jesienne-plaze_miniaturka_blog-o-polskiej-rodzinie-w-vancouver-i-emigracji-do-kanady

Pogoda jaka jest, każdy widzi (a jak nie widzi, to nie potrzeba dużej wyobraźni, żeby zobaczyć. Tę pogodę. Tymi oczami wyobraźni.)

Bunt nieuzasadniony i całkiem głupi rozsadza mnie od środka. Że tak pada, bez sensu, cały dzień. Skutecznie przeszkadzając i zniechęcając. Jesienne wieczory, mokre i ciemne snują się po kątach.

W takich okolicznościach przyrody Krzyś ma napisać opowiadanie na zaliczenie: Opowiedz o swojej wycieczce do lasu i do parku. Kiedyś już pisał o zimowym dniu, więc można by pomyśleć, ot co, bułka z masłem. Ale nie, w IV klasie ma napisać najpierw plan ramowy opowiadania [hę?], a potem samo opowiadanie.

Nie powiem, żeby był tym zachwycony. „Mama, ale co ja mam później napisać?”

Maciek (lat 4 i trochę), żeby nie było, też pisze opowiadanie. Tak, tak, czytam już czwartą jego wersję. Dobrze, że styl Maćka pozostawia dużo miejsca do interpretacji 😉 „Mamo, to list do Vasti” [nauczycielka z preschool]

Dobrze, czyli tło sytuacyjne już znacie. To teraz, po co te zdjęcia. Słoneczne. Z plaży.

jesienne-plaze_miniaturka_blog-o-polskiej-rodzinie-w-vancouver-i-emigracji-do-kanady

Przyszło nam wspólnymi siłami do głowy, że łatwiej Krzyś napisze opowiadanie, kiedy zdjęcia przypomną jakąś ciekawą, ostatnią wycieczkę. Bo trzeba trochę pamięci pomóc, za długo już ten deszcz nas izolował od wyjść, czy nawet zwykłych spacerów.

Temat wprawdzie dotyczy parku, ale my zaczęliśmy zdjęcia plaż oglądać. Naszych wrześniowych spacerów po tych plażach, nieco dalej na południe od Vancouver, Cenntenial Beach i Crescent Beach.

Pojechaliśmy, żeby zobaczyć, czy te plaże różnią się od tych w Vancouver. Odpowiedź: nie różnią się. Tak bardzo w każdym razie.

Ale każda jest na swój sposób wyjątkowa. Zdjęcia Wam pokażemy na dowód, dobrze?

Centennial Beach to plaża przy ciekawie brzmiącej miejscowości Tsawwassen. O dziwo, choć położona dość daleko od Vancouver, można się do niej dostać komunikacją miejską (kawałek trzeba dojść).

Na zdjęciach nie zobaczycie, że na plaży jest świetny plac zabaw, który zajął naszych chłopaków na dobre dwie godziny. W sezonie otwarta jest kawiarnia z fast foodem, czyli awaryjne frytki można kupić.

Plaża jest szeroka, długa i robi takie potężne wrażenie. Zwłaszcza jeśli jest pogoda i jest widok. Na daleki Vancouver i góry za nim. Widok, który tak lubimy oglądać z naszej ulubionej Jericho Beach, tutaj podniesiony do drugiej, albo nawet trzeciej potęgi.

Niestety zdjęcie mamy jedno. Bez widoku. Wybaczcie. Ale poniżej będzie więcej !

Centennial Beach_wrzsień 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

A tu już zdjęcia z plaży w White Rock. Białej skały nie znaleźliśmy. Ale po prawdzie, wcale za mocno nie szukaliśmy. Najfajniejsze jest molo [no chyba, że to nie molo, tylko pomost]. I widok w oddali też.

2

Crescent Beach_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady_3

White Rock Beach_wrzesien 2016_Kanada się nada blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

White Rock Beach_wrzesien 2016_Kanada się nada blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Crescent Beach_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady_4

Crescent Beach_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady_1

No dobrze, dość dobrego, zdjęcia pooglądane, wracamy do lekcji.

Wy też tęsknicie do lata?

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.