Wróciliśmy po 6 tygodniach wakacji w Polsce. Od razu wpadając w typową jesienną rozkładówkę, czyli zaczęła kanadyjska szkoła i przedszkole. Już w czwartek po przylocie padło pierwsze: Tęsknię za babcią (Maciek) i  Mamo, Logan może przyjść się do mnie pobawić? (Krzyś). Czyli jest ok 🙂 Norma kanadyjska.

Jeszcze się ogarniamy, a jet lag wciąż ogarnia nas. No dobra, tylko mnie męczy, nie wiem, po chłopakach jakoś tak spływa bez śladu ta różnica czasu.

Ponieważ to pierwszy tydzień zajęć w szkołach i przedszkolach B.C., znajomi  spotkani na ulicy i placach zabaw zaczynają small talk od Did you have a good summer? (Czy miałeś udane lato?) Na tak postawione pytanie odpowiedź, wedle standardów kanadyjskich i w zależności od zażyłości rozmówców, jest taka: Yes, it was good but went too quickly. [tutaj można sobie znaczącą westchnąć pod nosem, z nostalgią, a co !]

Skoro tak, to sobie zrobimy subietywny przegląd naszego lata 2016. Did you have a good summer too?

Na blogu nie przybyło nowych treści, ale to nie oznacza, że lato było nudne. Wręcz przeciwnie ! Życie offline, lipiec w Vancity i sierpień w Polsce okazało się być tak wciągające, że dopiero teraz mam czas na nowo przemyśleć, co się właściwie działo. I zdjęcia poprzeglądać.

Lipcowe nicnierobienie w Vancouver

Przyznam szczerze, że lekko się rozczarowałam lipcową pogodą w Vancouver. W porównaniu z zeszłym rokiem było po prostu zimno. Na szczęście nie przeszkodziło nam to spędzić miłych chwil w górach czy na plaży.

Wybraliśmy się m.in. na bardzo prosty szlak w rejonie Seymour Provincional Park, wchodząc na Dog Mountain.

[Mieliśmy i zimowe podejście do tego szczytu]. Bardzo polecamy ten szlak zwłaszcza rodzinom z dziećmi, bo jest mało forsowny, z minimalnymi przewyższeniami, względnie krótki. A widoki ze szczytu wynagradzają nawet te ogromne ilości błota i komarów po drodze. Za rekomendację niech służy fakt, że pierwszy raz Maciek przeszedł 2/3 szlaku samodzielnie. Jupikajej !

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Dog mountain trail summer 2016

Plażowanie nasze lipcowe to głównie wieczorna godzina-dwie na Jericho.

Zachody słońca i grzebanie kijem w piasku. Mewy uciekające przed grającymi we freesbee. Czasem ktoś gdzieś parsknie w wodzie. Ale nie my. Nie tym razem. Nie ciągnęło nas jakoś ani na paddle board, ani na kajaki. W zeszłym roku lepiej nam to wyszło.

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Jericho Beach 2016_2

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Jericho Beach 2016_1

Pewnego lipcowego wieczoru wybraliśmy się też na Richmond Night Market.

Ta atrakcja opisywana była w przewodnikach, więc jak must-see to must-see. Nie polecamy. Głośno, ciasno, mizernie jak dla mnie. W sumie nie wiem, czemu to się nazywa targ(owisko), bo wyglądało bardziej jak festiwal budek z jedzeniem (azjatyckim), niż miejsce, gdzie można coś kupić. Mikry wybór rzeczy do kupienia. Mam wrażenie, że na osiedlowym bazarku na Bemowie dostałabym więcej 😉 Były plastikowe dinozaury, gry zręcznościowe z wielkookimi maskotkami w roli fantów, dwie karuzele i rzewne zawodzenie spod sceny. Gdyby nie to, że wybraliśmy się na Richmond Night Market ze znajomi, już od wejścia uciekłabym z krzykiem.

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Richmond Night Market_1

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Richmond Night Market_2

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Richmond Night Market_2

Ale może ja się nie znam? Dajcie znać, co przegapiłam !

I tak tam przeminął lipiec, aż w końcu dwudziestego szóstego nastapiła ta wiekopomna chwila i ponownie przylecieliśmy do Polski.

Polish August – czyli nasze drugie wakacje w Polsce

Zanim zwiedzanie i odpoczywanie, było zaliczanie. Konkretnie to Krzyśkowy egzamin z języka polskiego i wiedzy o Polsce. Egzamin zdany, świadectwa odebrane, I nawet legitymacja szkolna. Przydała się bardzo. Dała zniżki na pendolino i pomniejsze pociągi 😉

Więcej o tym jak wygląda taki egzamin i ogólnie nasze polskiego-nauczanie będzie wkrótce. Trochę napisaliśmy przy okazji pierwszej lekcji we wrześniu 2014.

