5-miesjcowek-dla-nowoprzybylych_Kanada sie nada_blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Rodzina z dzieckiem/dziećmi i przeprowadzka zza ocean to zawsze jest ogromne wyzwanie organizacyjne.

Pytań mnóstwo i nawet skrupulatne czytanie bloga nie zawsze przyniesie odpowiedzi.

Często pada pytanie w mailach albo na facebooku o to, jak wygląda życie rodziców małych dzieci w Vancouver.

O szkole i przedszkolu już pisałam, ale co, jeśli Twoje dzieci są akurat w innym wieku? Lub nie mogą uczęszczać do szkoły?

Dzisiaj polecę Ci 5 bezpłatnych miejsc dla nowoprzybyłych rodziców i dzieci w Vancouver.

Chodziliśmy tam z Maćkiem, po przylocie w 2014 (czasami jeszcze tam zaglądamy).

Nie są to przedszkola, ani żłobki, ani nawet klubiki malucha, czyli formy opieki nad dziećmi znane nam w Polski.

Mogę porównać tutejsze zajęcia do tych z warszawskiego klubu Fundacji Sto Pociech, kto był, ten wie, o czym piszę.

Czasy zamieszchłe, bo w 2007 i 2008 roku tam chodziliśmy, z malutkim Krzysiem. Teraz pewnie jest takich miejsc dużo więcej nie tylko w Warszawie 😀

Wszystkie poniżej opisane zajęcia wymagają obecności rodzica. Ale w początkach emigracji to akurat jest bardzo dobre i potrzebne, szczególnie wrażliwszym czy młodszym dzieciom.

# 1 Biblioteka publiczne Vancouver Public Library

Biblioteka Publiczna w Vancouver to jest świetne i bardzo przyjazne nowoprzybyłym miejsce.

Każdy znajdzie coś dla siebie.

Central Library, czyli Biblioteka Główna, w Downtown, ma bardzo dużą przestrzeń przeznaczoną dla dzieci w każdym wieku. Oprócz książek (oczywistość!) są również zabawki, kształtki, piankowe puzzle, kolejki drewnianie, teatrzyki. Dla starszych dzieci gry planszowe. Oraz Ipady!

Uczestnictwo w zajęciach bibliotecznych jest bezpłatne, najczęściej na zasadzie drop in, czyli przychodzisz bez konieczności rejestracji.

Nie musisz mieć nawet karty bibiotecznej.

Przychodzisz z dzieckiem, uśmiechasz się do prowadzącej i innych rodziców, siadasz na dywanie i razem śpiewacie po angielsku piosenki. Prowadząca czyta książeczki, przedstawia krótkie animacje lalkowe, zachęca dzieci do rysowania. Wszystko razem trwa około 30-40 minut. Zajęcia odbywają się przedpołudniem i po południu też, więc można wpasować je w harmonogram drzemek malucha.

Odbywają się cyklicznie lub jednorazowo we wszystkich oddziałach Biblioteki Publicznej. Można przyjść już z noworodkiem, wszędzie się da wjechać z wózkiem i z kawą.

Są także czytanki w języku mandaryńskim czy hiszpańskim (w zależności od tego, jacy imigranci zamieszkują okolicę)

Można zawsze zagadać do bibliotekarki, poradzić się innych mam, posłuchać angielskiego.

Po kliknięciu w link www.vpl.ca, szukaj zajęć o nazwie: Mother Goose, Babytime, Toddler Time, Family Storytime, Man in the Moon (dla tatusiów). Możesz je filtrować po nazwach bibliotek, dniach, odpowiadającym Ci czasie. Jeśli zajęcia będą wymagać rejestracji, możesz to zrobić online.

bezplatne-zajecia-dla-maluchow-i-rodzicow-w-vancouver_Kanada się nada_Blog o polskiej rodzinie w Vancouver i emigracji do Kanady

Z ciekawostek: był taki typ zajęć, gdzie bibliotekarka co tydzień czytała dzieciom w pobliskim centrum handlowym. Szła z biblioteki do galerii handlowej z małymi dywanikami, na których siadały zasłuchane maluchy i przez 20-30 minut snuła opowieść. Oczywiście za darmo. Rodzice też słuchali, chociaż na chwilę oderwani od zakupów.

#2 domy kultury – community centres

Community centre, które bardzo często sa połączone z bibliotekami, lodowiskami czy basenami, to kolejne miejsce, gdzie można zacząć przychodzić z małym dzieckiem, poznawać innych rodziców z okolicy.

Na początek zachęcam do przyjścia na zajęcia pod nazwą: Parent & Tot Gym, czyli hulanki-brykanki dzieci z rodzicami na sali gimnastycznej.

