiego podejścia, ze mężczyzna ustępuje kobiecie,młodszy starszym, itp. Jak się nie siedzi na miejscu uprzywilejowanym, to rzadko ktoś się zerwie ustępując. Nawet mnie z dwójką małych dzieci, w tym jedno na ręku. Jak poproszę, zawsze ustępują. Nie ma narzekania, że trzeba czekać, żeby ktoś mniej sprawny mógł wsiąść.