Vancouver is awesome_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Akcja odświeżanie bloga 2016. Ten tekst pierwotnie ukazał się na portalu Klubu Polek, ale chcieliśmy opublikować go także tutaj, z dołączeniem krótkich postów o Vancity z 2015. Żeby lepiej zrozumieć miasto i co mu w duszy gra 🙂

Jakie jesteś Vancouver? Nasze-nie-nasze?

Zachęcamy do obejrzenia tego filmiku, tak na dobry początek. W filmie w zabawny sposób pokazani są mieszkańcy Vancouver. A kto, jak nie mieszkańcy, najlepiej odpowie na pytanie, czym jest miasto i czy Vancouver jest wspaniałe.

Poniżej, w wyliczance,  znajdziecie sporo punktów opisanych na podstawie tego filmu. So true !

Nie jest to typowa lista plusów i minusów, chociaż na dole trochę będzie o tym, czy mieszkańcy Vancouver są nieszczęśliwi. A warszawiacy są?

To zaczynamy wyliczankę.

W Vancouver mieszkańcy narzekają na pogodę. Jak deszcz, to źle, jak słońce, to za gorąco. Miasto z racji położenia nad Pacyfikiem, z górami za plecami, ma dość łagodny klimat jak na kanadyjskie standardy. Stąd często pada. I dlatego Vancouverczycy  mogą poszczycić się sporą kolekcją parasoli, a na tutejszym uniwersytecie pojawił się biznes w postaci wypożyczalni parasoli poprzez aplikację na smartfonie. Nie ma co, bez parasola ani rusz w mieście, które z powodu deszczu otrzymało ksywkę Raincouver.

Jak pada, to pada, stąd dzieci z Vancouver mają niewielkie szanse na White Christmas. Ale nie ma co płakać, śniegu można szukać na któreś z okolicznych gór: Grouse Mountain, Seymour Mountain czy Cypress Mountain. Funkcjonują tam przyjemne kurorty narciarskie, gdzie każdy może poznać uroki szusowania. A do miejscowości Whistler, mekki snowboardzistów, gdzie odbyła się olimpiada w 2010, jedzie się niecałe dwie godziny, w bonusie otrzymując przepiękną widokowo drogę Sea to Sky.

Olimpiada 2010 to jest takie wydarzenie, które na stałe wpisało się w historię miasta. Najlepszy czas ever dla wielu Vancouverczyków. Dowodem niech będzie nieustająca miłość do tamtych chwil, czule pielęgnowane wspomnienia, obecność olimpijskich gadżetów w ofercie sklepów i oblężenie Wioski Olimpijskiej w Whistler. Trudno się dziwić – Kanadyjczycy zdobyli wtedy 14 złotych medali, co sprawia, że są rekordzistami w tej kategorii.

Oprócz tematu Olimpiady emocje sięgają zenitu, kiedy Vancouverczycy rozmawiają o hokeju. Logo drużyny Vancouver Canucks jest obecne wszędzie, od przedmiotów użytku codziennego, po deklaracje na autobusach w dniu meczu: Go Canucks, go! Każdy mieszkaniec ma swoich ulubionych zawodników, a kiedy w Rogers Arena odbywają się mecze, to korki wieczorową porą gwarantowane!

O korkach i jakości jazdy w mieście też można sporo powiedzieć. Korki skutecznie utrudniają funkcjonowanie w wąskim Downtown. Stąd plany Urzędu Miasta i zachęta burmistrza, żeby przesiadać się na rower. Miasto oferuje dobrze rozwiniętą siatkę ścieżek rowerowych, które pozwolą przebić się przez Śródmieście, świetne trasy nadmorskie oraz możliwość przewożenia rowerów w autobusach i metrze. Zatem zamiast kisić się w samochodach, Vancouverczycy przemieszczają się rowerami, jakże zdrowym środkiem transportu.