W naszym community centre jest nawet drewniany mini małpi gaj, moc jeździków, klocków i zabawek dla dzieci, od takich pełzających do zerówkowiczów.

Wstęp na dwugodziną zabawę kosztuje około 2 CAD (mniej niż kawa !), a w pakiecie 10 wejść nawet taniej.  Zajęcia odbywają się albo codziennie, albo kilka razy w tygodniu (także w weekendy).

Tutaj mapa Vancouver z 24 community centres: po znalezieniu tego najbliżego, szukaj informacji na stronie o drop-in schedule w zakładkach family programs/ childcare programs.

To, co warto wziąć pod uwagę – ponieważ te zajęcia to niczym nieskrępowana dziecięca wolność i zabawa, jest głośno i tłoczno. Nie wszystkie dzieci to lubią. I nie wszyscy dorośli.

#3 domy sąsiedzkie – neighbourhood houses

Domy Sąsiedzkie to miejsca prowadzone przez ogranizacje non profit, z ofertą zajęć i spotkań właśnie dla nowoprzybyłych.

Jeśli chcecie porozmawiać z rodzicami – emigrantami, to w domu sąsiedzkim znajdziecie ich najszybciej. Kanadyjscy rodzice również się pojawiają, ale jednak rzadziej niż w innych miejscach.

Zajęcia dla dzieci i rodziców są często w języku innym niż angielski. Bywa, że zajęcia dla rodziców są w jednym pomieszczeniu, a w drugim maluchy mają zapewnioną opiekę. Godzina – dwie zajęć kosztuje niewiele, od 2-5 CAD.

Bardzo lubiłam przychodzić na zajęcia z języka angielskiego, gdzie mogłam pogawędzić, kawy się napić, a Maciek w tym czasie skrupulatnie rysował coś w sali obok. Mógł w każdej chwili przyjść do mnie. Zajęcia były zupełnie bezpłatne, trzeba się było na nie jedynie zapisać.

W jednym z postów zachęcałam do znalezienie któregoś z domów sąsiedzkich w okolicy, zaraz po wylądowaniu w Vancouver. To jedno z takich miejsc, gdzie nie będzie się totalnie anonimowym imigrantem. Dobrze robi na emocje.

Na tej stronie dowiesz się więcej o Domach Sąsiedzkich i znajdziesz najbliższy w swojej okolicy.

#4 centra Family Places

Kolejne miejsce warte polecenia to Centra dla Rodziny, czyli Family Places. Często za ich założeniem stoi grupka pasjonatów-rodziców czy opiekunów, którzy szukali ciekawych sposobów na zajęcie dzieci zabawą i nauką.

W Family Place zajęcia są najczęściej odpłatne (lub w cenie rocznej opłaty członkowskiej). Otwarte dla wszystkich, dla dzieci w każdym wieku.

Najbardziej popularne zajęcia to odbywające się przed południem i po południu dwugodzinne spotkania, które składają się z wolnej zabawy dzieci (w sali lub na podwórku; free play time), wspólnego śpiewania/czytania (tzw. circle time) i jedzenia wspólnie drugiego śniadania (snack time).

Są to zajęcia nieco bardziej rozbudowane i zorganizowane. Są też świetnym przygotowaniem dzieci do rozkładu dnia w daycare czy preschool. Przypominają zajęcia ze Strong Start [więcej przeczytacie poniżej]

Family place, które my znamy najlepiej to Mount Pleasant Family Place i je polecamy. A przy okazji pozdrawiamy panią nauczycielkę stamtąd, Ewę, która byłą pierwszą poznaną przez nas Polką z Vancouver, jeszcze we wrześniu 2014.

#5 centra w szkołach – Strong Start

Na koniec zostawiłam centra Strong Start. Są to wydzielone miejsca w szkołach lub przy szkołach, prowadzone przez nauczycieli i podlegające tutejszemu kuratorium. Nie są w każdej szkole, ale u nas akurat tak [jupi !]

Zajęcia zaczynają się o 9 rano, kończą w okolicach południa. Są zupełnie za darmo, jedynym wymogiem jest konieczność rejestracji. Nauczyciel prowadzący na zajęciach wita taką nową rodzinę(można przyjść bez zapowiedzi, po prostu wejść na któreś z zajęć)  i wręcza komplet dokumentów do wypełnienia [potrzebny paszport, niepotrzebna karta szczepień dziecka].

