Kolejny miesiąc ma się ku końcowi. Do bólu banalnie zdziwię się, jak ten czas leci. Jeszcze niedawno był Dzień Dziecka (w Kanadzie akurat nie świętują), później Dzień Ojca (19 czerwca tutaj, w Polsce 21.06). Lipiec zagląda przez okna (nieumyte)

Patrzymy na chłopaków, jak rosną. Zdziwienie odbiera mi mowę, kiedy myślę „Mam 9letniego syna !” I kiedy cieszę się, że wciąż chce się przytulać, a na niewinne podpytywanie, gdzie będzie mieszkał, jak dorośnie, prycha i mówi „z Tobą”.

Dla mnie  z wszystkich miesięcy w roku, to właśnie czerwiec najbardziej sprzyja byciu z dzieckiem. I byciu dzieckiem.

Dzieci i czerwiec to bardzo wdzięczne połączenie.

Szkoły już prawie nie ma, za to dni są długie, jak nigdy. Można do 21, 22 przesiadywać na dworze, budować bazy w drzewach, czy stawiać na plaży zamki z piasku. Albo w piaskownicy się bawić, z braku plaży. Gonić się do upadłego jako „policjanci i złodzieje”. Cieszyć się taką zwykłą, nieskrępowaną radością.

Żeby zwykły, przeciętnej  wielkości krzak zmienił się w sekretną bazę, trzeba wyobraźni. Tej dzieci mają w nadmiarze, nic tylko pożyczać od nich garściami.

W czerwcu wszystko jest takie ekscytujące, choćby było znane od dawna. Na przykład plac zabaw, niepozorny, od zawsze ukryty pomiędzy domami i w sumie dość daleko od nas.  Dzisiaj ten plac zmienił się w królestwo latających smoków, z zamkiem potworów i duchem otwierającym skrzypiące drzwi. Mimo, że nie przepadam za placem zabaw, to w czerwcu jakoś łatwiej daję się wciągnąć w ganianego, czy bujanie się na huśtawce.

Łatwiej mi w czerwcu być dzieckiem i jak dziecko cieszyć się czasem.

Ania z Zielonego Wzgórza nigdy nie przestała tak po dzięcięcemu dziwić  się światu. Nawet jako stateczna pani domu i matka dzieciom miała w sobie dziecięcy zachwyt codziennością.

Wiedziała, jaką wartością jest odkrywanie powolutku tego, co dla nas przygotowało życie. Dorastanie w odkrywaniu, uczenie się, podczas poznawania. Jej dziecięce zafascynowania, przyprawione odpowiednią porcją wyobraźni, pomagały widzieć świat innym, głębszym. Świat stojący otworem dla dzieci, a niestety często niedostępny dla dorosłych.

Bez wyobraźni takie odkrywanie stanie się zwyczajnym „przyjmowaniem na klatę” codzienności. A nie o to chodzi, o nie !

„Isn’t it splendid to think of all the things there are to find out about? It just makes me feel glad to be alive – it’s such an interesting world. It wouldn’t be half so interesting if we knew all about everything, would it? There’d be no scope for imagination then, would there?”

Ania z Zielonego Wzgórza

Dzieci i Ania umieją traktować życie, jak otwieranie ogromnej księgi, na której stronach kryje się największa ciekawostka świata.

Czerwiec jest rozkosznym miesiącem na zdziwienia. Nawet jeśli w tym roku w Vancouver pada znacznie częściej niż w zeszłym.

„I wonder what it would be like to live in a world where it was always June……”

Ania na uniwersytecie

Też myślicie, że czerwiec mógłby być więcej niż raz do roku?


Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i podziel się z innymi. Wtedy wiemy, o czym chcecie czytać

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Pingback: Ania z Zielonego Wzgórza wakacyjnie. Odpuszczam - Kanada się nada()

  • Mógłby być częściej, oczywiście! Czerwiec jest świetny i zawsze czekam na Dzień Dziecka. Pamiętam z dzieciństwa jak budowałam z kuzynem bazy w domu z krzeseł, poduszek i koców, a latem szałasy na dworze. To były czasy! 😀 Dobrze, że ich nie zapomniałam. Poza tym – uwielbiam Anię! Całą serię mam na półce i co jakiś czas do niej wracam! 😉