Ten post najpierw ukazał się na portalu Klub Polek na Obczyźnie.

Jakie jesteś Vancouver? Nasze-nie-nasze?

Zachęcamy do obejrzenia tego filmiku, tak na dobry początek. W filmie w zabawny sposób pokazani są mieszkańcy Vancouver. A kto, jak nie mieszkańcy, najlepiej odpowie na pytanie, czym jest miasto i czy Vancouver jest wspaniałe.

Poniżej, w wyliczance,  znajdziecie sporo punktów opisanych na podstawie tego filmu. So true!

Nie jest to typowa lista plusów i minusów, chociaż na dole trochę będzie o tym, czy mieszkańcy Vancouver są nieszczęśliwi. A warszawiacy są?

To zaczynamy wyliczankę

W Vancouver mieszkańcy narzekają na pogodę.

Jak deszcz, to źle, jak słońce, to za gorąco. Miasto z racji położenia nad Pacyfikiem, z górami za plecami, ma dość łagodny klimat jak na kanadyjskie standardy. Stąd często pada.

I dlatego Vancouverczycy  mogą poszczycić się sporą kolekcją parasoli, a na tutejszym uniwersytecie pojawił się biznes w postaci wypożyczalni parasoli poprzez aplikację na smartfonie. Nie ma co, bez parasola ani rusz w mieście, które z powodu deszczu otrzymało ksywkę Raincouver.

Jak pada, to pada, stąd dzieci z Vancouver mają niewielkie szanse na White Christmas.

Ale nie ma co płakać, śniegu można szukać na któreś z okolicznych gór: Grouse Mountain, Seymour Mountain czy Cypress Mountain.

Funkcjonują tam przyjemne kurorty narciarskie, gdzie każdy może poznać uroki szusowania.

A do miejscowości Whistler, mekki snowboardzistów, gdzie odbyła się olimpiada w 2010, jedzie się niecałe dwie godziny, w bonusie otrzymując przepiękną widokowo drogę Sea to Sky.

Olimpiada 2010

To jest takie wydarzenie, które na stałe wpisało się w historię miasta. Najlepszy czas ever dla wielu Vancouverczyków. Dowodem niech będzie nieustająca miłość do tamtych chwil, czule pielęgnowane wspomnienia, obecność olimpijskich gadżetów w ofercie sklepów i oblężenie Wioski Olimpijskiej w Whistler. Trudno się dziwić – Kanadyjczycy zdobyli wtedy 14 złotych medali, co sprawia, że są rekordzistami w tej kategorii.

Oprócz tematu Olimpiady emocje sięgają zenitu, kiedy Vancouverczycy rozmawiają o hokeju.

Logo drużyny Vancouver Canucks jest obecne wszędzie, od przedmiotów użytku codziennego, po deklaracje na autobusach w dniu meczu: Go Canucks, go! Każdy mieszkaniec ma swoich ulubionych zawodników, a kiedy w Rogers Arena odbywają się mecze, to korki wieczorową porą gwarantowane!

O korkach i jakości jazdy w mieście też można sporo powiedzieć.

Korki skutecznie utrudniają funkcjonowanie w wąskim Downtown. Stąd plany Urzędu Miasta i zachęta burmistrza, żeby przesiadać się na rower.

Miasto oferuje dobrze rozwiniętą siatkę ścieżek rowerowych, które pozwolą przebić się przez Śródmieście, świetne trasy nadmorskie oraz możliwość przewożenia rowerów w autobusach i metrze. Zatem zamiast kisić się w samochodach,

Vancouverczycy przemieszczają się rowerami, jakże zdrowym środkiem transportu.

A zdrowie, zdrowe rzeczy, to jest to, co tutejsi mieszkańcu lubią najbardziej.

W Vancouver każdy biega, chodzi na siłownie, jeździ na rowerze, nartach, pływa po Pacyfiku kajakiem czy paddle board (rodzaj łódki z wiosłem, na której się stoi) czy praktykuje jogę w którymś z licznych parków.

Mieszkańcy dzielą się przepisami na sałatkę z jarmużem czy polecają sobie rodzaje wody kokosowej, rzucając hasłami: shop organic i shop local.