A zdrowie, zdrowe rzeczy, to jest to, co tutejsi mieszkańcu lubią najbardziej. W Vancouver każdy biega, chodzi na siłownie, jeździ na rowerze, nartach, pływa po Pacyfiku kajakiem czy paddle board (rodzaj łódki z wiosłem, na której się stoi) czy praktykuje jogę w którymś z licznych parków. Mieszkańcy dzielą się przepisami na sałatkę z jarmużem czy polecają sobie rodzaje wody kokosowej, rzucając hasłami: shop organic i shop local. Dobrze jest być w Vancouver hipsterem, w któreś z rozlicznych kafejek, pochylonym nad laptopem z jabłuszkiem.

Miasto jest mekką dla młodych ciałem i duchem, otwartym na wszelkie pomysły i inicjatywy. A jeśli jeszcze do tego jesteś specjalistą w IT, Vancouver jest miastem idealnym. Przygarnie cię któryś ze start up’ów technologicznych, wyrastających tutaj jak grzyby po deszczu, czy odział firmy z Doliny Krzemowej, przeniesiony do Vancouver ze względu na tańsze podatki i tę samą strefę czasową.

Pracę da się znaleźć. Ale tanie mieszkanie już niekoniecznie. Na wiosnę echem w całej Kanadzie odbiła się akcja mieszkanki Vancouver #DontHave1Million, nagłaśniająca problem młodych ludzi , których nie stać na mieszkania, bo ceny tychże sięgają kosmicznego pułapu. Rynek nieruchomości skutecznie zniechęca do pozostania w Vancouver, stąd wielu młodych przenosi się do miejscowości ościennych: Burnaby, Surrey, Richmond. Zresztą nie tylko młodych.

Jak pokazują badania urzędu statystycznego StatCan, Vancity niestety najmniej szczęśliwym miastem w Kanadzie.

Jak to, zjawiskowe położenie, pomiędzy górami a oceanem, ulice z kwitnącymi wiśniami, jak to możliwe, że tak urokliwe okoliczności przyrody nie wzbudzają zachwytu i poziom szczęścia nie oscyluje gdzieś w granicach kosmosu?

Mieszkańcy Vancouver są nieszczęśliwi, bo nie ma szansy na kupno mieszkania w Vancouver.

Większość milleniasów (czyli około 30stki) albo wynajmuje, albo mieszka w miejscowościach ościennych, no ale znowu w takim Surrey, to strach się bać mieszkać, bo tam od marca trwa wojna  hindusko-somalijsko-kanadyjskich gangów narkotykowych i już 12 osób straciło życie w strzelaninach. Nie stać cię na mieszkanie, a na dodatek cały czas pada, więc jak, jak panie premierze Harperze, żyć i być szczęśliwym?

Gwoli ścisłości – odkąd jesteśmy tutaj, deszczu nie było wcale więcej niż w Polsce.

Zatem mimo, że mieszkamy w najmniej szczęśliwym mieście Kanady, to mamy szczęście, że nie padało tej jesieni-zimy-wiosny tak jak padać powinno. Badania pokazały, że najszczęśliwsi Kanadyjczycy mieszkają w Quebecu, w miastach poniżej 250 tys. mieszkańców. Łatwiej się żyje, jak się zna swego sąsiada, nie ma co

Oczywiście oficjele na wieść o raporcie nie mogli się powstrzymać od podsumowania, że nawet jeśli mieszkańcy są nieszczęśliwi, to i tak szczęśliwsi od statystycznego obywatela innego kraju niż Kanada. Prawda to?

cały artykuł tutaj

Vancouver a Warszawa

i jeszcze jedno ciekawe info  z kwietnia 2015: Warszawa w pierwszej piętnastce najlepszych miast do życia dla 30latków. A Vancouver za nią ! Na 17. miejscu.  Toronto na 6. miejscu, najwyżej w Kanadzie. Szczegóły po polsku tua po angielsku tu.

TUTAJ ŚWIETNY FILMIK O POLSCE. KUBA MIAŁ SWÓJ WKŁAD W JEGO POWSTANIE, JUPIKAJEJ

Pytać? Nie pytać? Dobra, zapytam 🙂 – Jak myślicie, które miasto lepsze?

Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać.
Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Zamostowianie

    Macie najlepszą możliwość oceny tego rankingu. Jesteśmy bardzo ciekawi czy można to określić i na jakich parametrach? Czy na tej podstawie można decydować o przyszłości?