Tegoroczny poyt w Polsce miał być leniwy mocno, więc zwiedzanie wyszło nam trochę przypadkiem. I nie do końca całorodzinnie. Odwiedzając bliskich nam ludzi nie sposób było nie przyjrzeć się polskim miastom. W zeszłym roku był Wrocław, Kraków i Toruń (nigdzie nie znamy nikogo), i choć było fajnie, to co właśni ludzie, to właśni ludzie. Od razu miasto ma inną twarz 🙂

Warszawa, ach Warszawa.

Dobrze jest ponownie przespacerować się po Starówce. I te bulwary tak wypiękniały ! Czy uwierzycie, że pierwszy raz byłam tego roku w ogrodach BUWu? No właśnie [wstydliwy rumieniec]. Ja lubię Warszawę, im dłużej w niej nie mieszkam, tym bardziej ją lubię [ale o co chodzi? eeee, dobra, tak sobie tylko żartuję].

Dziękuję Wam, Wy już wiecie, komu, za przenocowanie mnie w iście studenckim stylu, paznokci malowanie, w firmie przywitanie, kawy w ilościach hurtowych spijanie i bez szmerania słuchanie, jak nam się Kanada nada. Było pysznie !

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Warszawa

Łódź plan błyskawiczny

Wychodzi, że trzeba nam było do Łodzi, bo chłopakom w końcu przybędzie pierwsza, najpierwsza kuzynka 🙂 I w Łodzi będzie mieszkać. I teraz tak Wam napiszę: Łódź robi wrażenia. Serio. Bardzo ładne miasto. Pamiętam z zamierzchłych czasów jakiś jednodniowy wypad na YAPĘ, jakieś snucie się niewyraźne po Piotrkowskiej i kilkanaście antykwariatów po bramach (są tam jeszcze?). I to by było na tyle. Więc już się cieszymy, że będzie możliwość się z miastem zaprzyjaźnić. Tego lata stryjek Tomek pokazał chłopakom Muzeum Animacji Semafor, które nam się podobało bardzo (ze dwie godziny trzeba przeznaczyć na zwiedzanie). I bajaderki mieli też, z niewykorzystanych produktów deserowych (co za ulga, że jednak niewykorzystane !)

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Łódź

Gdańsk w (mniej niż) 3 dni

To dopiero numer ! Ekipę L. widujemy w Vancouver średnio co tydzień. Ale oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, żeby ich nie odwiedzić, jak akurat byli w Gdańsku. W końcu to tylko coś z 500 km od miejsca, gdzie w Polsce mieszkaliśmy. Oczywiście warto było, bo akurat pogoda nam się pięknie sprawiła i w końcu zobaczyłam co to jest plażying nad Bałtykiem. I tak, zgadzam się D., plaże w Vancouver mogą plażom w Gdańsku czy Sopocie wiązać buty. Ten piasek. P-I-A-S-E-CZ-E-K. Z drugiej strony rodzic w Vancouver nie musi się co chwila za portfel chwytać, bo atrakcji dodatkowych oprócz wody i piachu nie ma. A w Sopocie jest na ten przykład ślizgawka wodna na deskach. Fajne? Krzyśkowi się podobało 🙂

Gdańsk jak każde szanujące się polskie miasto ma starówkę (no musiałam to napisać) I ta starówka też jest ładna. Wybaczcie, na nic mniej banalnego mnie nie stać.

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_gdańsk_4

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_gdańsk_3

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_ Gdańsk_2

Did you have a good summer? Wspomnienie lata 2016_Kanada się nada_blog o polskiej rodzinie na emigracji w Vancouver_Gdańsk 1

I teraz najlepsze. Zamostowo czyli wsi spokojna, wsi wesoła

Zdjęć nie ma. Jest reklama. A co ! Link ———> strona ————->strona na facebooku.

To w takich okolicznościach przyrody byczyliśmy się przez te kilka tygodni. Czytając na kocyku, pławiąc się niespiesznie w jeziorze, jeżdżąc na rowerze. Tylko tyle i aż tyle. Internet był w ilościach szczątkowych, aparatu fotograficznego też zwykle nie udawało się znaleźć na czas.

Taki lajf 😉

Dziękujemy Wam wszystkim ! Z całego serca ! I do zobaczenia za rok !


Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.