Dobrze jest być w Vancouver hipsterem, w któreś z rozlicznych kafejek, pochylonym nad laptopem z jabłuszkiem.

Miasto jest mekką dla młodych ciałem i duchem, otwartym na wszelkie pomysły i inicjatywy.

A jeśli jeszcze do tego jesteś specjalistą w IT, Vancouver jest miastem idealnym.

Przygarnie cię któryś ze start up’ów technologicznych, wyrastających tutaj jak grzyby po deszczu, czy odział firmy z Doliny Krzemowej, przeniesiony do Vancouver ze względu na tańsze podatki i tę samą strefę czasową.

Pracę da się znaleźć.

Ale tanie mieszkanie już niekoniecznie.

Na wiosnę echem w całej Kanadzie odbiła się akcja mieszkanki Vancouver #DontHave1Million, nagłaśniająca problem młodych ludzi , których nie stać na mieszkania, bo ceny tychże sięgają kosmicznego pułapu.

Rynek nieruchomości skutecznie zniechęca do pozostania w Vancouver, stąd wielu młodych przenosi się do miejscowości ościennych: BurnabySurreyRichmond. Zresztą nie tylko młodych.

Jak pokazują badania urzędu statystycznego StatCan, Vancity niestety najmniej szczęśliwym miastem w Kanadzie.

Jak to, zjawiskowe położenie, pomiędzy górami a oceanem, ulice z kwitnącymi wiśniami, jak to możliwe, że tak urokliwe okoliczności przyrody nie wzbudzają zachwytu i poziom szczęścia nie oscyluje gdzieś w granicach kosmosu?

→ Mieszkańcy Vancouver są nieszczęśliwi, bo nie ma szansy na kupno mieszkania w Vancouver.

Większość milleniasów (czyli około 30stki) albo wynajmuje, albo mieszka w miejscowościach ościennych, no ale znowu w takim Surrey, to strach się bać mieszkać, bo tam od marca trwa wojna  hindusko-somalijsko-kanadyjskich gangów narkotykowych i już 12 osób straciło życie w strzelaninach.

Nie stać cię na mieszkanie, a na dodatek cały czas pada, więc jak, jak panie premierze Harperze, żyć i być szczęśliwym?

Odkąd jesteśmy tutaj, deszczu nie było wcale więcej niż w Polsce. [edit z 2016-2017 – padało przez 5 miesięcy, średnio 28 dni w miesiącu. Taaaaa]

Zatem mimo, że mieszkamy w najmniej szczęśliwym mieście Kanady, to mamy szczęście, że nie padało tej jesieni-zimy-wiosny tak jak padać powinno.

Badania pokazały, że najszczęśliwsi Kanadyjczycy mieszkają w Quebecu, w miastach poniżej 250 tys. mieszkańców. 

Oczywiście oficjele na wieść o raporcie nie mogli się powstrzymać od podsumowania, że nawet jeśli mieszkańcy są nieszczęśliwi, to i tak szczęśliwsi od statystycznego obywatela innego kraju niż Kanada. Prawda to?

Vancouver a Warszawa

Jeszcze jedno ciekawe info  z kwietnia 2015:

Warszawa w pierwszej piętnastce najlepszych miast do życia dla 30latków. A Vancouver za nią ! Na 17. miejscu.

Toronto na 6. miejscu, najwyżej w Kanadzie.

Pytać? Nie pytać? Dobra, zapytam 🙂 – Jak myślicie, które miasto lepsze?


Przeczytaj jeszcze:

Jak być fit w Vancouver? Prosto, sportowo, darmowo. Plus emocje, a właściwie wyścig
Jak Vancouver wkurza Marijannę – 3 największe rozczarowania miastem
Jak się macie latem 2017? Lipiec w Kanadzie, sierpień w Polsce. Skansen, wakacyjna qlturka, u dziadków i Legoland
Lepszy, lepsiejszy, najlepsiejszy (i/e)migrant czyli ja się znam na Kanadzie, a ty nie!

 


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Obserwuj nas na Facebooku i Instagramie. Albo zapisz się na List podlany syropem klonowym.

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.