Można przyjść z noworodkiem, można i z czterolatkiem. Miejsca i plan dnia wyglądają z grubsza tak samo w każdej szkole:

  1. 9:00-9:50 swobodna zabawa w sali z zabawkami, grami, a także korzystanie z przyborów plastycznych i zabawy artystyczne
  2. około 10 wspólne sprzątanie sali
  3. 10:15 tzw circle time, czyli nauczycielka zbiera dzieci wokół siebie i czyta/opowiada/gra/śpiewa. Dzieci pokazują na kalenadarzu, jaki jest dzień tygodnia, jaka pogoda za oknem, głośno liczą. Taka trochę nauka w formie zabawy. Rodzice/opiekunowie siedzą razem z dziećmi, pomagają, śpiewają, tulą. Jak dzieci chcą, mogę podejść bliżej nauczycielki, jak nie, to zostają w bezpiecznych ramionach mamy.
  4. Potem dzieci jedzą wspólnie zorganizowaną przekąskę (drugie śniadanie). Każde dziecko przynosi owoc/warzywo do wspólnego jedzenia, rodzice i nauczyciel je kroją i dzieci razem przy stolikach jedzą. Nauczyciel częstuje dzieci krakersami czy owsianymi ciasteczkami.
  5. Po drugim śniadaniu, około 11:00 jest czas na ciche czytanie dzieciom przez opiekunów. Siedzi się na dywanie, albo na krzesełkach i czyta maluchom dostępne książeczki.
  6. Następnie znowu jest czas na zabawę, czasami na dworze, często przynajmniej raz w tygodniu można pójść na salę gimnastyczną szkoły i tam hasać jeszcze przez 40-50 minut.

Strong Start jest bardzo dobrym miejscem, żeby od początku przyzwyczajać dziecko do tego, jak wygląda nauka w kanadyjskiej podstawówce.

Uczy się tutaj nie literek czy pisania, ale tego, jak funkcjonować w grupie, jak zwracać uwagę na to, co mówi nauczycielka, że po każdej zabawie jest sprzątanie, a przed jedzeniem mycie rąk.

Rozkład przedpołudnia przypomina ten znany z zerówki (kindergarten).

Ponieważ Strong Start mieszczą się w szkołach, dziecko, które chodzi tam na zajęcia, zna już budynek szkolny i łatwiej będzie mu zostać w zerówce bez rodziców.

→ wszystkie centra Strong Start znajdziecie pod tym linkiem.

Myślę, że z powodzeniem znajdziecie takie miejsca w każdym większym mieście Kanady.

Mogą się różnić nazwą czy organizacją, ale generalnie chodzi o to samo.

Kanada jako kraj nie ma zorganizowanego systemu przedszkolnego na stopniu ogólnokrajowym, więc warto pytać, co jest dostępne i gdzie.

Przypomnę, że z Maćkiem „przerobiliśmy” już chyba większość dostępnych zajęć zorganizowanych dla żłobkowiczów/przedszkolaków, od całodniowych daycare do kilkugodzinnych preschool. Zającia wymienione w tym poście należą do jego ulubionych głównie ze względu na to, że ja z nim zostaję i że nie trwają bardzo długo, max 3 godziny.

Ich dostępność jest jednocześnie ich wadą: bywa, że są to zatłoczone miejsca, o spokojnej atmosferze można pomarzyć, a dzieci i dorośli wciąż się zmieniają, więc trudno o trwałą relację.

Jednak jako miejsca, gdzie można wpaść i dobrze spędzić przedpołudnie z dzieckiem, zdecydowanie są warte uwagi !

Mam nadzieję, że z tym postem łatwiej Ci będzie zacząć oswajanie malucha z kanadyjską rzeczywistością!

A jeśli nie wymieniłam jakiegoś miejsca, a myślisz, że powinnam, koniecznie daj mi znać!


Przeczytaj jeszcze:

[symple_posts_grid unique_id=”” post_type=”post” taxonomy=”” term_slug=”inside” count=”4″ columns=”4″ pagination=”false” order=”DESC” orderby=”date” thumbnail_link=”post” img_crop=”false” img_height=”150″ img_width=”150″ title=”false” excerpt=”false” excerpt_length=”30″ read_more=”false”]

 


Podobało się? Kliknij ikonki i podziel się z innymi. Wtedy wiem, co lubisz czytać.
Obserwuj nas na Facebooku i Instagramie. Albo zapisz się na List podlany syropem klonowym.

 

Żeńska część Kanada się nada. Rządzę się i piszę, ale i tak największą robotę odwalają chłopaki. Bo inspirują.

  • Dorota

    Dzięki Ci, dobra kobieto, za tego posta! Póki co odwiedziliśmy tylko bibliotekę centralną i jestem oczarowana, caaaaałe piętro dla dzieciaków! Teraz będziemy eksplorować resztę i przynajmniej wiemy, za czym patrzeć w okolicy, szukając mieszkania!