Lubię te nieregularne posty  z serii: „Jak się macie …..” Najbardziej przypominają mi właśnie pamiętnikarski charakter bloga. Zwłaszcza na początku pisałam ich całkiem sporo, bez myśli przewodniej, ot tak po prostu odpowiedź na pytanie Kate, what’s new? (ewentualnie: what’s up, Kate?)

„Jak się macie ….” to posty nieuporządkowane, rzadko planowane, łapiące codzienność.

Codzienność często wydaje się zbyt trywialna, żeby zajmować sobie nią głowę, a co dopiero post pisać. O spacerze w parku. O wyjściu tak krótkim, że udało się zrobić tylko cztery zdjęcia.

Czasami piszę o wycieczkach. A czasami o tym, jak chłopaki mówią po polsku. Albo jak obchodzimy jesienne święta. Tematy od Sasa do Lasa.

Te posty nie biją takich rekordów popularności, jak te o pracy czy mieszkaniu w Vancouver.

Ale co tam. Znowu trochę lajstajflu.

Gotowi?


Jak już wiesz z moich licznych narzekań na facebooku, tej wiosny w Vancouver pogoda nie rozpieszcza. Podobnie jak jesienią 2016 i tegorocznej zimy, jest więcej dni deszczowych niż słonecznych. Dużo więcej. Stosunek to mniej więcej 28:2.

Ciężko przygotować jakąś ciekawą propozycję wycieczki czy nawet zdjęcia na bloga wybrać, bo mokre i mało. A ile można publikować fotki z Victorii?

Jak się macie w kwietniu 2017 będzie o dwóch wypadach nad wodę.

Znowu ścieżką wokół Parku Stanleya. Kiedyś jechaliśmy tam pierwszego stycznia, teraz w poranek wielkanocny.

Rok temu pisałam , że w Parku Stanleya, w Downtown jesteśmy średnio raz w miesiącu. Aha, chciałoby się – może bywaliśmy średnio raz w miesiącu, zwłaszcza podczas pierwszego roku w Vancouver, kiedy Krzyś chodził na zajęcia do Aquarium.

Z upływem czasu nasze wycieczki rowerowe przepiękną trasą wokół parku stawały się coraz rzadsze. Doszło do tego, że w Niedzielę Wielkanocną, kiedy na chwilę wyszło słońce, niemal rzuciliśmy się na rowery i dalejże pedałować z Mount Pleasant do Parku Stanleya.

Pierwszy raz zabraliśmy ze sobą rower Maćka. Maciek ma 5 lat, jeździ samodzielnie na rowerze od sierpnia 2016. Całej ścieżki wokół Parku Stanleya nie przejedzie, dlatego nasz rodzinny zestaw rowerowy obejmuje przyczepkę rowerową (żeby do niej wrzucić rower) oraz fotelik dla dziecka (no, dla dziecka).

Tym sposobem wycieczka rowerowa jest miła, niemęcząca nikogo, i może trwać dłużej niż 5 minut.

Od nas do Parku jedzie się 20 minut. Trzeba pamiętać, że sama Seawall wokół półwyspu jest jednokierunkowa dla rowerzystów, więc jeśli wybierasz się po raz pierwszy, zacznij od prawej strony, od widoków na Coal Harbour i Canada Place. Jak będzie pogoda, w oddali zobaczysz masywny szczyt Mt. Baker.

Tym razem również obiecałam sobie, że zrobię porządne zdjęcia (cóż z tego, że komórką), ale wyszły jak zawsze.

Jak się macie w kwietniu 2017?_Seawall_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady 4

Jak się macie w kwietniu 2017?_Seawall_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady 1

Jak się macie w kwietniu 2017?_Seawall_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady 2

Jak się macie w kwietniu 2017?_Seawall_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady 3

Sama trasa rowerowa to must see w Vancouver, nic dziwnego, że od 11 rano w weekend niełatwo na nią wjechać i przejechać. Jeśli masz dziecko, które jest rowerowym nowicjuszem, proponuję wypad rano.

I mniej dzieci jest na placu zabaw, czyli łatwiej się dopchać do ogromnego wozu strażackiego;)

A skoro o placu zabaw, to:

Spacer ze znajomymi w New Westminster promenadą nad rzeką plus fajowski plac zabaw.

Drugi wypad nad wodę zaliczyliśmy do New Westminster. Samochodem, nie rowerem. I nie nad zatokę, a nad rzekę. Samo miasteczko jest urokliwie położone i z pewnością jeszcze tam wrócę, żeby pospacerować uliczkami. I Paulinę odwiedzić.

New West jak je pieszczotliwie nazywają mieszkańcy jest jednym  z najstarszych (jeśli nie najstarszym) miastem w Kanadzie! To tutaj osadnicy angielscy, kolonizujący Kolumbię Brytyjską założyli swoje miasto. Na pewno skusiły ich brzegi rzeki Fraser.

Nam też się rzeka podobała. Zwykle widzimy ją z mostów, jadąc dalej na południe czy zachód. Nie zwracając uwagi. A Fraser River robi wrażenie. W New West można spokojnie spacerować nadbrzeżem, pięknie przygotowanym, z ławeczkami, placami zabaw, z punktami widokowymi.

Na placu zabaw w New West pierwszy raz widzieliśmy podwójną huśtawkę dla maluszka z rodzicem. Takie ustrojstwo, a jaka radość 🙂

Jak się macie w kwietniu 2017? New West_kwiecien 2017_Kanadasienda_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady_3

Jak się macie w kwietniu 2017? New West_kwiecien 2017_Kanadasienda_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady_1

Jak się macie w kwietniu 2017? New West_kwiecien 2017_Kanadasienda_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady_2


Masz ochotę na więcej postów znad wody? Wiesz, że w Vancouver jest całe mnóstwo świetnych plaży?:

  1.  Wreck Beach czyli ubrania są opcjonalne
  2. Plaże na południu: Centennial Beach i Crescent Beach
  3. Iona Beach pełna błota
  4. Wiosna 2015 na Second Beach

A jak u Ciebie z przygotowaniem do majówki? Wiem, że w Polsce pogoda nie rozpieszcza, więc może ktoś na narty ma ochotę?


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Obserwuj nas na Facebooku i Instagramie. Albo zapisz się na List podlany syropem klonowym.

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.

  • Pingback: aquarium-Vancouver()

  • A ja właśnie bardzo lubię takie wpisy! Kiedyś pisało się właśnie takie… brakuje mi ich. Bo teraz wpis na bloga musi być koniecznie o „czymś” i zawierać „wartość” dla czytelnika. A tam! Ile przecież wartości jest w opisywanych codziennych dniach… dzięki, że mi o tym przypomniałaś i chyba wrócę do tego u siebie!