ania-z-zw_-jesiennie_blog-o-polskiej-rodzinie-w-vancouver-i-emigracji-do-kanady_ruda dziewczyna patrzy przed siebie w dal

To najpierw ręka do góry, kto zauważył, że w październiku nie było Ani? Nikt nie zgłosił zastrzeżeń, więc nabrałam podejrzeń, że cykl o Ani tak sobie przypadł Wam do gustu. Prawda jest też taka, że niespecjalnie miałam pomysł na post październikowy. Padało wtedy 28 dni, więc umysł mi do cna rozmiękł i kreatywność siadła.

Wszyscy rozsądni mówili, no weź Kasia przestań, przecież nie wkurzaj się na pogodę, co to da, przecież to głupie i dziecinne. Oczywiście zgadzam się, że wkurzenie na deszcz jest sprawą dość głupią. I w sumie, co mi deszcz szkodzi. Parasolka, płaszcz, kalosze i już można iść w miasto.

Jednak taki drobny deszcz, niby nic, a zostajesz z uczuciem, że wprawdzie nikt ci nie przyłożył z piąchy, ale cały czas kłuje cię szpilkami. Drobne niedogodności (a deszcz koniec końców jest niedogodnością) powtarzane dzień w dzień, uporczywie, nachalnie, może od razu nie rozwalają na łopatki, ale skutecznie zniechęcają. Kłują.

Ania też zauważyła, że często małe rzeczy są bardziej upierdliwe i robią więcej szkody niż duże przeszkadzacze:

I think the little things in life often make more trouble than the big things…”

Ania z Avonlea

ania-z-zw_-jesiennie_blog-o-polskiej-rodzinie-w-vancouver-i-emigracji-do-kanady_ruda dziewczyna patrzy przed siebie w dal

W listopadzie też pada. Eh. Słaby ten listopad, słaby. Opisany Aninymi słowami, miesiąc prawie że ostatni w roku, zachowuje się jak staruszka, co rozpacza nad upływem czasu. I coś w tym jest. Siwy, szary na twarzy listopad leje łzy. A góry w północnym Vancouver sme=ętnie zwisają głowami. W chmmurach.

November is usually such a disgreeable month…. as if the year had suddenly found out that she was growing old and could do nothing but weep and fret over it”

Ania z Avonlea

Beznadziejny. Bez-nadziejny. Nadziei na wiosnę brak.

„In November I sometimes feel as if spring could never come again….”

Wymarzony dom Ani

Czuję się nieco rozgrzeszona z mojego ponurego i negatywnego jesiennego nastroju. Bo skoro także Ania twierdzi, że małe rzeczy potrafią zepsuć nastrój, wywiercić dziurę w żołądku, czy przyćmić szczęscie, to znaczy, że ze mną jest wszystko w porządku.

Mam prawo mieć jesienny zły humor. Bo deszcz, bo zmęczenie, bo wiele, zbyt wiele drobnych nieprzyjemności.

„And yet…it’s the little things that fret the holes in life… like moths… and ruin it.”

Ania na uniwersytecie

a na koniec słówko od Juliana Tuwima, bo on też miał swoje zdanie o listopadzie. Młodą panienką nie był, nie musiał się krępować i mógł dosadnie się wyrazić:

„Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku”

Jedyne co dobre w listopadzie, to urodziny. Moje, kolejne. Co roku w listopadzie dziękuję, że mam dobre życie i dobrych ludzi wkoło. [ps. Dobrze, że jest FB, c’nie?]

I nawet te szpile jakoś mniej kłują.

Życząc Wam dobrego jesiennego nastroju i słoneczności !

ps. Chcesz poczytać inne wpisy o Ani z Zielonego Wzgórza?


Podobało się? Kliknij w ikonki poniżej i powiedz nam, o czym chcesz czytać

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.
  • Pingback: Matka Polka Kanadyjska to ja? - o Dniach Matki i jak mi raz prawie Child Protection Services synem się zainteresowało... - Kanada się nada()

  • Pawel Sztobryn

    A i jeszcze jedno, poczatkiem definitywnie rozwialas moje watpliwosci czy napewno nie powinienem przeprowadzic sie do Vancouver. Nie, zdecydowanie nie, w Gdansku padalo sporo, czasem caly lipiec i mam dosc 🙂

  • Pawel Sztobryn

    musze poszukac pierwszy odcinek z serii b zastanawia mnie czemu Ania z zielonego wzgorza, Ania byla z drugiej strony Kanady 🙂

  • “Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku” – ha ha podoba mi sie ten cytat 😀 Rzeczywiscie ten listopad jakis taki nijaki, ale coz poradzic. Dla mnie jednak wyjatkowy i to szczegolnie jutro, bo swietuje urodziny! yayy!! Mam nadzieje, ze sloneczko choc na chwile sie pojawi 🙂 Rowniez zycze slonecznosci! A ja wpisy o Ani lubie najbardziej 😉

    • Aaaaa ! Najlepsze życzenia !!! A ja w sobotę świętuję ze znajomymi, bo 15ty wypadł w tym roku we wtorek. PS. Bosko, że Anię czytasz 😀

  • Ligia

    Kasia ja tez mam urodziny w listopadzie i to chyba jedyny pozytyw w tym ponurym miesiącu. Stąd tez moj niedawny tęknotowy post w naszej grupie expatowej;) Anie uwielbiam a teraz jako stara baba inaczej rozumiem tą książkę. Wydaje mi się,ze powinni ją czytac starsi;) Życzę Wam mniej deszczu w tym cudnym mieście:)

    • Najlepsze życzenia Ligia ! Proszę jak nam się urodzinowo zrobiło 😀
      Co do Ani – ja czytam ją zupełnie inaczej jako trzydziestolatka i jako matka niż jako podlotek w podstawówce. Czy to nie ciekawe, że książka ta sama, a odbiór jej zmienia się z czasem? To jak z najlepszym przyjacielem – też inaczej rozmawialimy będąc dziećmi, a teraz to właściwie słów nie trzeba. Wystarczy miłe uczucie bliskości…. Pozdrowienia !